Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2026

"Zima pożegnanych" Anna Kańtoch - recenzja


Tytuł: "Zima pożegnanych"
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Krystyna Lesińska, tom 4

Moja ocena: 6/6

Na ostatni tom serii o Krystynie Lesińskiej czekałam cztery lata, ale zdecydowanie było WARTO. Od wydarzeń opisanych w "Wiośnie zaginionych" minęło kilka lat.

Do emerytowanej policjantki, Krystyny Lesińskiej, zgłasza się młody sąsiad, Miłosz Najder, za którym kobieta nie przepada, ale decyduje się wysłuchać jego prośby. Chłopak przychodzi z nietypową sprawą. Opowiada Lesińskiej, że otrzymał dziwny filmik, który chciałby jej pokazać. Okazuje się, że na nagraniu znajduje się idąca skrajem lasu kobieta. Jest tyłem, więc nie sposób poznać, kto to taki. Analiza elementów znajdujących się na filmie nie wnosi nic nowego. Jest on po prostu za krótki i nie przedstawia nic poza idącą w mroku kobietą i drzewami. Kiedy Miłosz dostaje kolejny film, nagranie jest odrobinę dłuższe i znów przedstawia tę sama kobietę. Krystyna, chociaż początkowo uważała, że ktoś robi sobie z chłopaka żarty, postanowiła poprosić o pomoc przy analizie filmu wnuka. Młody mężczyzna ma pewne umiejętności, które mogą się przydać w tej sytuacji. Po pewnym czasie Miłosz odbiera trzeci film, z którego wnuk Krystyny jest w stanie wyciągnąć już całkiem sporo informacji. Czy jest sposób, aby odnaleźć tajemniczą blondynkę? Czy faktycznie grozi jej niebezpieczeństwo, o czym jest przekonany Miłosz? Krystyna wkręca się w prywatne śledztwo, podczas którego korzysta ze znajomości, które pozostały jej po służbie w policji. W działaniach pomaga emerytowanej policjantce pisarz interesujący się true crime, Olgierd Darski. Akcja przyspiesza, kiedy po pewnym czasie do tego duetu dociera informacja o podwójnym zabójstwie. Ofiarami są tajemnicza blondynka, która została w końcu zidentyfikowana jako Dorota Podgórska, i... Miłosz Najder. 

Autorka stworzyła w powieści bardzo realistyczny świat. Naturalnie prowadzone rozmowy i dialogi bohaterów napędzają akcję, a ich dopracowane charaktery sprawiają, że zdają się być ludźmi z krwi i kości. 

Uwielbiam styl pisania Anny Kańtoch i tą wieczną niepewność, co do rozwoju akcji. Jak tylko już, już mam wrażenie, że idę dobrym tropem, autorka rozwiewa moje nadzieje, podrzucając kolejną wskazówkę, która kompletnie zmienia sytuację :D Ale ja lubię takie niespodzianki, bo mogę kombinować od nowa. I, rzecz jasna, nie odkryłam prawdy przed finałem. Ale co tam, i tak świetnie się bawiłam podczas lektury i naprawdę żałuję, że mamy tylko cztery pory roku. Może nie byłoby źle wykorzystać te dodatkowe, czyli wiecie: przedwiośnie, polecie czy przedzimie? Wtedy tomów serii mogłoby być więcej. Krystyna na pewno nie jest jeszcze zmęczona śledztwami na emeryturze :D

Polecam gorąco całą serię!


     

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

"Trzecia osoba" Anna Kańtoch - recenzja


Tytuł: "Trzecia osoba"
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 328 
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6

Bardzo lubię pióro Anny Kańtoch, więc nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy w ręce wpadł mi thriller jej autorstwa pod tytułem "Trzecia osoba". Od pierwszych stron historia mnie wciągnęła i czytałam czym prędzej, żeby poznać jej finał.

Monika i Mirek Bresiowie pewnego dnia zapakowali dzieci do samochodu i wybrali się na wycieczkę do lasu, w okolice powojennych bunkrów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że dzieci zaaferowane zabawą, nie zwróciły uwagi na to, że rodzice gdzieś zniknęli. Poszukiwania niewiele dały, dwójka dorosłych zapadła się pod ziemię, zostawiając trójkę maluchów w lesie. Dziewięcioletni Marcin, jako najstarszy z rodzeństwa, zaprowadził Milenę i Matiego do wioski, gdzie otrzymali pomoc. Policja rozpoczęła poszukiwania ich rodziców, a opiekę nad dziećmi przejęła babcia. Minęły lata, ale tajemnica zniknięcia Bresiów nie została rozwiązana.

W dawnym domu zaginionych zamieszkała inna rodzina, Sławek Dębski z rodzicami. Chłopak zainteresował się tematem rodziny Bresiów i podjął prywatne śledztwo. Nie spodziewał się jednak, dokąd go ono zaprowadzi. Marcin Breś kupił dom po sąsiedzku, ponieważ wciąż dręczyła go sprawa zaginięcia rodziców. Działania śledcze Sławka wywołały lawinę zdarzeń, które stały się punktem wyjścia do analizy wspomnień rodzeństwa. Każde z nich na swój sposób usiłuje zmierzyć się z sytuacją i wieloletnim życiem w zawieszeniu. Czy zdołają znaleźć w odmętach pamięci coś, co doprowadzi ich do nowych rozwiązań? Czy działania Sławka pomogą, czy zaszkodzą sprawie? Gdzie podziali się Bresiowie? 

Fabuła podzielona jest na trzy części. W każdej z nich prym wiedzie jedno z rodzeństwa. Perspektywa każdego z nich odrobinę się różni, chociaż przecież dotyczy tego samego wydarzenia. Autorka świetnie oddała trzy różne spojrzenia dorosłych już dzieci na zniknięcie rodziców i zgrabnie powiązała wszystkie wątki, które doprowadziły do finału.  

Zdecydowanie polecam powieści Anny Kańtoch. Nieoczywiste fabuły pełne zmyłek i tajemnic nie pozwalają wprost odłożyć książki!


poniedziałek, 16 września 2024

"Samotnia" Anna Kańtoch - recenzja


Tytuł: "Samotnia"
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: thriller
Czas trwania: 9 h 11 minut
Lektor: Jan Marczewski
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 5/6

Mam za sobą już kilka powieści Anny Kańtoch i wszystkie były świetne. Tym razem zdecydowałam się wysłuchać thrillera "Samotnia".

Życie Leona Cichego, w czepku urodzonego pisarza kryminałów, pewnego dnia zmienia się diametralnie. W wyniku wypadku mężczyzna traci wzrok i z dnia na dzień staje się uzależniony od pomocy innych osób. W dodatku ma wrażenie, że kobieta, z którą mieszka i która się nim opiekuje, to nie jego żona... Próbuje samodzielnie analizować to, co jest w stanie, jednak bez wzroku nie ma szans na rozwiązanie tej zagadki. Powoli zaczyna nawiązywać kontakt ze znajomymi i członkami rodziny, którym próbuje opowiedzieć o swoich podejrzeniach. Nie jest łatwo, bo początkowo uważają, że oprócz wzroku, pisarz stracił rozum. Z czasem jednak wciągają się w śledztwo, które ujawnia coraz więcej ciekawych elementów układanki. Czy kobieta, z którą mieszka Leon, jest jego żoną? Gdzie się podziała, kiedy zniknęła pewnego dnia? Kto uwierzy w dziwne teorie Cichego i pomoże mu odkryć prawdę? I jak się do tego wszystkiego ma krawat w różowe słonie?

Autorka zastosowała ciekawy rodzaj narracji. Kolejne rozdziały zostały zapisane w formie nagrania na dyktafon, w pierwszej osobie liczby pojedynczej.

Rozwiązanie intrygi jest ciekawe, chociaż muszę przyznać, że musiałam słuchać na delikatnym przyspieszeniu, bo trochę mi się ta historia dłużyła.


niedziela, 12 czerwca 2022

"Lato utraconych" "Jesień zapomnianych" Anna Kańtoch - recenzja

Z przykrością stwierdzam, że trylogia o Krystynie Lesińskiej autorstwa Anny Kańtoch już za mną. Po lekturze "Wiosny zaginionych" długo czekałam na kolejne części, a tymczasem okazało się, że kiedy już otworzyłam pierwszą z nich, pochłonęłam obydwa tomy w trzy dni... 

Akcja "Lata utraconych" rozpoczyna się w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym dziewiątym roku. Krystyna Lesińska przeżywa osobistą stratę, jednak nie poddaje się rozpaczy. Nie jest jej lekko zaakceptować śmierć męża, bo tego się raczej zrobić nie da, jednak postanawia nie zamykać się w czterech ścianach. Kiedy dostaje telefon o morderstwie w leśniczówce Pogański Młyn, natychmiast rusza na miejsce. Nie spodziewa się nawet tego, co tam zastanie. Tymczasem okazuje się, że piękne miejsce w lesie stało się świadkiem krwawej zbrodni. Ktoś zamordował w bestialski sposób cztery osoby z pięcioosobowej rodziny: rodziców i dwie ich córeczki. Przeżył jedynie najstarszy syn. Sprawa robi się jeszcze bardziej intrygująca, kiedy okazuje się, iż ocalały chłopak to dziecko, które dwanaście lat wcześniej zniknęło w górach i dopiero niedawno się odnalazło. Czy dawna sprawa porwania ma związek z masakrą w lesie? Czy Kuba będzie w stanie powiedzieć, kto zabił jego cudem odzyskaną rodzinę? 

"Jesień utraconych" to finał trylogii. Cofamy się do tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego szóstego roku i obserwujemy Krystynę, która właśnie dostała się na studia prawnicze, a jej brat, Roman zaginął w górach przed trzema laty. Krysia mieszka z rodzicami, ale jej rodzinny dom zmienił się w chwili, kiedy Lesińscy otrzymali informację o zaginięciu syna. Wciąż czekają na wiadomość o Romanie, a życie toczy się jakby obok nich. Krystyna próbuje funkcjonować w tej atmosferze zawieszenia, chociaż nie jest to proste. Wciąż zmaga się też z podejrzeniem, że to Roman był tym bardziej kochanym przez rodziców dzieckiem. Dziewczyna bierze udział w pogrzebie kolegi z dzieciństwa, który popełnił samobójstwo. Wkrótce okazuje się, że to nie pierwsza taka sprawa w dzielnicy, w której mieszkał młody mężczyzna. W dodatku pozostałe ofiary zginęły na przestrzeni kilku ostatnich lat w identyczny sposób. Pojawia się coraz więcej wątpliwości wokół tych śmierci. Krystynę zaczepia pewien dziennikarz, który namawia ją, by pomogła mu rozwiązać zagadkę serii samobójstw. Kiedy Krysia dowiaduje się od niego, że tymi zgonami interesował się również Roman, decyduje się dołączyć do dziennikarza. Czy śmierć młodych mężczyzn to rzeczywiście samobójstwa? Czy przy okazji rozpytywania tubylców uda jej się dowiedzieć czegoś nowego o sprawie zaginięcia brata?

Mroczna atmosfera powieści daje się odczuć na każdym kroku. Niechęć mieszkańców Drugich Szopienic jest namacalna. Krysia musi się nieźle nakombinować, żeby ludzie w ogóle chcieli z nią rozmawiać. Sporo tu mamy rozważań dwójki głównych bohaterów nad motywami samobójstw/zabójstw, ale rozbudowana jest też warstwa obyczajowa, obejmująca sytuację Krystyny i jej rodziców po zniknięciu Romka oraz ich relacje po tej tragedii. Psychologiczne wtręty bardzo ubogaciły fabułę. Do tego dodać należy świetnie odmalowaną atmosferę PRL-u. Jak dla mnie całą trylogię czyta się świetnie, nawet trochę za szybko, bo szkoda tak szybko rozstawać się z tą historią i postaciami. I trochę żal, że zimy nie będzie. Definitywnie.  

Wszystkie trzy zagadki kryminalne bardzo mnie wciągnęły, ale nie jestem pewna, co sądzę o zakończeniu wątku zniknięcia Romka. Nie będę jednak opisywać swoich wątpliwości, żeby nie spojlerować. Po prostu każdy musi sam przekonać się, czy pomysł autorki utrafił w jego gust czytelniczy i oczekiwania.

Tytuł: "Lato utraconych"; "Jesień zapomnianych"
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 392; 368
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Krystyna Lesińska, tom 2 i 3

Moja ocena: 6/6


piątek, 18 marca 2022

"Wiosna zaginionych" Anna Kańtoch - recenzja

"Wiosna zaginionych" to pierwszy tom trylogii, w którym poznajemy główną bohaterkę serii, Krystynę Lesińską, emerytowaną policjantkę. Chociaż kobieta ma siedemdziesiątkę na karku, wciąż jest aktywna, a jej przemyślenia dotyczące nie tylko intrygi kryminalnej, ale także życia osobistego i zawodowego, stanowią sporą część powieści. Powiązane z Lesińską wątki krążące wokół codziennego życia świetnie uzupełniają fabułę.

Kiedy w osiedlowym sklepie Krystyna natyka się na mężczyznę, w którym rozpoznaje kolegę zaginionego dawno temu w górach brata, postanawia przyjrzeć mu się bliżej. Okazuje się, że Jacek mieszka niedaleko i prowadzi zwyczajne życie emeryta, którego nikt nie podejrzewa o to, że jest... mordercą. Kiedy mężczyzna zostaje znaleziony martwy, wydarzenia nabierają tempa. Policja rozpoczyna śledztwo, do którego również Krystyna - wbrew przepisom - zostaje dopuszczona. Ma to dla niej duże znaczenie, z różnych powodów. Korzysta z możliwości uczestniczenia w działaniach śledczych, aby odkryć prawdę nie tylko o świeżym zabójstwie, ale także o zaginięciu jej brata i kilku jego przyjaciół. Czy zdoła odkryć prawdę?      

Narracja jest wymiennie pierwszo- i trzecioosobowa. Zaczynając kolejny rozdział, zmieniamy perspektywę. Intryga wciąga od pierwszych stron, a napięcie wzrasta stopniowo. Rozgrywające się wydarzenia są realistyczne, postacie prawdziwe i wielowymiarowe, a główną bohaterkę da się lubić. Starszą panią, którą czasem gdzieś strzyka, a innym razem ma zadyszkę, zdecydowanie łatwiej traktować jak realną sąsiadkę zza ściany. To dopiero byłaby atrakcja, mieszkać drzwi w drzwi z byłą policjantką z dochodzeniówki ;-) Pozostali bohaterowie powieści znajomość z Krystyną z pewnością zapamiętają na długo. 

Bardzo podoba mi się styl Anny Kańtoch. Rewelacyjny warsztat pisarski, który miałam już okazję poznać przy innej trylogii tej autorki: "Łaska", "Wiara", "Pokuta" wciąż mnie zachwyca i sprawia, że chcę przeczytać kolejne powieści z dorobku autorki.   

Nie przepadam za powieściami, w których zakończenie nie wskazuje rozwiązania zagadki kryminalnej, ale cóż zrobić, skoro to trylogia. Cierpliwie poczekam na możliwość przeczytania kolejnych tomów. Zdecydowanie warto! 

Tytuł: Wiosna zaginionych
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Krystyna Lesińska, tom 1

Moja ocena: 6/6


poniedziałek, 1 czerwca 2020

"Pokuta" Anna Kańtoch - recenzja




„…zło ma czasem niewinną twarz”

„Pokuta” to moje trzecie spotkanie z prozą Anny Kańtoch. Niepokojąca okładka i fabuła osadzona w latach PRL-u zapowiadała świetną lekturę. Poza tym dwie poprzednie powieści były niesamowicie wciągające, więc bez zastanowienia sięgnęłam i po tę książkę.

Jesień 1986 roku w niewielkim nadmorskim Przeradowie zostanie zapamiętana przez mieszkańców jako ta, kiedy odnaleziono ciało dziewiętnastoletniej Reginy Wieczorek. Zbrodnia budzi emocje wśród mieszkańców, a milicja dość szybko trafia na trop mordercy. Aresztowany chłopak ma zdjęcia martwej dziewczyny i przekonuje władze, że to właśnie on jest sprawcą. Dlaczego więc starszy sierżant Krzysztof Igielski ma wątpliwości? Przecież wszystko tak pięknie się ułożyło, sprawę można zamknąć, odfajkować. Jednak wszystko komplikuje się w chwili, gdy na komisariacie pojawia się starszy pan o wyglądzie bezdomnego, ale manierach arystokraty, który twierdzi, że od lat morduje nastolatki z Przeradowa i również Reginę zalicza do swoich ofiar. Igielski podejmuje wyzwanie i rozpoczyna śledztwo.

Przy okazji prowadzonej sprawy mamy możliwość obserwowania mieszkańców niewielkiej miejscowości i szarej codzienności PRL-u. Uczestniczymy w ich rodzinnych historiach, nierozwiązanych sprawach z przeszłości, poznajemy tajemnice i powody, dla których kiedyś zdecydowali tak, a nie inaczej. To element obyczajowości, który bardzo lubię w powieściach kryminalnych. Zwyczajne problemy bohaterów sprawiają, że stają się oni bardziej prawdziwi, a ich życie, opisywane przez autorkę, realne.

Akcja powieści nie jest szybka. Toczy się powoli, jak wielka, kamienna kula, podążająca majestatycznie w dół ścieżki, którą idziemy. Niby nas nie popędza, ale czujemy jej ruch za plecami. Napięcie rośnie, wątki się plączą, zeznania świadków pełne są niedopowiedzeń i szczegółów, z których każdy ma znaczenie, atmosfera staje się coraz cięższa, a milicjanci na komisariacie w Przeradowie mają twardy orzech do zgryzienia, związany nie tylko z zabitymi dziewczętami. Kto stanie po stronie prawdy i porządku? Gdzie szukać zwłok pozostałych ofiar? Kim jest Jan Kowalski? Dlaczego to właśnie Regina musiała zginąć?

Jeśli lubicie niepokojące klimaty i zawiesistą atmosferę prowadzonego w codzienności PRL-u śledztwa, to polecam ten, jak i pozostałe dwa kryminały Anny Kańtoch: „Wiarę” i „Łaskę”.

Tytuł: „Pokuta”
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: kryminał
Liczba stron:
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Ze Strachem

Moja ocena: 5/6



środa, 22 kwietnia 2020

"Wiara" Anna Kańtoch - recenzja



Kolejna powieść Anny Kańtoch już za mną. Chociaż liczy sobie 400 stron, nie zdążyłam się zmęczyć lekturą. Nie było na to czasu, ponieważ fabuła wciąż motywuje do czytania, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co i dlaczego wydarzyło się w niewielkiej Rokitnicy.

Akcja powieści rozgrywa się w 1986 roku. Mieszkańcy Rokitnicy żyją budową elektrowni, trwającą tuż obok ich domów. Wkrótce jednak temat ten nie będzie jedynym sensacyjnym wątkiem roztrząsanym przez ludzi. Pewnego dnia proboszcz parafii natrafia na zwłoki młodej kobiety pozostawione na torach kolejowych. Nikt nie wie kim była dziewczyna, ani skąd przyjechała. Rozpoczęte śledztwo idzie opornie, bo ludzie nabrali wody w usta, jakby się zmówili. Proboszcz objął parafię niedawno, ale słyszał tu i ówdzie plotki o „przeklętej parafii”. Problem w tym, że mieszkańcy nie ufają mu i nie chcą z nim rozmawiać, kiedy próbuje dowiedzieć się czegoś o swoich poprzednikach. Kapitan Witczak, przysłany do Rokitnicy z Bielska, prowadzi śledztwo najlepiej, jak potrafi. Jemu również wszyscy wokół rzucają kłody pod nogi. Sprawa komplikuje się, kiedy zostają znalezione drugie zwłoki…    

Nie jest to typowy kryminał, w którym idziemy po nitce do kłębka. Nie sposób tu przewidzieć rozwoju wypadków, ponieważ autorka postarała się nie tylko o mroczny i przytłaczający klimat, ale także o całkowite zmylenie wszelkich tropów. Na pocieszenie mogę Wam jednak zdradzić, że nie tylko czytelnik jest bezradny. Śledczym również ta sprawa nie idzie… Wątków i poszlak jest jednak na tyle dużo, że jest nad czym myśleć.

Pióro Anny Kańtoch niezwykle przypadło mi do gustu. Mam nadzieję w niedługim czasie przeczytać również „Pokutę” i już nie mogę doczekać się chwili, w której poznam kolejną fabułę powstałą w umyśle pisarki. Rewelacyjnie odwzorowany klimat PRL-u, świetnie zarysowane postaci i wątki psychologiczne, z naciskiem na analizę konsekwencji ludzkich decyzji. Dobrze się to czytało i z czystym sumieniem polecam.

Tytuł: „Wiara”
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czarne

Moja ocena: 6/6


wtorek, 14 kwietnia 2020

"Łaska" Anna Kańtoch - recenzja



Ponieważ na moich półkach stoi sporo nieprzeczytanych jeszcze książek, nadszedł czas na wyszukanie czegoś ciekawego. Na pierwszy ogień poszła „Łaska” Anny Kańtoch, która zerkała na mnie z regału już od dłuższego czasu. Kiedy zaczęłam ją czytać, pomyślałam sobie, że trochę szkoda, że czytam ją… dopiero teraz. Ale w myśl zasady, że lepiej późno niż wcale, pochłonęłam powieść szybko i natychmiast sięgnęłam po drugą książkę autorki.

Fabuła rozgrywa się dwoma torami czasowymi. Obserwujemy wydarzenia, które mają miejsce w 1955 roku, a także sytuacje z roku 1985. We wcześniejszej warstwie czasowej sześcioletnia Marysia Lenarczyk znika na tydzień w lesie. Kiedy dziewczynka wraca do domu ciotki, która się nią opiekuje, mała jest niesamowicie brudna, a we włosach ma coś obrzydliwego. Dziecko nie pamięta niczego z tych kilku dni. Trzydzieści lat później dorosła już Maria pracuje w szkole jako nauczycielka języka polskiego. Jeden z jej uczniów, Wojtek, rysuje czwórkę dzieci i Kartoflanego Człowieka. Chłopiec prosi ją o pomoc, ale kobieta nie reaguje na jego słowa. Wkrótce ciało Wojtka zostaje znalezione w parku. Z czasem pojawiają się kolejne nastoletnie ofiary, a Maria nie może pozbyć się wrażenia, że te zbrodnie mają coś wspólnego z jej zniknięciem w lesie trzydzieści lat wcześniej. Milicja prowadzi szczegółowe śledztwo, jednak kobieta rozpoczyna własne, zyskując pewność, że jeśli zdoła sobie przypomnieć, co przydarzyło jej się trzydzieści lat temu w lesie, rozwiąże zagadkę mordercy dzieci.

Wymyślona przez autorkę intryga jest rewelacyjna. Akcja nie jest zawrotna, ale dzięki temu można wraz z bohaterami analizować pojawiające się ślady i szukać mordercy. Milicja krąży wokół podejrzanych, przesłuchuje ich i próbuje połączyć otrzymane elementy w jedną całość. Okazuje się, że to wcale nie jest takie proste.

To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Nie żałuję ani jednej spędzonej z tą książką minuty. Mrok panujący w niej od pierwszych stron pozwala poczuć wyraźnie wszystkie emocje targające zarówno główną bohaterką, jak i pozostałymi postaciami. Maria jest osobą depresyjną i lękliwą, co prawdopodobnie ma ścisły związek z jej przeżyciami z dzieciństwa. Autorka stworzyła tę postać rewelacyjnie. To zaskakujące, że osoba tak kompletnie pozbawiona energii i żywotności, jak Maria, potrafiła spiąć się na tyle, by na własną rękę szukać mordercy. Pozostałe postacie również są plastyczne i dopracowane. Pilne obserwowanie ukrytych przez autorkę w tekście szczegółów pozwala nawet wcześniej domyślić się, kto jest mordercą. Klimat dodatkowo tworzy świetnie odmalowana rzeczywistość PRL-u.  

Nie przypuszczałam, że tak dobrze będzie mi się czytało powieść, której akcja rozgrywa się w czasach PRL-u. Możliwe, że dodatkowymi bonusami czytelniczymi były wszechobecny mrok, świetne postacie i narracja prowadzona przez Marię.  


Tytuł: „Łaska”
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czarne

Moja ocena: 6/6