Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 sierpnia 2017

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek - recenzja

Tytuł: "Prawdziwa miłość"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki
Seria: Saga rodu Cantendorfów, tom 3


Skojarzynki: 
zdrada * miłość * dziecko * tajemnica * ogrodnik * wybór * śmierć



Trzeci, niestety ostatni, tom z serii saga rodu Cantendorfów również pochłonęłam z prędkością światła. Bardzo interesowało mnie, jak potoczyły się losy Kate, Aleksandra, Alice, Roberta i Isabelle. Autorka zakończyła drugą część w takim miejscu, że włosy zjeżyły mi się na głowie, kiedy dotarłam do ostatniej strony. 


Najpierw kilka słów o tym, co zastałam na pierwszych stronach... W wyniku wydarzeń z dwóch pierwszych tomów, o których tu nie wspomnę, aby nie spojlerować na wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie czytał poprzednich tomów tej serii, Alice postanawia wyruszyć w świat, by rozpocząć nowe życie, Kate leży nieprzytomna, wręcz umierająca po szaleńczej nocy, podczas której w strugach deszczu i strasznej burzy dowiedziała się o zdradzie Aleksandra, a Isabelle, której poszukują wszyscy służący, delektuje się błogostanem u boku Roberta, do którego pojechała, by wyjawić mu tajemnicę swojego błogosławionego stanu. Aleksandra nikt nie widział, podobnie jak gospodyni. Pani Hammond natomiast, mimo poważnej niedyspozycji, postanowiła wreszcie odnaleźć klucz do skarbca, w którym, jak podejrzewała, znajdowała się wskazówka do strasznej tajemnicy zamku, którą chroniła przez wiele lat. Udało jej się znaleźć skrytkę i weszła w końcu do skarbca, jednak nie przewidziała tego, że nie uda jej się z niego wyjść... 


Alice nie zaszła daleko. Jako wiedźma pełną gębą odczuła wyraźnie trzy wezwania na pomoc, których nie mogła zignorować. Wzywały ją trzy kobiety, ale postanowiła wrócić przede wszystkim dla jednej z nich. Dla Kate. Rozpoczęła się walka o życie dziewczyny...

Jedna z sióstr Cantendorf postanowiła zmienić swoje dotychczasowe życie. W poprzednim tomie prawie udało jej się schwytać tajemniczego ogrodnika, który upiększał od jakiegoś czasu okoliczne ogrody, aż w końcu dotarł również do zamku Cantendorf. Co wyniknie z ich ponownego spotkania? 

Aleksander powrócił do zamku po nocy pełnej przemyśleń. Był zdruzgotany sytuacją, w której postawiła go nagle Isabelle, ponieważ jego miłość do Kate była prawdziwa i szczera. Nie potrafił żyć bez swojego rudego kociaka, jednak czuł się odpowiedzialny za dziecko, które rosło pod sercem innej kobiety... Czy to na pewno jego dziecko?


Pani Hammond nie zostało wiele czasu, a jest jedyną osobą, która wie, co wydarzyło się przed laty. Czy tajemnica zamku ujrzy wreszcie światło dzienne? Co zrobi Aleksander? Czy Kate wybaczy mu cierpienie, które jej zafundował? I czy to naprawdę była jego wina?  

Niby prosta historia, a tak napisana, że włos się jeży podczas lektury :-) Polecam gorąco całą serię :-)

czwartek, 27 lipca 2017

"Cena szczęścia" Krystyna Mirek - recenzja

Tytuł: "Cena szczęścia"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki
Seria: Saga rodu Cantendorfów, tom 2

Skojarzynki: 
miłość * plotki * wyższe sfery * wiedźma * przeszkody


"Plotka w spokojnie żyjącej społeczności jest niczym pierwsze wiosenne ciepło, które dotyka skutej mrozem rzeki."

W wyniku wydarzeń, o których można przeczytać w tomie pierwszym serii, Kate Milton odlicza niecierpliwie dni do ślubu z hrabią Aleksandrem Cantendorfem. Gospodyni hrabiego, pani Hammond, jest załamana i wściekła. Do tej pory żony jej wychowanka były delikatne i wrażliwe, więc ich śmierć była wręcz nieunikniona. Tymczasem Kate to zdrowa i zahartowana dziewczyna, do tego bystra i mądra. Niedobrze... Co robić?

"- Najwyższy czas na inteligentnego wspólnika - wyszeptała. Niech ten dom zacznie tętnić życiem. Wypełni się śmiechem dzieci i gwarem gości. Kate dostanie swoje wielkie szczęście. A że potem będzie musiała za nie zapłacić? Cóż, szczęście ma swoją cenę." 


Isabelle, kochanka hrabiego i od niedawna wdowa po lordzie Adlerze, została pominięta w testamencie męża dokładnie tak, jak i ona pominęła go w swoim życiu. Wróciła po pogrzebie do zamku z myślą o tym, że skoro jest już wolna, będą mogli teraz pobrać się z Aleksandrem. Nowa sytuacja całkowicie ją zaskoczyła i postawiła w kiepskim położeniu... Co wymyśli, by zatrzymać przy sobie Aleksandra?

Otoczenie aż huczy od plotek i świętego oburzenia. Jak hrabia mógł zaręczyć się ze zwykłą dziewczyną, której ojciec jest ledwie dzierżawcą?! Tyle majętnych i dobrze urodzonych panien wokoło, a on wybrał ją. Jak poradzi sobie Kate w nowej dla niej sytuacji, kiedy przyjdzie jej być wytworną damą w towarzystwie wysoko urodzonych pań? Madame Eleonor dwoi się i troi, by przygotować dziewczynę do nowego życia. Pianino, francuski, tańce, zachowanie, prowadzenie domu, wszystko ma znaczenie. Państwo Milton, początkowo skupieni na swoich małżeńskich i finansowych problemach, w końcu wymogli na córce informację, kto stoi za tą cała karuzelą zmian. Jak zareagowali na odpowiedź Kate?  



Skoro Kate zgodziła się pójść na układ z wiedźmą Alice, nie ma już odwrotu. Byłoby łatwiej i mniej stresująco, gdyby ta, której wszyscy wokół się boją, określiła jasno, jak przyjdzie Kate zapłacić za pomoc. Tymczasem Alice wciąż zwleka z podaniem sposobu zapłaty. Dziewczyna usłyszała tylko, że kiedy nadejdzie pora, Alice zgłosi się po przysługę. Nawet Eleonor nie ma pojęcia, czego zażąda wiedźma... Jaka będzie cena szczęścia, które zdobyła Kate z pomocą Alice i Eleonor? Czy jej marzenia się spełnią? 

Zamek Cantendorf kryje mroczną tajemnicę, którą zna tylko
gospodyni. I kamerdyner, ale on się w zasadzie nie liczy. Tak przynajmniej uważa pani Hammond, traktując mężczyznę jak swój podnóżek i wyposażenie sypialni. I zaświtało jej w głowie, że być może wreszcie, po tylu słabych kobietkach, które nie wytrzymały długo w murach zamku, Kate okaże się odpowiednią osobą do podzielenia się z nią skrywaną tajemnicą. Wspólniczką...



Polecam, polecam, polecam i nie mogę doczekać się trzeciego tomu :-)

środa, 26 lipca 2017

"Tajemnica zamku" Krystyna Mirek - recenzja

Tytuł: "Tajemnica zamku"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron:
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki

seria: Saga rodu Cantendorfów, tom 1

Skojarzynki:
zamek * śmierć żon * wyższe sfery * plany matrymonialne * kochanka


Zachęcona pozytywnymi recenzjami koleżanek z pracy sięgnęłam i ja po obyczajową powieść z romansem w tle. Muszę przyznać, że w moim przypadku to była dość karkołomna decyzja, bo ani to kryminał (choć trup, owszem, jest), a autorka jest Polką, a rzadko zdarza mi się czytać polskich autorów (wiem, wiem, mea culpa). Przeanalizujmy zatem...


Hrabia Aleksander Cantendorf właśnie pochował czwartą (!) żonę w przeciągu kilku lat. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież choroby chodzą po ludziach, ale mimo wszystko plotki wyrastają wokół tak częstych zgonów jak grzyby po deszczu. Okoliczne panny zaczęły się obawiać o swoje życie, gdyż hrabia miał zwyczaj dość szybko rozpoczynać poszukiwania kandydatki na następną małżonkę. Na szczęście problem ten dotyczył tylko tych bogatych, rzecz jasna... Lord Metcalf zaczął się poważnie obawiać o swoją jedynaczkę, Emilię, która pasowałaby idealnie do matrymonialnych planów hrabiego. Postanowił zatem wysłać dziewczynę do teściowej do czasu, aż wybór hrabiego padnie na jakąś inną nieszczęsną dziewoję. Podobne pomysły pojawiły się u innych okolicznych mieszkańców. Tymczasem w domu Miltonów dwie siostry, Kate i Amelia, starają się funkcjonować jak zwykle, mimo że ich ojcu nie wiedzie się w interesach, co powiększa i tak już ogromny dług rodziny. Dziewczęta same przerabiają stare sukienki i zajmują się domem, ponieważ ze służby została już tylko jedna pokojówka. Amelia ma narzeczonego, ale sprawy zaczynają się komplikować, bo panna bez posagu, i w dodatku w długach, nie jest dobrą partią... Rudowłosa Kate zaś jest charakterna i na razie nie ma absztyfikanta, a do tego jest przekonana, że nie chce wychodzić za mąż. 

"Po śniadaniu starannie się ubierz - zwrócił się do niej tata. - Pojedziemy na obiad do lorda Metcalfa. [...]
- Może mama z Amelią będą lepszym towarzystwem? - zapytała szybko. - Ja nie najlepiej się dzisiaj czuję.
- Nie ma mowy! - zawołał ojciec. Ostatnio szybko się denerwował. - Kaprysy, złe samopoczucie i słynne bóle głowy są dobre dla delikatnych panien. Czasem to nawet urocze. Ale ty jesteś córką bankruta. - Po raz pierwszy wypowiedział to słowo na głos. - Musisz się przyzwyczaić. Jedziemy tam w interesach, robić dobre wrażenie, nie dla przyjemności."

Ojciec Kate i Amelii, wprawdzie tylko dzierżawca i to do tego z problemami finansowymi, wybłagał u lorda Metcalfa zaproszenie na ten obiad, aby mógł załatwić z hrabią Aleksandrem odroczenie płatności, a przy okazji trzymać rękę na pulsie w sprawach związanych z poszukiwaniem kolejnej kandydatki na żonę dla hrabiego. W końcu on również ma w domu panny na wydaniu, co z tego, że bez posagu? Kate obawia się jednak, że hrabia rozpowie, iż widział ją w lesie w nietypowej sytuacji... 


Hrabia Aleksander, choć roztacza wokół siebie aurę mrocznego i surowego człowieka, przeżywa na swój sposób straty, które poniósł. Jedyna rodzina, jaką ma, trzy niezamężne ciotki, chyba słabo przygotowała go do roli dobrego męża. Jego żony głównie bowiem bały się go i całego tego małżeńskiego stanu. Poza tym były w jego oczach niczym więcej, tylko pięknymi i delikatnymi, lecz pustymi, lalkami... A jemu marzy się kobieta nie tylko urodziwa, lecz taka, z którą można porozmawiać, z głową na karku. Tymczasem siostry Cantendorf, które same pozostały niezamężne z uwagi na spore braki w urodzie, marzyły o tym, by Aleksander obdarował je możliwością rozpieszczania jego dzieci i uczynienia ich swoimi spadkobiercami. 

Cieniem na dobrym imieniu hrabiego kładł się romans z zamężną Izabelle. Choć oficjalnie nic takiego nie miało miejsca, wszyscy wiedzieli, jak się sprawy mają... Sama Izabelle zaś marzyła o zostaniu panią zamku i urodzeniu hrabiemu potomka. Czy dopnie swego? 

"Poziom jej umiejętności [w całowaniu] był w tym względzie tak wysoki, że potrafiła rzucić na kolana nawet wymagającego Aleksandra Cantendorfa. Rzucała go na kolana dosłownie. Ale nie tylko. Także na łóżko, sofę, podłogę, miękką trawę na wzgórzu. Miała swoje sposoby i robiła z tym mężczyzną, co chciała. Jadł jej z ręki. To także zdarzało się dosłownie."

Czy żony hrabiego ktoś morduje czy to faktycznie tylko wyjątkowy zbieg okoliczności bądź fatum?  Czy spotkanie Kate i hrabiego Aleksandra w lesie będzie miało jakieś konsekwencje? Na kim ostatecznie zawiesi oko hrabia i co z tego wyniknie? Kim jest Alice i dlaczego wszyscy się jej boją? 

       
Na koniec jeszcze akcent humorystyczny:

"- Usiądź - zaproponowała Anna.
- Nie mogę. Coś mnie uwiera i przeszkadza.
- No cóż - roześmiała się Adelina. - Kobiece dolegliwości przybierają różne oblicza. A może po prostu kogoś poznałaś i dręczy Cię taka nieokreślona tęsknota? Dobrze pamiętam, że kiedy miałam piętnaście lat, czułam to samo...
- Och, przestańcie - zawołała Edith. - Chodzi mi o wewnętrzne odczucie.
- Wyrostek?"

Bardzo prosty pomysł na fabułę, za to świetnie opisany. Czytało mi się przyjemnie, z zainteresowaniem ogromnym. Duża czcionka i dość krótkie rozdziały zdecydowanie pomagają w lekturze. Nie mogę się doczekać pochłonięcia kolejnych tomów :-)