Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AGORA SA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AGORA SA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2026

"Upiór" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Upiór"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 336 
Wydawnictwo AGORA
Cykl: Jakub Kania, tom 8

Moja ocena: 5/6

Najnowsza powieść Macieja Siembiedy "Upiór" to kolejny tom przygód już nie prokuratora, ale śledczego towarzystwa ubezpieczeniowego, Jakuba Kani. Tym razem główne wątki krążyły wokół biznesu funeralnego i tafefobii, czyli lęku przed pogrzebaniem żywcem. 

Początek tej historii to wielkie tąpnięcie dla fanów Jakuba, ponieważ śledczy podczas pobytu na basenie... umiera. I znika na dłuższą chwilę z kart powieści. Zaczyna się natomiast zupełnie inna opowieść, w której pierwsze skrzypce gra rodzina Kopczyńskich ze swoim pomysłem na biznes. Czym może zająć się w życiu dorosłym małżeństwo gotów? Oczywiście pochówkami. Zakładając Dom Pogrzebowy Kopczyńskich chyba jednak nie spodziewali się tego, jak potoczą się wydarzenia w ich życiu zarówno zawodowym, jak i prywatnym. 

Oprócz losów wspomnianej rodziny, gdzie po pewnym czasie pojawi się również córka, Beata, która przejmie firmę po rodzicach, autor poruszył wątek seansów spirytystycznych czy wynalazków dla osób bojących się pogrzebania żywcem i tego, jak można bezdusznie wykorzystywać ludzi będących w żałobie. 

Trzeci temat, o którym niewiele do tej pory wiedziałam, to postać Władysława Reymonta, która również odgrywa tutaj sporą rolę. Dzięki jednemu z bohaterów, który był niezwykle związany ze wspomnianym pisarzem, czytelnik pozna niechlubne wydarzenia z życia noblisty, o których nie mówi się zbyt często. 

Wszystkie te wątki łączy między innymi postać Kopczyńskiego i konsekwencje podejmowanych przez niego decyzji. Robi się dość nerwowo, kiedy ojciec Beaty orientuje się, że wdepnął w coś bardzo niebezpiecznego i trudno mu będzie się z tego wyplątać.   

Akcja w powieści nie jest szczególnie dynamiczna. Może jest to związane z tematyką dotyczącą śmierci, a może po prostu taki był zamysł autora. W każdym razie Kuba podejmuje się śledztwa, które może zaprowadzić go w bardzo niebezpieczne rejony, ale przecież to KANIA, więc z pewnością się go podejmie, nawet jeśli Kasia będzie mu ciosała kołki na głowie. 

Po lekturze, jak zwykle, będą wyjaśnienia, co z opisanych wydarzeń miało miejsce naprawdę, a co było jedynie fikcją literacką.

Kolejna przygoda Jakuba była może trochę inna i mniej naszpikowana historycznymi ciekawostkami, ale i tak czytało mi się bardzo dobrze.


czwartek, 3 lipca 2025

"Sobowtór" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Sobowtór"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Agora
Czas trwania: 11 h 7 minut
Lektor: Mariusz Bonaszewski
Cykl: Jakub Kania, tom 7

Moja ocena: 5/6

Siódmy tom z serii o Jakubie Kani już za mną, chociaż tym razem nie było fajerwerków i chyba sama sobie ten brak emocji zafundowałam. Postanowiłam bowiem po raz pierwszy odsłuchać audiobook, zamiast czytać papierową książkę z tej serii. I tutaj zaczęły się schody, ponieważ kompletnie nie podszedł mi styl czytania lektora, taki właśnie wyzuty z emocji. Ale cóż zrobić, skoro się zdecydowałam, to już było moje ryzyko.

Jakub Kania nie jest już prokuratorem IPN, ale pracuje w pewnej firmie jako ekspert od oszustw ubezpieczeniowych. Mimo że nie jest już pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej, interesuje się tematem fałszywych szesnastowiecznych obrazów. W toku śledztwa pojawiają się przeróżne dziwne wątki, które jeszcze bardziej zaciemniają sytuację. Bo jak tu uwierzyć w istnienie człowieka, który żyje pięćset lat i w tym czasie tworzy kolejne dzieła sztuki? Kania działa w znanym nam już stylu, chociaż ma zakaz zajmowania się tą sprawą. Ale... że jak? Jakub Kania zostawi taki temat? Na pewno nie! 

Akcja powieści rozgrywa się na różnych płaszczyznach czasowych. Wątek główny to lata dwa tysiące szesnaście i dwa tysiące siedemnaście. Oprócz tego mamy sporo retrospekcji, dzięki którym lądujemy w dwudziestoleciu międzywojennym, podczas okupacji czy w latach bezpośrednio po II wojnie światowej.

Myślę, że z uwagi na wiele wątków i całe mnóstwo zawiłości fabuły, łatwiej byłoby mi ogarnąć całość podczas czytania, bo jestem wzrokowcem, ale mówi się trudno. Trochę mnie wysiłku kosztowało nadążanie za Jakubem, ale było warto :-)

A zauważyliście, że obraz z okładki przedstawia mężczyznę bardzo podobnego do autora? Ciekawostką jest to, że ten obraz naprawdę istnieje...

Polecam całą serię z Jakubem Kanią.



      

sobota, 5 października 2024

"Czarny portret" Julia Łapińska - recenzja


Tytuł: "Czarny portret"
Autor: Julia Łapińska
Gatunek: kryminał, sensacja z wątkiem historycznym
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Agora
Cykl: Kuba Krall, tom 3

Moja ocena: 6/6

Nie mogłam przejść obojętnie obok "Czarnego portretu" Julii Łapińskiej, ponieważ jest to trzeci tom cyklu z Kubą Krallem. Akcja powieści, podobnie jak poprzednie części, powiązana jest z Bornem Sulinowem, moim ulubionym zielonym miastem, zatem musiałam ją mieć.

Tajemniczy sponsor sfinansował wypoczynek grupy seniorów w kołobrzeskim pensjonacie "Fala". Nikt nie wie, kim jest ów darczyńca, ale kto by nie skorzystał z takiej okazji? Kuba Krall zostaje wynajęty do zrobienia fotorelacji z pobytu seniorów, ale on również nie ma pojęcia, kto zafundował staruszkom taką niespodziankę. Równolegle do wydarzeń współczesnych obserwujemy trzy wątki, które rozgrywały się w czasie II wojny światowej. Miejscem akcji jednego z nich jest Luisenbad, który w tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku był jednym z ośrodków Lebensbornu. Do tej opowieści dołączone zostaje działanie niejakiego Maxa von Mansteina, który twierdził, że chce uratować jak najwięcej dzieł sztuki zdegenerowanej. Trzeci temat dotyczy barbarzyńskich wręcz zachowań radzieckich żołnierzy na Ziemiach Odzyskanych. Historyczne wątki przeplatają się ze współczesnym śledztwem, tworząc ciekawą układankę, którą czytelnik odkrywa fragmentami z każdym kolejnym rozdziałem.        

Starsi państwo przyjeżdżają na miejsce wypoczynku, zostają zakwaterowani, ale zanim zdążą rozpocząć na dobre świetną zabawę, jeden z uczestników, emerytowany konserwator sztuki, Zygmunt Gretkowski, zostaje znaleziony martwy. Mężczyzna przeżył osiemdziesiąt osiem lat, jednak jego śmierć nie była przypadkowa ani naturalna. Wkrótce okazuje się, że Zygmunt był w trakcie pisania książki, w której zdradził ze szczegółami swoje powiązania z nazistowską organizacją Lebensborn i jednym z jej ośrodków w Połczynie-Zdroju. Kiedy policja rozpoczyna śledztwo związane ze śmiercią Gretkowskiego, znika jego żona, Klara. Komu zależało na tym, aby te rewelacje nie wyszły na światło dzienne? Gdzie podziała się Gretkowska? 

Dzięki fotograficznemu zleceniu Kuba ma możliwość uczestniczenia w śledztwie, do którego dołączyła również policjantka Inga Rojczyk. Niezwykle trudno było im dopasować pojawiające się wciąż puzzle. Swoje trzy grosze do śledztwa dorzucił również dziennikarz Michał Kreft, powiązany z niejaką Elizabeth. Jakie rewelacje wyjdą w toku śledztwa? Co tak niebezpiecznego Zygmunt opisał w swojej książce? Kogo przedstawia tytułowy czarny portret? Czy będzie więcej ofiar? I kim w tym wszystkim była Elizabeth?   

Tematyka ośrodków Lebensbornu zrobiła się ostatnio popularna w literaturze, jednak nie wszyscy poradzili sobie z tym wątkiem tak dobrze, jak Julia Łapińska. Ten tom jest wyjątkowo obfity we wciągające wątki, co sprawia, że od powieści trudno się oderwać.

Tym razem na pierwszy plan wśród postaci wybiła się Inga, a Kuba jedynie towarzyszył jej podczas działań śledczych. Utrudniała mu to nieskuteczna niestety walka z nałogiem.

Jestem ciekawa, czy autorka zaplanowała kolejny tom serii, a jeśli tak, to czego będzie dotyczyć fabuła. Czekam z niecierpliwością na wieści.

  

niedziela, 31 grudnia 2023

"Orient" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Orient"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: AGORA SA
Cykl: Jakub Kania, tom 6

Moja ocena: 5/6

Szósty tom przygód prokuratora Jakuba Kani przeczytany. Z jednej strony super, bo jak zwykle intryga była zacna, ale z drugiej trochę szkoda, że tak szybko się skończył. Tym razem autor wysłał Kubę aż do Chin.

Najpierw poznajemy Heńka "Pająka", złomiarza z Terespola, który przeżywa niewyobrażalne emocje związane z pewnym kuponem lotto, a wkrótce wplącze się w niewąską aferę. Następnie przenosimy się do Szanghaju, gdzie krezus Chen Rao zamierza uruchomić Nowy Jedwabny Szlak, dzięki któremu Chiny będą mogły podporządkować sobie kolejne terytoria, tym razem polskie. A co tymczasem dzieje się u Jakuba Kani? Otóż, były prokurator IPN-u dostał właśnie nową pracę w korporacji ubezpieczeniowej. Wydawałoby się, że tam będzie miał całkiem inne obowiązki niż dotychczas, jednak nic bardziej mylnego. Kania, znany ze swojej historyczno-detektywistycznej działalności, otrzymuje bardzo nietypową misję. Chociaż nie, misja jest w jego przypadku bardzo typowa, ponieważ dotyczy odnalezienia czegoś, co zaginęło osiem lat temu i nikt nie wie, gdzie się podziało. Przedmiotem poszukiwań zaś jest najbardziej znany pociąg na świecie - legendarny Orient Express, ten sam, który pojawia się w powieści Agaty Christie. Pociąg, którym podróżowali najbogatsi, a same opisy poszczególnych wagonów robią spore wrażenie.  

Śledztwo, którego rzecz jasna Jakub się podejmie, zaprowadzi go aż do Chin. Na drodze staną mu chińska triada, polskie służby specjalne, a nawet zbieracze złomu, którzy odegrają w całej tej historii niebagatelną rolę. Będzie się działo, możecie się spodziewać sporej dawki emocji i stopniowanego napięcia, aż do zastanawiającego finału.        

Tak jak James Rollins po mistrzowsku łączy fikcję z faktami naukowymi, tworząc istny labirynt pełen pogmatwanych ścieżek, podobnie Maciej Siembieda potrafi rewelacyjnie wymieszać historyczne i zmyślone wydarzenia, z których powstaje wielowarstwowa opowieść. Oprócz głównego wątku poszukiwań zaginionego pociągu znajdziecie tutaj tajemnice chińskiej mafii, sekrety tajnych wywiadów, zasady obowiązujące na złomowisku, a nawet motyw gier hazardowych, depresji i relacji w związku. Mamy tu zatem warstwę sensacyjną, a w tle obyczajową, co bardzo lubię. 

Moją sympatię zyskał Heniu "Pająk". Rewelacyjna postać, której nie sposób nie lubić. Skojarzył mi się z filmowym Janem Piszczykiem z "Zezowatego szczęścia". A jego rozmowy z nieżyjącą żoną - majstersztyk. Powiem nawet, że bez tej postaci nie byłoby "Orientu".      

Najmniej zainteresował mnie wątek mafijny, bo nie lubię polityki w powieściach. Zdaję sobie sprawę, że te wszystkie triady i inne "przepychanki u koryta" były niezbędne do utkania całej intrygi, ale i tak najbardziej interesowało mnie śledztwo Kuby, pociąg i losy Heńka ;-) 

I zastanawia mnie jedna rzecz, biorąc pod uwagę finał, o którym nie napiszę ani słowa, bo na co komu spojlery... Czy to już koniec serii o Jakubie Kani?


poniedziałek, 31 lipca 2023

"Dzikie psy" Julia Łapińska - recenzja


Tytuł: "Dzikie psy"
Autor: Julia Łapińska
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Agora

Moja ocena: 5/6

"Dzikie psy" to drugi tom cyklu Kuba Krall autorstwa Julii Łapińskiej. Akcja powieści, podobnie jak pierwszej części cyklu, rozgrywa się w Bornem Sulinowie i jego okolicach. Jest to miejsce, które darzę dużym sentymentem, więc  bardzo się cieszę, że mogłam wrócić do niego choćby dzięki lekturze książki.

Zimą na przełomie dwa tysiące czternastego i dwa tysiące piętnastego roku Kuba Krall zaprosił znajomych na sylwestra. Wraz z jedną z zaproszonych kobiet, Mirą, przyjeżdża Agata Lorenc, znana i ceniona psycholożka, pracująca z uchodźcami w ośrodku w Kajtkowie. Kuba nie jest zachwycony jej obecnością, ponieważ przechodził kiedyś niezbyt udaną terapię u Agaty. Wśród gości sylwestrowych znajduje się również podkomisarz Inga Rojczyk. Nie dane jej będzie jednak spędzić wieczoru i nocy na zabawie, podobnie jak reszcie ekipy. Przeszkodzi im w tym niespodziewane morderstwo. W tym samym czasie w Bornem znika jeden nastolatek, Bilal, a drugi, Mansur, ucieka z ośrodka w Kajtkowie. Czy te zdarzenia coś łączy? Dlaczego jednego z chłopców widziano w towarzystwie Miry i Agaty? Kto jest mordercą? I czy inni są bezpieczni?

Fabuła powieści opiera się o temat uchodźców, imigrantów i ksenofobii. Autorka bardzo płynnie wplotła wątek kryminalny w trudne tematy związane z mniejszościami narodowymi. Zdradzę tylko tyle, że nie tylko jedna osoba ucierpiała w tej historii. Każdy kolejny rozdział przynosi nowe informacje, na podstawie których Inga i Kuba próbują rozwikłać zagadkę morderstwa.

Również i tutaj nie miałam szczęścia w kwestii redakcji i korekty. Sporo literówek i przegapione powtórki trochę mi przeszkadzały, dlatego punkt mniej w ocenie. Poza tym to naprawdę udany kryminał, z którym warto spędzić czas. 


poniedziałek, 24 lipca 2023

"Nemezis" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Nemezis"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: AGORA SA
Kontynuacja powieści "Katharsis"

Moja ocena: 6/6

"Nemezis" to najnowsza powieść Macieja Siembiedy, w której możemy poznać zarówno nowych bohaterów, jak i wrócić do świata tych już znanych, którzy pojawili się w poprzedniej książce pt. "Katharsis".

Jak sugeruje tytuł, fabuła osnuta została między innymi na pragnieniu zemsty jednego z głównych bohaterów. Dwaj bracia, Herbert i Bruno, mieszkańcy opolskiego Zaodrza, są jak jeden mąż. Nawet nazwisko wypowiadają bez odmiany, jakby byli jedno: bracia Janoschek. Jeden za drugiego wskoczyłby w ogień, więc kiedy starszy z braci ginie na wojnie, Bruno poprzysięga zemstę Grekom, którzy w czasie II wojny światowej wciągnęli Herberta i jego oddział w pułapkę. Z czasem to pragnienie zemsty całkowicie nim zawładnęło i pchało go do wielu działań i decyzji nie do końca zgodnych z prawem.

Czas akcji obejmuje kilkadziesiąt lat. Zaczynamy w roku tysiąc dziewięćset trzydziestym szóstym, a kończymy epilogiem z roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego pierwszego. Szmat czasu! I przez te lata wydarzyło się naprawdę wiele, szczególnie w życiu Bruna. Parał się przeróżnymi zajęciami i ma za sobą wiele doświadczeń, nie zawsze dobrych. Pracował w cyrku, gdzie nauczył się rzucać nożami, która to umiejętność będzie mu się przydawała przez całe życie. Został wcielony do SS, gdzie uratował życie bratu, a jego oprawcę zamordował. Ukochana kobieta, z którą prawie się ożenił, złamała mu serce. Twardziel z tego Bruna, biorąc po uwagę to, ile "atrakcji" zafundował mu autor.

Skoki czasowe są spore i myślę, że lepiej nie robić zbyt długiej przerwy między lekturą "Katharsis" a "Nemezis". Ja tę przerwę miałam i momentami trudno mi było przypomnieć sobie fragmenty z "Katharsis", konieczne do dostrzeżenia wszystkich niuansów fabuły.

Nadal trzymam się zdania, że Maciej Siembieda rewelacyjnie łączy prawdę historyczną z fikcją literacką. Gdyby nie posłowie, w którym autor wyjaśnia, co było prawdą, a co fikcją, nie sposób byłoby się tego domyślić w przypadku mniej znanych czytelnikowi postaci czy wydarzeń. Kiedy dodać jeszcze świetną kompozycję i piękny język, mamy powieść, którą czyta się jednym tchem. 

Podsumowując, czytajcie!    

środa, 25 stycznia 2023

"Kołysanka" Maciej Siembieda - recenzja

Tytuł: "Kołysanka"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 342
Wydawnictwo: Agora
PREMIERA: 9 listopada 2022
Cykl: Jakub Kania, tom 5

Moja ocena: 6/6

Maciej Siembieda przyzwyczaił mnie do nieoczywistych i dopracowanych historii. Tego właśnie spodziewałam się po najnowszym śledztwie Jakuba Kani, o którym mogłam przeczytać w tomie o wdzięcznym i niezwykle obiecującym tytule "Kołysanka".

Prokurator IPN Jakub Kania staje przed kolejnym zadaniem. Otrzymuje zdjęcie tajemniczego mężczyzny, wysłannika NKWD, który pojawił się w Grodkowie miesiąc przed zakończeniem II wojny światowej. Kania rozpoznaje w cywilu słynnego kompozytora, ale kompletnie nie pasuje mu on do wizji, jaką mają władze IPN-u. Nie może uwierzyć, że człowiek związany ze sztuką terroryzowałby i mordował ludność mieszkającą na tym terenie. Dlaczego on? Skąd się tam wziął? I po co? Sprawa intryguje Kanię, jak wiele wcześniejszych zagadek. Skoro rozwiązał poprzednie, dlaczego nie miałby poradzić sobie również z tą? Prokurator rozpoczyna śledztwo, ale nie ma pojęcia, jak ogromną uruchomił lawinę.

W powieści występuje moja ulubiona dwutorowość czasu akcji. Towarzyszymy prokuratorowi Kani na przemian z odkrywaniem historii śląskiego Kopciuszka, Joanny Gryzik, i jej opiekuna, śląskiego króla cynku, Karola Goduli. Nie znałam ani historii Karola, ani Joasi, dlatego czytałam z ogromnym zaangażowaniem. 

Podobały mi się ukryte w tekście smaczki językowe, a także świetne dialogi Kuby i Kasi. Możecie się zatem spodziewać nie tylko poważnych motywów historycznych, ale także humoru. Interesującą postacią jest Iwona Kern, zła do szpiku kości i wyrachowana na maksa, a przy niej służalczy i zakochany po uszy mąż. Jednak nie przyzwyczajajcie się do tego obrazu, bo możecie się zdziwić ;-) 

Urzekł mnie wątek muzyczny tej powieści. Wiara prokuratora Kani w istnienie nut tajemniczej kołysanki była niezachwiana, mimo zwrotów akcji i pojawiających się ciągle kłód, których nie szczędziła Jakubowi Iwona Kern. Nie mówiąc już o tym, że skutek poszukiwań przerósł wszelkie oczekiwania.   

Fikcja i fakty historyczne zostały tu splecione po mistrzowsku. Z każdej strony wyziera ogrom włożonej pracy, a efekt researchu to istny majstersztyk.

Finał powieści odrobinę mnie zaniepokoił, ale pozostaje mi tylko cierpliwie czekać na kolejną powieść Pana Macieja :-)

sobota, 11 czerwca 2022

"Katharsis" Maciej Siembieda - recenzja



Po lekturze najnowszej powieści Macieja Siembiedy pt. "Katharsis" uważam, że jest to zdecydowane must have w domowej biblioteczce. Jeśli cenicie dopracowaną i intrygującą fabułę, to "Katharsis" z pewnością spełni Wasze oczekiwania.

Powieść składa się z pięciu części, z których każda opowiada losy innego bohatera. Poznajemy czterech mężczyzn, których życie nierozerwalnie związane jest z ryzykiem. Każdy na swój sposób próbuje przetrwać w wirze historii, do którego zostaje wciągnięty. Pozornie ich losy nie mają wiele wspólnego, jednak z każdą kolejną kartką okazuje się, że są sprawy, które ich łączą. To właśnie najbardziej lubię w książkach Macieja Siembiedy - misterną układankę, której elementy podczas lektury wskakują na swoje miejsca, prezentując fascynującą historię. Jestem pełna podziwu dla autora, który nie tylko robi niesamowicie szczegółowy research, ale dopracowuje każdy najdrobniejszy element opisywanej historii. Efekt jest taki, że w tej powieści nie ma niczego, co byłoby zbędne.

Kostas Tosidos to Grek, który wraz z rodziną w tysiąc dziewięćset czterdziestym dziewiątym roku trafia do Polski. W wyniku działań partyzanckich grozi mu amputacja ręki, jednak mężczyzna posiada pewne bezcenne umiejętności, które zamierzają wykorzystać Polacy. Jeśli Grek zostanie pozbawiony ręki plan spali na panewce. W związku z tym Tosidos zostaje w trybie pilnym przewieziony do tajnego szpitala na wyspie Wolin. Wraz z nim przerzuceni zostają żona Katherina i troje dzieci, z których jedno po drodze musi zostać w innym szpitalu. Dla Polaków najważniejszy jest Kostas i jego wiedza. Dla Kostasa zaś liczy się głównie bezpieczeństwo jego rodziny, jednak mężczyzna nie spodziewa się, jak trudne zadanie postawi przed nim opatrzność.

W kolejnych częściach poznajemy "Sacharynę", gdyńskiego przemytnika, który dzięki swojemu sprytowi szybko staje się numerem jeden na czarnym rynku, oraz Janisa, a z czasem Jana Tosidowskiego, syna Kostasa, który zostaje milicjantem i trafia mu się do rozwiązania sprawa związana z sekretem jego ojca. Ostatnim z czwórki bohaterów jest "Zulus", który fachu przemytniczego uczył się od Zygmunta "Sacharyny" i stał się kolejnym bossem w Gdyni.

Akcja rozpoczyna się w tysiąc dziewięćset dwudziestym siódmym roku, a kończy w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym, zatem na ponad pięciuset stronach towarzyszymy bohaterom przez sześćdziesiąt trzy lata. Stworzona przez Macieja Siembiedę grecka saga urzeka mnóstwem szczegółów, idealnym wyważeniem akcji i naprawdę rzetelną wiedzą historyczną. Kiedy dodamy do tego jeszcze dobrze przemyślane wątki i porządek mimo przeskoków w czasie, mamy powieść ze wszech miar godną polecenia. Jedynym, co trochę przeszkadzało mi podczas lektury, było podejrzenie, iż korekta tak bardzo wciągnęła się w treść, że nie do końca zapanowała nad wyłapywaniem chochlików w tekście ;-)

W posłowiu autor ujawnia, co z opisywanych zdarzeń było fikcją, a co prawdą. To naprawdę wielka sztuka umieć tak połączyć fantazję z rzeczywistymi sytuacjami, aby powstała realistyczna fabuła. I Panu Maciejowi znów się to udało.

Koniecznie sięgnijcie po "Katharsis", będące pełną emocji opowieścią o miłości, rozczarowaniu, ryzyku i trudnych wyborach. Satysfakcja gwarantowana!

Tytuł: "Katharsis"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Agora
Moja ocena: 6/6

Recenzja umieszczona również na blogu Za półką z książkami

sobota, 16 kwietnia 2022

"Sakrament obłudy" Robert Samborski, "Zniknięty ksiądz" Marcin Adamiec - recenzja


Między kolejnymi lekturami sięgnęłam po dwie książki, których autorzy postanowili pokazać, jak wygląda życie kleryka i księdza. Byłam ciekawa, co i jak opowiedzieli, więc z zainteresowaniem przeczytałam obie: "Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium" Roberta Samburskiego oraz "Zniknięty ksiądz. Moja historia" Marcina Adamca.

"Sakrament obłudy" to pełna emocji autobiografia człowieka, który pragnął dać siebie bliźnim. Wstąpił do seminarium, by wypełnić powołanie do służby Bogu i ludziom, ale szybko zderzył się z brutalną rzeczywistością. Jego opis atmosfery seminaryjnej robi wrażenie i zastanawia. Książka podzielona jest na dwie części. Najpierw autor zdradza swoje motywy pójścia do seminarium, a także opisuje, czego się uczą klerycy z poszczególnych roczników i jak wygląda ich codzienność. Druga część zawiera opis kolejnych lat, które Samborski spędził w seminarium i powody, dla których został z niego usunięty przed otrzymaniem święceń. Najbardziej szokujące i zastanawiające dla mnie były chyba wątki związane z bardzo luźnym traktowaniem tajemnicy spowiedzi, a także wręcz tresura młodych seminarzystów w bezwzględnym posłuszeństwie wobec przełożonych.

Książka pt. "Zniknięty ksiądz" bazuje nie tyle na historii autora, co na anegdotach i historiach innych księży i związanych z nimi osób. Dużo tu ludzkich dramatów, najczęściej negatywnych emocji i smutnych zakończeń. Taka perspektywa zmienia trochę spojrzenie na życie księży. Trochę dziwi zakończenie, w którym autor informuje, iż opisywane przez niego wydarzenia nie są faktami, a jedynie są inspirowane realnymi osobami i zdarzeniami. Ile w tym prawdy? Trudno powiedzieć, czy napisał tak, bo musiał, czy faktycznie te opowieści powstały tylko w jego wyobraźni. 

Jak by nie było, w obu książkach jawi się obraz bardzo smutnego i samotnego życia, często wypełnionego ludzkimi słabościami, których często dany ksiądz nie jest w stanie udźwignąć i nie ma nikogo, kto chciałby mu pomóc.      

Czytając obie książki zastanawiałam się, ile w opisywanych historiach jest obiektywizmu, a ile subiektywnych emocji autorów. Możliwe, że sporo z tych opowieści to prawdziwe dramaty księży i świeckich bohaterów. Warto było poznać punkt widzenia osób, które tkwiły w samym środku tej specyficznej formacji. 

Tytuł: "Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium"
Autor: Robert Samburski
Gatunek: autobiografia
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna 
Moja ocena: 5/6

Tytuł: "Zniknięty ksiądz. Moja historia"
Autor: Marcin Adamiec
Gatunek: autobiografia
Liczba stron: 230
Wydawnictwo: Agora 

Moja ocena: 5/6

niedziela, 10 kwietnia 2022

"Czerwone jezioro" Julia Łapińska - recenzja

Po lekturze "Czerwonego jeziora" Julii Łapińskiej stwierdzam, że bardzo się cieszę, iż właśnie ta powieść wygrała w I Konkursie na Powieść Sensacyjną Wydawnictwa Agora. Moja radość wynika z tego, że akcja powieści związana jest nierozerwalnie z miejscem, które bardzo lubię. Intryga wymyślona przez autorkę to dwie zbrodnie: zabójstwo sprzed lat i współczesne morderstwo w Bornem Sulinowie, mieście, które pojawiło się na mapie Polski dopiero w 1993 roku, a wcześniej było niemieckim, a następnie radzieckim miasteczkiem garnizonowym. Nie trafiłam wcześniej na powieść, w której tak dokładnie zostałoby opisane to właśnie miejsce i jego okolice.

Kuba Krall, fotoreporter wojenny, otrzymuje zlecenie od kolegi z dawnych czasów. Ma fotografować jego przyjęcie weselne. Krall nie poradził sobie ze stresem po wojennych doświadczeniach, więc musiał zrezygnować z dotychczasowych wyjazdów i fotografowania walk. Jednak jakoś zarabiać trzeba, przyjął zatem zlecenie od rosyjskiego oligarchy, Borysa Morozowa. Weselna fotorelacja i zdjęcia pewnego miejsca w Bornem, z którym Borys wiąże plany.

Wszystko jednak idzie nie tak, jak sobie to bohaterowie zaplanowali. Podczas przyjęcia weselnego świeżo poślubiona małżonka zdradza Borysa, a jego ochroniarz zostaje zamordowany. Z czasem okazuje się, że współczesna zbrodnia przypomina inne morderstwo sprzed lat. Sprawą zajmuje się podkomisarz Inga Rojczyk, żona lokalnego leśniczego. Kuba wkręca się w śledztwo, a jego spostrzegawczość i oko profesjonalisty uzupełnia cennym materiałem dowodowym działania policji.

Rozbudowana warstwa społeczno-obyczajowa to jeden z moich ulubionych elementów powieści kryminalnych, który tutaj odnalazłam i bardzo przypadł mi do gustu. To na tych wątkach opiera się w dużej mierze cała intryga. Rozdziały stanowiące pamiętnik sprzed lat, którego autorką była polska pieśniarka, rozwijająca talent wokalny w garnizonie, dodały kolorytu całej historii. Dzięki tym fragmentom układanka wypełnia się powoli puzzlami i zaczyna stanowić całość.

Gabaryty powieści mogą odstraszać, ale te prawie 600 stron mignęło mi bardzo szybko. Pomogły świetnie skonstruowane postacie i akcja, która może nie jest szaleńcza, jednak zdecydowanie prze do przodu. Wciąż coś się dzieje, wydarzenia się wiążą i jedne uzupełniają sens kolejnych. Były momenty, które przewidziałam wcześniej, ale w żaden sposób nie pomniejszyło to przyjemności z lektury.        

Dodatkową atrakcją było dla mnie rozpoznawanie opisywanych w powieści miejsc w Bornem, które pamiętam z pobytów w miasteczku. Nie wszystkie noszą te same nazwy, co w rzeczywistości, ale dzięki temu można się pobawić w detektywa i rozpoznawać je na podstawie opisów.

Debiut Julii Łapińskiej uważam za bardzo udany i przemyślany. Jedynie dwie rzeczy mnie trochę zmęczyły. Po pierwsze narracja jest specyficzna. Czas teraźniejszy i krótkie zdania, czasami równoważniki zdań. Pewnie miały za zadanie przyspieszyć akcję, ale na dłuższą metę było to trochę męczące. Po drugie redakcja i korekta mogłyby się trochę bardziej przyłożyć, bo aż szkoda, że tak dobry tekst zawiera tyle literówek i powtórzeń...

Chciałabym, aby ta powieść miała swoją kontynuację w drugim tomie, w którym akcja również rozgrywałaby się w Bornem :-)

Tytuł: "Czerwone jezioro"
Autor: Julia Łapińska
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 592
Wydawnictwo Agora

Moja ocena: 6/6   

piątek, 14 maja 2021

"Kukły" Maciej Siembieda - recenzja

"Kukły" to czwarty tom serii o prokuratorze Jakubie Kani. Tym razem jednak cofamy się trochę w czasie. Mamy rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy, a Kuba dopiero zaczyna swoją karierę prokuratora. 

U komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku zjawia się Joachim Richter z Prokuratury Generalnej Hamburga z nietypową propozycją. Jego ojciec zbierał przez długi czas policyjne naszywki, odznaki i medale, które stworzyły pokaźną kolekcję. Teraz Richter chciałby przekazać ją oficjalnie Gdańskowi, w którym jego ojciec pracował jako szef policji w czasach Wolnego Miasta. Jego pomysł spotkał się z zaskoczeniem polskich władz, jednak aby nie psuć relacji przyjęli spis kolekcji, który otrzymał do przeanalizowania asesor Jakub Kania. Prokurator i wojewoda nie spodziewali się, że to posunięcie sprawi, iż na jaw wyjdą niewygodne tajemnice z czasów wojny. Punktem zapalnym stał się jeden z elementów kolekcji, dzięki któremu Kuba odkrył, że niemiecki policjant był powiązany z atakiem na Pocztę Polską pierwszego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku i bezpośrednio uczestniczył w wymordowaniu bohaterskich pocztowców. 

Równocześnie obserwujemy wydarzenia rozgrywające się w posiadłości rodziny von Trauwitz w Oderstein kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej oraz współcześnie. W wątku tym pojawiają się wiedźmy, podejrzana krypta w pewnym kościele i kilka innych atrakcji, o których nie wspomnę, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury. Faktem jest, że dzieje się sporo, a wszystkie tematy łączą się ze sobą jak sznurki w pięknie wykonanej makramie.   

Tempo akcji jest wyważone i idealnie dopasowane do rozgrywających się wydarzeń. Wątki współczesne i te sprzed lat przeplatają się i uzupełniają, tworząc powoli coraz bardziej intrygującą układankę. Każdy kolejny rozdział dostarcza czytelnikowi wskazówek, które pozwalają na snucie domysłów. A snują się jak szalone! Ileż ja miałam wizji na finał tej historii!

Ponieważ przeczytałam trzy wcześniejsze powieści Pana Macieja, mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie obawiałam się, że ta powieść może być słabsza, bo to jest po prostu niemożliwe w przypadku tego autora. Maciej Siembieda przed rozpoczęciem pisania przeprowadza dokładny research, więc mając tak solidne przygotowanie, po prostu tworzy świetną fabułę, od której trudno się oderwać. Autor posiada umiejętność łączenia fikcji z prawdziwymi wydarzeniami w taki sposób, że wszystkie opisywane zdarzenia są prawdopodobne i bardzo realistyczne. 

Świetnie stworzone postacie są jak mili sercu towarzysze podróży. Można ich, rzecz jasna, nie lubić, jeśli są irytujący czy odgrywają czarny charakter, ale wszyscy są bardzo wyraziści. Największe wrażenie wywarli na mnie ojciec Jakuba i jego babcia, a właściwie starka. Sami się przekonacie, napotykając podczas lektury subtelne smaczki charakterologiczne. 

Podsumowując, myślę sobie, że gdybym miała określić jednym słowem styl pisarski Macieja Siembiedy, to użyłabym właśnie słowa "subtelny". I bynajmniej nie chodzi mi o to, że historie te są delikatne czy lekkie, bo zdecydowanie nie są. Mam na myśli subtelność kojarzącą się z misternie splecionymi wątkami i wysublimowanym humorem (uwielbiam!).

Czytajcie koniecznie!

Tytuł: "Kukły"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Agora
Cykl: Jakub Kania, tom 4
Moja ocena: 6/6
 

piątek, 3 kwietnia 2020

"Wotum" Maciej Siembieda - recenzja



„Wotum” to trzeci tom cyklu o Jakubie Kani, prokuratorze IPN i rewelacyjnym detektywie. Zagadki historyczne nie mają najmniejszych szans, jeśli ten człowiek zabierze się za ich rozwiązanie, zaś czytelnik nie ma możliwości odłożenia powieści na dłużej, kiedy jest to historia opisana przez Macieja Siembiedę. Już od pierwszych stron autor przykuwa uwagę czytelnika. I nie mam tu na myśli jedynie ciekawej fabuły, ale także piękny styl, którym się posługuje. Miałam wrażenie, że wręcz płynę przez kolejne rozdziały. Dorzućmy do tego fakt, iż autor opanował do perfekcji łączenie fikcji z prawdziwymi wydarzeniami i mamy powieść idealną.

Jakub Kania zostaje poproszony o znalezienie odpowiedzi na pytanie kto i w jakim celu chciał zniszczyć jasnogórski obraz Najświętszej Panienki. Zamach ten stał się również powodem zainteresowania inną kwestią, a mianowicie autentycznością obrazu i jego „wiernej kopii”, znajdującej się w niewielkiej wsi na Opolszczyźnie. Im bardziej Jakub zagłębiał się w labirynt domysłów i strzępków informacji, tym mniej podobało się to niektórym środowiskom. Szczególnie w sytuacji, kiedy z chaosu w końcu zaczęły wyłaniać się konkrety, prowadzące do pewnych wniosków. Kto jak kto, ale Kania potrafi przecież wykopać dowody nawet spod ziemi. Będzie się działo, ponieważ po drodze dołączy wątek mafijny, a prokurator zostanie zablokowany w swych działaniach. Czy mimo wszystko i tym razem uda mu się rozwiązać zagadkę?    

Po raz pierwszy bardziej rozbudowany został wątek obyczajowy, a dokładniej trudna relacja Jakuba z ojcem. Uważam, że powieść niesamowicie na tym zyskała, ponieważ obok prowadzonego śledztwa możemy lepiej przyjrzeć się też prywatnej stronie życia prokuratora Kani. Staje się on dla nas bardziej ludzki i prawdziwy.

Autor umiejętnie stopniuje napięcie i oszczędnie podsuwa czytelnikowi kolejne fakty. Odkrywa karty powoli, dzięki czemu trudno oderwać się od lektury. Nawet kiedy już wydaje się, że wszystko wiadomo, po chwili okazuje się, że to nie jest takie proste, jak nam się początkowo wydawało. W efekcie ostatnie rozdziały zdecydowanie podnoszą ciśnienie.

Polecam wszystkie powieści Macieja Siembiedy czytelnikom, dla których mają znaczenie piękny styl i świetnie skonstruowana intryga. Z Jakubem Kanią na pewno nie będziecie się nudzić.

Tytuł: „Wotum”
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: sensacja, thriller
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: Agora
Cykl: Jakub Kania, tom 3

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora

czwartek, 20 czerwca 2019

"Gambit" Maciej Siembieda - recenzja



Można pokusić się o stwierdzenie, że życie jest jak partia szachów. Trudno robi się w sytuacji, kiedy ktoś nie potrafi w nie grać. Nie umie przewidywać ruchów przeciwnika, nie jest w stanie sam zaplanować rozgrywki, ani przygotować sobie wielu możliwych scenariuszy. Jednak są tacy, którzy dają radę. A czym jest gambit? W skrócie to manewr polegający na poświęceniu własnych pionków, by osiągnąć zamierzony cel. Czy figura ta ma zastosowanie również w życiu? 

Wanda Kuryło, postać spajająca wydarzenia opisane w powieści, to kobieta, której losy obserwujemy z zapartym tchem. Poznajemy ją, gdy jako nastolatka podejmuje pierwsze działania związane z walką podziemną i towarzyszymy jej już przez resztę powieści, obserwując zmiany zachodzące w jej życiu. Jedne wywołują smutek, inne zaskoczenie, a są i takie, które są bardzo dla niej niebezpieczne, ale Wanda nie należy do słabych dziewcząt i podejmuje wiele trudnych decyzji, które wywracają niejednokrotnie jej świat do góry nogami. Z pewnością pomaga jej wychowanie, które wyniosła z domu i pewne umiejętności, którymi niewielu może się pochwalić. 

Opisane pięknym językiem szpiegowskie zdarzenia z historycznym tłem, to rewelacyjna i niezwykle bogata w szczegóły opowieść. Każdy rozdział utwierdzał mnie w przekonaniu, że autor przygotowywał się do jej napisania długo i przebrnął przez stosy książek, koniecznych do poznania warstwy historycznej opisywanych w powieści wydarzeń. Czas akcji jest tu bowiem bardzo szeroki. Zaczynamy w roku 1966, aby za chwilę cofnąć się do czasów II wojny światowej (ta część podobała mi się najbardziej), a później wrócić do 1966 i dotrzeć z bohaterami do roku 1990. Majstersztyk kompozycyjny.  

Autor w zakończeniu podaje krótko, które z opisanych wydarzeń i postaci są historyczne, a które zostały stworzone na potrzeby powieści. Ucieszył mnie ten krótki dopisek "Od autora", ponieważ zawsze zastanawiam się nad tym, co jest prawdą, a co fikcją, kiedy czytam tego typu powieści. Niesamowicie podobały mi się umieszczone w treści "smaczki" dotyczące różnych osób, które pojawiały się na drodze głównych bohaterów, jak np. Leon Niemczyk, którego znam tylko jako aktora, a okazuje się, że jego życiorys łączy się z wojennymi działaniami podziemia. 

Polecam tę lekturę, choć uprzedzam, że jest to powieść, przy której trzeba się skupić i nadążać za opisywanymi wydarzeniami, łączyć fakty i dostrzegać powiązania. Nie czytało mi się łatwo, ale było warto!