Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarryn Fisher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarryn Fisher. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 grudnia 2017

"Margo" Tarryn Fisher - recenzja

Tytuł: "Margo"
Autor: Tarryn Fisher
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Skojarzynki:

dzielnica * slumsy * chłopak * uczucia * zbrodnie * decyzje

Margo to nastolatka z zupełnie innego świata. Mieszka w domu, który określa mianem "pożeracza". Jej matka od dawna nie wychodzi na dwór, więc to Margo załatwia wszystkie sprawunki. Nie rozmawiają. Matka zostawia córce kartki z informacją o tym, czego akurat potrzebuje. Dom rządzi się swoimi zasadami, podporządkowanymi nocnej działalności jego właścicielki. Margo chodzi do szkoły, a po powrocie spędza czas w swoim pokoju. Jej życie zmienia się, kiedy dostrzega mieszkającego po sąsiedzku chłopaka, Judaha. Jest bardzo przystojny i kompletnie nie pasuje do tej dzielnicy ze swoją dobrocią i pozytywnym podejściem do życia. Wokół tylko szarość, bieda i negatywne emocje. Judaha jest według Margo idealny, choć jeździ na wózku. 



Znika mała dziewczynka, Nevaeh Anthony. Margo znała ją i nawet rozmawiała z nią, gdy mała jechała do babci. Niebezpieczna okolica dała o sobie znać. Dziewczynka zaginęła, wszyscy ruszyli na poszukiwania. 

Kobieta została napadnięta i brutalnie zgwałcona. Margo rozszyfrowała zwyrodnialca, który jej to zrobił. Podobnie, jak w przypadku małej Nevaeh. Również odkryła winnego. Jak wykorzystała tę wiedzę?   

To druga powieść autorki, która trafiła w moje ręce. Podobny, niepokojący styl intryguje i nie pozwala oderwać się od opisywanej historii. Margo jest specyficzna ze swoim podejściem do życia i czynionymi obserwacjami otoczenia. Serwuje czytelnikowi sporo zaskakujących przemyśleń. Początkowo jest dziewczyną wpatrzoną w czubki własnych butów, która nie wyobraża sobie wyjazdu z małej mieściny, w której mieszka. Z czasem jej podejście się zmienia, co skutkuje zmianą miejsca zamieszkania i odmianą osobowościową. Jakie doświadczenia wpłynęły na zmianę, która w niej zaszła? Kim jest dla dziewczyny Judaha? Jak potoczy się jej życie i jakie wybory postawi przed nią życie i jej własna osobowość?

Okładka idealnie odzwierciedla sedno problemu opisanego w książce. Chaos w głowie Margo chyba nie ma sobie równych...



Kilka smaczków:

"Samobójstwo nie jest naturalne. To przeciwieństwo natury. Naturalna jest chęć życia. Nienaturalnie jest cierpieć tak bardzo, że chce się umrzeć."






Książkę mogłam przeczytać dzięki czytampierwszy.pl


sobota, 9 września 2017

"Bad mommy. Zła mama" Tarryn Fisher - recenzja

Tytuł: "Bad mommy. Zła mama"
Autor: Tarryn Fisher
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Skojarzynki:
stalking * sąsiadka * obsesja * urojenia * terapia * manipulacja



"Nie robię nic złego.
To ona robi coś złego."


Zastanawialiście się kiedyś, jak by to było, gdyby ktoś uporczywie robił to co Wy, kupował te same meble, wybierał te same ubrania i kosmetyki, przeglądał Waszą pocztę, aż okazałoby się, że niepostrzeżenie wszedł do Waszego życia i nie chce go opuścić? Trochę przerażające, prawda?

Troje dorosłych i jedno dziecko - to główni bohaterowie tej historii. Oprócz Fig, Jolene, Dariusa i Mercy Moon są również postaci poboczne, które uzupełniają fabułę - George (mąż Fig), Ryan (kolega Jolene) i przyjaciele rodziny Avery'ch.

Książka składa się z trzech części. W każdej z nich narrację przejmuje kto inny. W pierwszej obserwujemy sytuację oczami Fig, która za radą medium, po śmierci wyczekiwanego dziecka, wmówiła sobie, że właśnie odnalazła jego duszę w pewnej ślicznej dziewczynce. Obserwowała przez wiele godzin małą oraz jej matkę, złą matkę, według opinii Fig. O swoich działaniach opowiadała terapeutce, jednak były to trudne rozmowy. Nie miała pojęcia, dlaczego terapeutka uważała ją za paranoiczkę... 

"- Właściwie to nie mam obsesji na ich punkcie.
- Nie?
- Nie. - Dlaczego mój głos brzmiał w ten sposób? Dotknęłam gardła i chrząknęłam. - Interesują mnie, to prawda. Ale nie jestem... szalona."

W dniu postawienia diagnozy przez dr Matthews (osobowość paranoiczna) Fig zrezygnowała z terapii. Skupiła się na nowym celu - odzyskaniu swojej utraconej dwa lata, dwa miesiące i siedem dni wcześniej córeczki. Obserwacja zaowocowała decyzją o przeprowadzce. Fig kupiła dom sąsiadujący z działką Avery'ch. Jako nowa sąsiadka mogła bez przeszkód interesować się mieszkańcami okolicznych domów. Skupiła się na tym jednym. Krok po kroku zbliżała się do nowych znajomych, a wkrótce przyjaciół. Pragnęła zajmować się malutką Mercy, z którą miała świetny kontakt (w końcu mieszkała w niej dusza jej dziecka, prawda?), poznać wszystkie sekrety Jolene i jej męża (Jo kompletnie nie rozumie Dariusa i jest dla niego taka niedobra...)... zaraz, zaraz, czy ktoś tu przypadkiem nie chce przejąć czyjegoś życia?
W krótkim czasie Fig świetnie czuła się w domu sąsiadów i przebywała tam dłużej niż w swoim własnym. Spostrzeżenia na temat dziwnych zachowań Fig, czynione przez przyjaciółki Jolene lub Dariusa, jakoś nie przemawiały do Jo. Ona po prostu kochała ludzi i chciała im pomagać, wspierać ich. A Fig była taka bezbronna, miała myśli samobójcze i nie poszczęściło jej się w małżeństwie... Jak tu jej nie pomóc? Związek Jolene i Dariusa był idealny, kochali się nad życie, wspierali i uzupełniali. Jednak czy na pewno? Fig była przekonana, że wręcz przeciwnie... 

W drugiej części patrzymy oczami Dariusa, który pracuje jako psycholog i codziennie musi borykać się z problemami innych ludzi, w szczególności zagubionych i depresyjnych kobiet. Właściwie TYLKO kobiet... Część trzecia natomiast należy do jego żony, Jolene, która zarabia na życie jako pisarka. Nie da się ukryć, że w pewnym momencie Jo znalazła się między młotem a kowadłem. Jej ufne i, co tu kryć, naiwne spojrzenie na ludzi zaczęło wreszcie zanikać. Czy jednak wyjdzie jej na dobre zderzenie z brutalną rzeczywistością? Kim jest Ryan, kolega ze szkoły Jolene? Co Darius ukrywa w swoim telefonie i dlaczego śledzi żonę przeglądając po kryjomu jej smsy? Kto kogo obserwuje? Kto tu zwariował, a kto został przy zdrowych zmysłach? Musicie przekonać się sami, bo ja Wam nie zdradzę. 

Wykorzystanie narracji kolejno z punktu widzenia wszystkich głównych bohaterów było świetnym pomysłem. Możliwość patrzenia oczami trzech postaci pogłębiła fabułę, której układające się powoli elementy naprawdę dały mi do myślenia. 
Powieść bardzo mnie wciągnęła, przeczytałam ją w kilka godzin. Jedyne, co mnie irytowało, to powtarzające się zbyt często słowa "psychopata" i "socjopata" oraz używanie formy "mi" tam, gdzie powinna wystąpić forma "mnie". Ale to nie odebrało mi przyjemności śledzenia akcji. Polecam gorąco!