Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 grudnia 2023

"Ciocia Jadzia w PRL-u" Eliza Piotrowska - recenzja


Tytuł: "Ciocia Jadzia w PRL-u"
Autor: Eliza Piotrowska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 48
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Ciocia Jadzia, tom 9

Moja ocena: 6/6

Z racji zawodu od czasu o czasu sięgam po książki napisane dla dzieci. Tym razem w moje ręce wpadł jeden z tomów serii Ciocia Jadzia wydawnictwa Media Rodzina. 

Ciocia Jadzia to narratorka w serii książeczek dla dzieci, która tym razem opowiada bratanicy o swoim dzieciństwie. Przypadło ono na czasy tajemniczego PRL-u. Mała dopytuje zachłannie o różne szczegóły, bo zupełnie nie potrafi sobie wyobrazić sklepów, w których nic nie było, ani tego, jak można się cieszyć z jednej pomarańczy, będącej prezentem świątecznym. Dialogi obu pań iskrzą humorem, więc z pewnością uśmiechniecie się nie jeden raz. 

Rozmowy z ciocią wprowadzają dziewczynkę w zupełnie nieznany jej i momentami wręcz egzotyczny świat stanu wojennego, prywatek, autobusów ogórków czy suszarek u fryzjera, które bardziej przypominały rakietę. Wszystko jest dla niej dziwne i ciekawe, a ciocia chętnie tłumaczy i odpowiada na wszystkie pytania prostym, zrozumiałym dla bratanicy językiem.

Jest to pierwsza książeczka z tej serii, którą miałam okazję przeczytać i muszę przyznać, że chętnie poznałabym resztę. Taki zestaw książek na różne tematy może być świetnym początkiem do interesujących rozmów z dziećmi. Szkoła, Transylwania, wieś czy Rio, ciocia Jadzia zawsze stanie na wysokości zadania! 

Z opisu w sieci wiem, że seria nadaje się dla starszych przedszkolaków, ale myślę, że i uczniowie klas I - III świetnie bawiliby się podczas lektury. Mnie również bardzo się podobała, a trzecią klasę skończyłam jakiś czas temu ;-) 

 

czwartek, 30 lipca 2020

„Drzewo. Mity słowiańskie i inne opowieści” Łukasz Wierzbicki - recenzja



„Drzewo. Mity słowiańskie i inne opowieści” to wyjątkowa książka, pełna klimatycznych ilustracji i historii wywodzących się ze słowiańskiej tradycji. Nasza mitologia przekazywana była z ust do ust przez niepiśmienny lud, więc autorzy publikacji z tego zakresu włożyli mnóstwo wysiłku w odtworzenie tych opowieści. Łukasz Wierzbicki tworzył swoją książkę trzy lata. Można pomyśleć, że to szmat czasu, ale z drugiej strony, kiedy każdą informację trzeba wyłuskiwać z różnych źródeł i łączyć w całość, nie ma tego czasu wcale tak wiele. Wystarczy spojrzeć na umieszczoną na końcu książki bibliografię, by pokiwać głową z podziwem, nad iloma tekstami autor musiał się pochylić, tworząc swoją publikację.

Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza zawiera mity napisane prostym językiem, w sam raz dla młodszego czytelnika. Uzupełnione są fantastycznymi ilustracjami Wojciecha Nawrota i pięknymi zdjęciami grupy fotografów. Druga część opatrzona jest podtytułem: Dla tych, którzy lubią wiedzieć więcej. Znajdziecie w niej rozwinięcie poruszonych w mitach wątków, a w tekst wplecione zostały źródła, z których czerpał autor. Jest to świetne rozwiązanie dla tych, którzy zapragną sięgnąć po wykorzystane publikacje i zgłębić je samodzielnie.

O czym przeczytacie w tej książce? O początku świata, Perunie i Welesie, Matce Ziemi, smokach, demonach, stworzeniu człowieka i wielu innych tematach. Mitologia słowiańska jest niezwykle bogata w treści, a ta książka to zaledwie fragment wierzeń, którymi żyli nasi praprzodkowie.  

Piękne wydanie nadaje się na niebanalny prezent dla miłośnika słowiańskich klimatów. Każdy element jest przemyślany i dopracowany. Ilustracje, zdjęcia i wymyślna czcionka stanowią dopełnienie świetnie przygotowanego tekstu, napisanego w konwencji baśniowej. Autor wykonał kawał dobrej roboty.

Tytuł: „Drzewo. Mity słowiańskie i inne opowieści”
Autor: Łukasz Wierzbicki
Gatunek: mitologia, literatura dziecięca
Liczba stron: 146
Wydawnictwo: Media Rodzina

Moja ocena: 6/6





czwartek, 2 lipca 2020

"Konferencja ptaków" Ransom Riggs - recenzja



„Konferencja ptaków” to piąty tom serii o osobliwych dzieciach i Pani Peregrine, ich opiekunce. Klimatyczna okładka w sepii zapowiada kolejne niezwykłe przygody bohaterów, których znamy z czterech poprzednich części.

Tym razem do naszych bohaterów dołącza Noor Pradesh, Amerykanka, która o swojej osobliwości dowiaduje się bez uprzedzenia i nie wie, co z tym „darem” zrobić. Jacob wyrusza wraz z przyjaciółmi do Nowego Jorku, by ją odnaleźć i sprowadzić do bezpiecznej pętli. Wędrówka nie będzie łatwa i przyjemna, ale Jacob nie zostawi dziewczyny w potrzebie. W jaki sposób wyciągną Noor z opresji? Kto będzie ich ścigał? Czy wrócą bezpiecznie na Diabelskie Poletko? Jak zareaguje Emma na inną dziewczynę w towarzystwie Jacoba? I co na to wszystko Pani Peregrine?

Oprócz akcji odbicia Noor pojawią się wątki związane z tajemniczą przepowiednią, konferencją pokojową prowadzoną przez ymbrynki i poszukiwaniem zaginionej w poprzednim tomie Fiony. Wszystkie łączą się i przeplatają w ciekawy sposób, przez co fabuła wciąga i nie pozwala się oderwać. Tym razem rozdziały są dłuższe, ale sporej wielkości czcionka pozwala na naprawdę szybkie czytanie. Rewelacyjne i czasami trochę straszne fotografie, idealnie dopasowane do opisywanej historii, dodają kolorów tej opowieści. Dzięki nim możemy wyobrazić sobie niektórych bohaterów powieści.

Przeczytacie tu o głucholcach, upiorach, nietypowych zdolnościach poszczególnych osobliwców, a także o sile przyjaźni i odwadze, która zwycięża zło.

Zdecydowanie polecam całą serię i z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo finał tylko rozbudził moją ciekawość.     

Tytuł: „Konferencja ptaków”
Autor: Ransom Riggs
Gatunek: fantasy
Liczba stron:
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Pani Peregrine, tom 5

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina



sobota, 27 czerwca 2020

"Mapa dni" Ransom Riggs - recenzja



Trochę obawiałam się tej lektury, ponieważ pozostałe trzy tomy czytałam dawno temu. Martwiłam się, że nie będę pamiętała wcześniejszych wydarzeń, przez co nie zrozumiem fabuły tej części. Już po kilku stronach okazało się jednak, że to, iż nie pamiętam wszystkich szczegółów poprzednich przygód bohaterów, nie stanowi najmniejszego problemu. 

Znani z poprzednich tomów osobliwcy lądują na Florydzie, w domu Jacoba Portmana. Chłopak dowiaduje się od nich, że zapadnięcie się pętli czasu na Diabelskim Poletku sprawiło, iż ich wewnętrzne zegary się zresetowały i wreszcie mogą bez obaw przebywać w zwyczajnym świecie, bez niebezpieczeństwa szybkiego starzenia się. To otworzyło przed nimi nowe możliwości, a dla Jacoba stało się źródłem wielu obaw o bezpieczeństwo przyjaciół, kompletnie nieprzystosowanych do współczesnego świata. Szybko pojawia się pomysł, by Jacob udzielał osobliwcom lekcji zwyczajności, jednak ich plany ulegają diametralnej zmianie, kiedy przypadkiem odkrywają schron w domu dziadka Portmana, a w nim tajemniczy dziennik Abe'a. Okazuje się, że Abe wykonywał wyjątkowo niebezpieczną pracę... 

Od tego momentu wydarzenia potoczą się szybko. Jacob wraz z częścią przyjaciół wyruszy do Ameryki, aby wypełnić powierzoną mu misję. Niestety, pomysł ten nie przypadnie do gustu pani Peregrine, jednak to nie powstrzyma Jacoba od wyruszenia w pełną niebezpieczeństw i pułapek podróż. Kto zdecyduje się sprzeciwić dyrektorce i pojechać z nim? Czego dotyczy misja? Do jakich miejsc zaprowadzi drużynę zadanie, które mają wykonać? Łatwo nie będzie, bezpiecznie również nie. I wcale nie chodzi o głucholce. Tym razem naszych bohaterów będą ścigać zupełnie inni wrogowie.

Chociaż książka ma słuszne rozmiary i ponad 500 stron, czyta się ją bardzo szybko. Myślę, że spore znaczenie ma tutaj fakt, iż rozdziały są dość krótkie. Dołączone do tekstu zdjęcia z minionych epok dodają kolorytu przygodom i pozwalają wyobrazić sobie niektórych bohaterów. Podczas lektury przyszło mi do głowy, jak różne może być postrzeganie danej fotografii. Gdyby nie dodawać do nich tej historii fantasy, pełnej osobliwości, część z nich prawdopodobnie nie zrobiłaby na nas takiego wrażenie. Jednak w połączeniu z opowieścią, którą stworzył Ransom Riggs, zyskują zupełnie nowy wydźwięk.

Polecam tę osobliwą serię, pełną niespodziewanych sytuacji i nietypowych bohaterów. Czytając, wchodzimy w świat kompletnie inny od tego, który znamy od urodzenia. Jednak kto wie, czy obok nas również nie żyją jacyś osobliwcy? 

Tytuł: "Mapa dni"
Autor: Ransom Riggs
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Osobliwy dom pani Peregrine, tom 4

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

niedziela, 2 października 2016

"Biblioteka dusz" Ransom Riggs - recenzja



Tytuł: "Biblioteka dusz" 
Autor: Ransom Riggs 
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 496 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Pani Peregrine, tom 3 

"Niech optaszność nad nami czuwa." 

Nie mogłam już doczekać się trzeciego tomu historii o Pani Peregrine i osobliwych dzieciach. Tom pierwszy i jego kontynuację pochłonęłam z wypiekami na twarzy, więc nic dziwnego, że liczyłam bardzo na równie spektakularny finał. 

Gwoli przypomnienia, nasz główny bohater to Jacob Portman, czyli, jak sam siebie określił, "chłopak z zadupia na Florydzie". 

Już pierwsze zdanie powieści elektryzuje i absorbuje całą uwagę czytelnika, bo oto Jacob, wraz ze swoją osobliwą ukochaną, "płomiennoręką" Emmą, i równie nietypowym - GADAJĄCYM! - psem, Addisonem, stoją oko w oko z głucholcem. Chłopak wyczuł w potworze chęć mordu, ale na szczęście potrafił go powstrzymać przed atakiem. W jaki sposób? Jacob w końcu też jest osobliwcem i potrafi panować nad głucholcami, wydając im rozkazy w ich języku. Problem w tym, że nie ma pojęcia, jak to robi... To zdecydowanie utrudnia wykonanie i tak już karkołomnego zadania, na które porwała się cała trójka. W wyniku wydarzeń, mających miejsce w drugim tomie, których skutkiem było porwanie ymbrynek i osobliwych dzieci, Jacob, Emma i Addison wyruszyli im na pomoc, nie bacząc na czyhające na nich niebezpieczeństwa. Czasu na akcję ratunkową mają niewiele, góra 2 - 3 dni, bo osobliwcy poza swoimi pętlami bardzo szybko się starzeją... 

Jacob i Emma podążają za Addisonem, który potrafi wyczuć trop porwanych przyjaciół. Jego osobliwy węch doprowadza ich na przystań w zatoczce Tamizy, gdzie poznają podejrzanego typa, Sharona. Mężczyzna, z pewnymi oporami, zabiera ich do najstraszniejszej chyba dzielnicy Londynu, a jednocześnie pętli czasu, nie bez powodu zwanej Diabelskim Poletkiem. Czy rejs z Sharonem to dobry pomysł? Trudno zgadnąć, ale nasi bohaterowie raczej nie mają innego wyjścia. 

"Problem z różnicą między brakiem rozsądku a kompletną głupotą polega na tym, że często nie wiadomo, po której jesteś stronie, dopóki nie jest za późno." 

Płynąc przez Diabelskie Poletko nie mogą nadziwić się wszechobecnej nędzy. To naprawdę straszne miejsce. Do tego nie mają pojęcia, co sądzić o Sharonie. Czy im pomoże czy raczej wyda upiorom? Czy coś knuje udając tylko chęć pomocy? W takiej dzielnicy, jaką jest Diabelskie Poletko, gdzie wszystko właściwie jest dozwolone, trudno czuć się bezpiecznie... 

"Wszyscy mamy swoje demony." 

Sprawę komplikowało to, że śladem Jacoba i reszty ferajny podążał wciąż głucholec, którego chłopakowi przypadkowo udało się sparaliżować na pierwszych kartach książki. Jego zamiary były raczej jasne - zabić ekipę ratunkową. Kiedy wreszcie, po różnych perturbacjach, trójka śmiałków dotarła do twierdzy, w której przetrzymywani byli ich przyjaciele, głucholec również się tam pojawił... Jakby tego było mało, nie mieli pojęcia, jak dostać się do środka. Czy znajdą sposób, by wkraść się tam niepostrzeżenie? Kim jest Bentham i co łączy go z Panią Peregrine? Do czego służy pantransportikum i czy uda się je uruchomić? Uprzedzam, że z każdym rozdziałem pytań przybywa... 

Jeśli czytaliście poprzednie dwa tomy, z pewnością kojarzycie pojęcie Abaton - w skrócie to wyjątkowa pętla, do której osobliwcy wędrowali po śmierci. Porównana przez Emmę do... biblioteki dusz. Mówi się, że to tylko legenda, ale czy na pewno...? Bo... gdyby to była tylko baśń, to Caul raczej nie zadawałby sobie tyle trudu z porywaniem dwunastu ymbrynek, nieprawdaż? Ale, ale... czy dwanaście ymbrynek wystarczy, by zdobyć władzę nad uśpionymi duszami nieżyjących od lat osobliwców? Kolejne niewiadome nie pozwalają wprost oderwać się od lektury... 

Pochodzę z pokolenia, w którym żywe i prawdziwe było zawsze powiedzenie, że nie ocenia się książki po okładce i nadal tak uważam. Nie zmienia to jednak faktu, iż okładki tej serii są fantastycznie tajemnicze i mroczne. Stanowią nierozerwalną całość z pomysłem na fabułę i wprost nie wyobrażam sobie wydania z innymi okładkami! Dodatkowo do tego tomu dołączone jest zdjęcie w kolorze sepii z informacją dla czytelnika na odwrocie. To swego rodzaju ulotka. Nie zdradzę, co jest tam napisane, musicie przeczytać sami... 

Niesamowite jest to, że wykorzystane w powieści zdjęcia osobliwców są autentyczne i pochodzą z prywatnych kolekcji różnych osób. Każde kolejne zdjęcie, świetnie wplecione w fabułę, niejednokrotnie wywoływało u mnie dreszcz emocji. 

Bywa tak, że kolejne tomy jakiejś historii są słabsze od pierwszego, jakby pisane na siłę, ale tym razem nie zawiodłam się. Było tu wszystko, czego można oczekiwać od dobrej powieści - wartka akcja pełna zwrotów, sukcesywnie budowane napięcie i świetnie nakreślone postaci. Przyznam, że przez całą tę historię kołatała mi się gdzieś z tyłu głowy nadzieja na to, że autorowi uda się w jakiś sposób połączyć parę nietypowych ukochanych z dwóch światów. Czy się udało? O tym cicho sza, bo byłby to spoiler :-) 

A na koniec mój ulubiony cytat z tego tomu, o zasadach rządzących w Diabelskim Poletku: 

"- Czy cokolwiek jest tu nielegalne? – spytał Addison. 
- Przetrzymywanie książek z biblioteki. Dziesięć batów za dzień opóźnienia, i to tylko w wypadku wydań w miękkich okładkach." 

Polecam gorąco cały cykl. Nie zawiedziecie się!

poniedziałek, 12 września 2016

"Srebrny chłopiec" Kristina Ohlsson - recenzja

Tytuł: "Srebrny chłopiec"

Autor: Kristina Ohlsson

Gatunek: literatura dla dzieci i młodzieży
Liczba stron: 239
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Szklane dzieci, tom 2


Kolejne spotkanie z Billie, Simoną i Aladdinem, niestety, już za mną i muszę przyznać, że nie minęło wiele czasu, a już nie mogę doczekać się trzeciego tomu! 
Nasi bohaterowie uporali się już z "duchami" w domu Billie (chociaż żyrandol w jednym z pokoi nadal kiwa się bez powodu), a tymczasem w Ahus nastała zima. Aladdin wraz z rodzicami musiał przeprowadzić się do mieszkania w wieży ciśnień, w której znajduje się rodzinna restauracja "Turek w wieży". Interes nie idzie dobrze, a w dodatku ktoś podbiera spore ilości jedzenia, przygotowanego na następny dzień dla gości. Jest naprawdę źle, do tego stopnia, że tata Aladdina zaczyna przekonywać żonę, że czas wrócić do Turcji i tam zacząć od nowa. Chłopca nikt nie wtajemniczył w te sprawy, ale przypadkowo usłyszał on rozmowę rodziców, która zmroziła mu krew w żyłach. Nie potrafił sobie wyobrazić wyjazdu z ukochanego Ahus do nieznanej i dalekiej Turcji. W dodatku czuł się dotknięty, że pomijają go przy tak ważnych decyzjach. Na szczęście pojawił się temat, który oderwał Aladdina od smutnych myśli - zadanie w szkole. Nauczycielka zaproponowała uczniom ciekawy projekt o ich miejscowości. Każdy miał przygotować coś o wybranym miejscu w Ahus lub opowiedzieć jakąś historię z nim związaną. Aladdin zabrał się z zapałem do działania, włączając w swoje poszukiwania Billie i Simonę. Rzecz jasna, koleżanki pomagały mu również w zdemaskowaniu złodzieja grasującego w restauracji. Mieli naprawdę pełne ręce roboty. Okazało się, że nawet malutkie i niepozorne Ahus ma swoje tajemnice i zaginiony skarb - srebro, które zniknęło z warsztatu złotnika. Kiedy okazało się, że warsztat ów znajdował się dokładnie w miejscu wieży ciśnień, Aladdin postanowił zrobić wszystko, by odnaleźć ukradziony skarb i rozwiązać zagadkę, która od dziesiątek lat pozostaje tajemnicą - kto ukradł srebro i gdzie je ukrył? Czy uda mu się rozwiązać zagadkę? Kim jest tytułowy Srebrny chłopiec? Kto kradnie jedzenie z restauracji? I czy Alladin będzie musiał przeprowadzić się do Turcji?
Wartka akcja i dynamiczne dialogi trzymają w napięciu przez cały czas. Krótkie rozdziały pozwalają sięgnąć po książkę w każdym wolnym momencie. Lekturę ułatwia sporej wielkości czcionka. Polecam nie tylko dzieciom. Wbrew pozorom jest to naprawdę świetna, lekka powieść również dla starszych czytelników, z ciekawą fabułą, dzięki której można oderwać się na chwilę od szarej rzeczywistości.

niedziela, 3 lipca 2016

"Szklane dzieci" Kristina Ohlsson - recenzja

Tytuł: "Szklane dzieci"

Autor: Kristina Ohlsson

Gatunek: literatur dla dzieci i młodzieży
Liczba stron: 221
Wydawnictwo: Media Rodzina
cykl: Szklane dzieci, tom 1

Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ spodobała mi się trochę "straszna" okładka, a poza tym lubię historie z duchami i tajemniczymi wydarzeniami w tle. Blurb trochę fabuły już zdradził. Akurat tyle, żeby zaintrygować, więc zabrałam się za lekturę.
Główną bohaterką tej opowieści jest Billie, dwunastolatka, która przeprowadza się wraz z mamą do małego rodzinnego miasteczka mamy. Musi zostawić swoje koleżanki i dotychczasowe mieszkanie, by zamieszkać w starym dziwnym domu, o którym krążą podejrzane historie... Dziewczynce wcale się to nie podoba, ale cóż zrobić, kiedy mama już podjęła decyzję. Nie zauważa zupełnie pewnych tajemniczych drobiazgów, które widzi Billie. Na przykład tego, że oprowadzający je po domu pośrednik raz mówi jedno, a za chwilę zupełnie co innego na temat mieszkającej tam wcześniej rodziny. I wcale nie zwraca uwagi na to, że wszystkie rzeczy w domku pozostawiono tak, jakby ich właściciele wstali i wyszli kilka minut temu, by zaraz powrócić. Nie brakuje również innych "atrakcji", jak ruszający się sam żyrandol, odciski małych dłoni w kurzu na meblach czy napisane dziecięcą ręką "Wynoście się" na starym komiksie. Billie jest bezsilna, ponieważ mama uważa, że dziewczynka sama wymyśla to wszystko, by zmusić ją do powrotu do poprzedniego domu... Tymczasem robi się coraz dziwniej. Na szczęście wśród sojuszników nastolatki jest jej przyjaciółka Simona oraz nowy kolega, Aladdin, z którymi może omówić wszystkie tajemnicze przypadki. 
Kiedy przypadkowo podsłuchuje rozmowę nauczycieli o poprzedniej nastoletniej mieszkance domu, jest już przekonana o tym, że musiało wydarzyć się tam coś strasznego. Najgorsze jednak jest to, że Ella twierdzi, iż każdego, kto zamieszka w tym domu, czeka jakieś nieszczęście...
Kim są "szklane dzieci"? Kto chce wystraszyć Billie i jej mamę, by wyprowadziły się z nawiedzonego domu? Kim jest Ella i czy może pomóc naszej bohaterce? Czy mama w końcu uwierzy córce? To tylko niektóre pytania, pojawiające się podczas lektury. 
Książkę czyta się bardzo szybko, głównie ze względu na sporej wielkości czcionkę. Akcja jest wartka i wciągająca. Sądzę, że jest to raczej historia dla młodszych nastolatków, jednak ktoś starszy również spędzi przy niej kilka miłych godzin. Polecam na wakacyjne wieczory :-)

środa, 8 czerwca 2016

"Upiór" Asa Larsson & Ingela Korsell - recenzja

Tytuł: "Upiór"

Autor: Asa Larsson & Ingela Korsell

Gatunek: fantastyka, urban fantasy

Liczba stron: 213
Wydawnictwo: Media Rodzina
seria: PAX, tom 5


Na kolejny tom z serii PAX czekałam z niecierpliwością, więc jak tylko się pojawił, zabrałam się za lekturę. Tym razem nasi bohaterowie pochłonięci są przygotowaniami do pochodu świętej Łucji. Viggo i Alrik zostają wybrani na gwiazdorków, co wcale im się nie podoba. Akurat te postacie z pochodu świętej Łucji nie cieszą się powodzeniem wśród uczniów, więc nic dziwnego, że chłopcy są załamani takim obrotem spraw. Jednak ich uwagę zaprzątają inne, znacznie poważniejsze, problemy... Okazuje się, że Estrid jest włodarzem kija, czarownicą. Ale ona wcale nie jest do tego przekonana, a kij wcale nie chce jej słuchać. Iris mówi, że jest wkurzony wieloletnim kiepskim traktowaniem, ale Estrid nie wierzy. Ponieważ Iris zależy na dostaniu się do magicznej biblioteki, zgadza się uczyć Estrid magii. Jednak czy Estrid schowa dumę do kieszeni i pozwoli się uczyć dzieciakowi? 
Trójka przyjaciół, kolegów ze szkoły Vigga i Alrika, postanawia przywołać Czarną Damę. Przecież to tylko zabawa, więc cóż w tym złego, że spróbują? Co się stanie, jeśli Dama naprawdę się pojawi? Tego nie przewidzieli... I czy to na pewno Dama? Kim są przywołane przez dzieci upiory? Dlaczego sprawcy całego zamieszania i ich rodziny nagle w zastraszającym tempie zaczynają się starzeć? Czy uda się ich uratować? 
Uprzedzam, że tom znowu zakończył się w bardzo interesującym momencie. Nie zdziwcie się tym, że pierwszy rozdział w tym tomie ma numer 128. To kontynuacja poprzednich. Jak dla mnie ta seria to po prostu jedna wielka księga podzielona na tomy ;-)

Cała seria jest pięknie wydana. Tekst dopełniają fantastyczne rysunki przywodzące na myśl japońskie mangi. Kreska jest dopracowana, rysunki czarno-białe, więc kolory nie zakłócają odbioru emocji, które przekazują ilustracje. Są naprawdę niezwykle sugestywne. Polecam całą serię i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu.

sobota, 14 listopada 2015

"Bjera" Asa Larsson & Ingela Korsell - recenzja

Tytuł: "Bjera"

Autor: Asa Larsson & Ingela Korsell
Gatunek: fantastyka, urban fantasy
Liczba stron: 207
Wydawnictwo: Media Rodzina
seria: PAX, tom 4


Czym jest tytułowa bjera? To mały złodziejaszek, stworzony przez czarownicę, by kradł dla niej drobne przedmioty. Co to stworzenie ma wspólnego z kolejnym tomem serii PAX i jego bohaterami? Bardzo wiele... 
W czwartym tomie Alrik i Vigo znowu wpadają w tarapaty. W miasteczku, w którym mieszkają, zaczynają znikać przedmioty. Ktoś okradł kolegów chłopców podczas Dnia Sportu, ktoś skradł pieniądze należące do przyjaciela Andersa, opiekuna braci. Sprawa wygląda o tyle fatalnie, że przy wszystkich kradzieżach był Alrik... Nikt nie słucha chłopca, gdy ten rozpaczliwie tłumaczy, że nie miał nic wspólnego z tymi kradzieżami. Znienawidzony nauczyciel techniki zwołuje zebranie, na które zaprasza rodziców uczniów i władze szkoły. Na miejscu okazuje się, że choć celem spotkania miała być dyskusja o tym, jak sprawić, by do mieszkańców wróciło poczucie bezpieczeństwa, prowadzący zaczyna atakować Alrika. Atmosfera robi się bardzo nieprzyjemna. Do tego jeszcze Viggo daje się ponieść fantazji i, pragnąc zaimponować kolegom, kradnie Hej-Henry'emu szklane oko... Wszystko idzie nie tak, jak powinno. Chociaż... w całym tym zamieszaniu Alrik poznaje dziewczynę, Iris. Kiedy wydaje mu się, że wreszcie spotkało go coś miłego, okazuje się, że Iris nie do końca jest tym, na kogo wygląda. Czy chce zrobić krzywdę chłopcom? Czy magiczna biblioteka znów znajdzie się w niebezpieczeństwie? Kto stworzył bjerę? Jak chłopcy poradzą sobie w nowej sytuacji? 
Chociaż fabuła jest trochę przewidywalna, są też wydarzenia, które zaskakują czytelnika. Akcja jest wartka i nie pozwala się nudzić. Treść dopełniają fantastyczne ilustracje. Musicie koniecznie przeczytać kolejny tom serii PAX. Ja już nie mogę doczekać się następnego!

czwartek, 12 listopada 2015

"Myling" Asa Larsson & Ingela Korsell - recenzja

Tytuł: "Myling"

Autor: Asa Larsson & Ingela Korsell

Gatunek: fantastyka, urban fantasy
Liczba stron: 198
Wydawnictwo: Media Rodzina
seria: PAX, tom 3

Kolejny tom z serii PAX i kolejny tajemniczy tytuł - "Myling". Dwie pierwsze części noszą tytuły "Pal przekleństwa" i "Grim". Nie mogłam doczekać się następnej części serii, ponieważ każda kończy się w bardzo elektryzującym momencie, zostawiając czytelnika z wielkim znakiem zapytania. Tym razem było podobnie. Jednak zanim napiszę kilka słów o trzecim tomie, muszę wyjaśnić, o czym opowiada cała seria.
Głównymi bohaterami są dwaj bracia, jedenastoletni Alrik i dziewięcioletni Viggo. Chłopcy mieszkają w rodzinie zastępczej, ponieważ ich matka z powodu problemu alkoholowego nie była w stanie się nimi zajmować. Początkowo miało być zupełnie inaczej, bo matka miała po trzymiesięcznej kuracji odwykowej wrócić do domu. Jednak okazało się, że walka z nałogiem ją przerosła i chłopcy wylądowali w kolejnej rodzinie zastępczej, tym razem u Layli i Andersa, w niewielkim miasteczku Mariefred, w Szwecji. Tu znaleźli dom i akceptację, pomimo niezbyt dobrej opinii, która za nimi przywędrowała. Nie każdy bowiem chciałby przygarnąć dzieci z etykietką złodziei... W nowej szkole trafili na wyjątkowo nieprzyjemną grupę chłopców, wśród których prym wiódł Simon, syn jednego z nauczycieli. Jego ciągłe prowokacje i głupie komentarze pod adresem chłopców najczęściej kończyły się bójkami, a co za tym idzie również nieprzyjemnymi konsekwencjami, które, rzecz jasna, obejmowały wyłącznie Alrika i Vigga... Podczas jednego z niezbyt szczęśliwych wydarzeń chłopcy poznają starsze rodzeństwo, Estrid i Magnara, którzy nie do końca są zwykłymi mieszkańcami miasteczka. Jako karę za złe zachowanie bracia mają pracować w ich ogrodzie. Wszystko jednak nabiera zupełnie innego wymiaru, kiedy okazuje się, że Estrid i Magnar tak naprawdę są strażnikami magicznej biblioteki, ukrytej w podziemiach ich domu. Co ciekawsze, Alrik i Viggo również mogą pomóc im walczyć ze złem, ponieważ mają do tego predyspozycje. I tutaj rozpoczynają się ich niezwykłe i pełne niebezpieczeństw przygody, które czytelnik będzie mógł poznać zagłębiając się w lekturę aż dziesięciu tomów, które ma obejmować seria. 
W trzecim tomie przed chłopcami bardzo trudne zadanie. Okazuje się, że zbliżające się halloween dla jednych będzie zabawą w przebieranie się i straszenie, a dla innych śmiertelnym wręcz niebezpieczeństwem. Jedna z uczennic szkoły, Tove, do której chodzą bracia, urządza imprezę halloweenową w swoim domu, na którą zaprosiła starszych kolegów i koleżanki. Zaś jej młodszy brat, Loke, bierze udział w dyskotece halloweenowej organizowanej przez szkołę. Wszyscy świetnie się bawią do momentu, kiedy wśród przebranych dzieci pojawia się nagle dziwna, rozczochrana i posiniaczona dziewczynka w staromodnej sukience. W ręce trzyma stare nożyce i wyraźnie kogoś szuka... 
Kim jest tytułowy myling? Jak chłopcy obronią siebie i rodzeństwo Ludvigssonów? Co wymyśli Simon i jego koleżkowie? Musicie sami się dowiedzieć, czytając serię PAX. Polecam ją wszystkim, którzy lubią wciągające historie z odrobiną magii. Świetnym dopełnieniem tekstu są fantastyczne ilustracja Henrika Jonssona.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Osobliwy dom pani Peregrin" Ransom Riggs - recenzja

Od dłuższego czasu chciałam przeczytać tę książkę. Zafascynowała mnie okładka, bo lubię takie stare klimaty i zagadkowe fabuły. Nie żałuję, że ją w końcu kupiłam, ale spodziewałam się trochę innej treści, a może nie tyle treści, co emocji w niej zawartych. Chodzi o to, że mało było w niej "straszenia" czytelnika.
Bohaterem powieści jest Jacob, nastolatek, którego życie nie jest łatwe. Chłopak nie ma kolegów, kiepsko mu idzie z dziewczynami i ogólnie szału w jego życiu nie ma. Jego wieloletnim przyjacielem i wręcz idolem jest dziadek, jednak z biegiem lat do chłopca dociera, że historie, które opowiada staruszek, powinno się włożyć między bajki. Bo gdzie na świecie można znaleźć niewidzialnego chłopca czy latającą dziewczynkę? Czy widział ktoś rzucającą kulami ognia dziewczynę albo chłopaka tak silnego, że bez trudu podnosi ważący wiele ton głaz? Jasne, że nie mogą to być postacie prawdziwe. A zdjęcia, które dziadek mu pokazuje na dowód, to z pewnością fotomontaż. Problem w tym, że dziadek twierdzi, że to jego przyjaciele z dzieciństwa, z domu dla uchodźców, gdzie kiedyś mieszkał. Pewnego dnia Jacob odbiera w pracy telefon od dziadka. Starszy pan jest przerażony, wydaje się, że mówi od rzeczy, a Jacob nie może go uspokoić. Postanawia więc pojechać do domu dziadka, ale na miejscu okazuje się, że dziadka nie ma. Chłopak znajduje staruszka bliskiego śmierci nieopodal domu. Ktoś go zaatakował, dziadek twierdzi, że to potwór z jego dziwnych opowieści... Chwilę przed śmiercią wyjawia Jacobowi kilka zupełnie niespójnych dla chłopaka wskazówek i od tego wszystko się zaczyna. Najpierw żal po ogromnej stracie, później decyzja rodziców o zatrudnieniu dla syna psychiatry. Lekarz podpowiada zmartwionych rodzicom, że może wyjazd na walijską wyspę, na której znajduje się sierociniec z opowieści dziadka, pomoże Jacobowi pogodzić się ze smutkiem i brakiem ukochanej osoby. Ojciec zabiera chłopca na wyspę i tam wszystko się zaczyna...
Akcja bardzo wciąga, a postacie w książce okazują się naprawdę osobliwe. Więcej nie zdradzę, trzeba to po prostu przeczytać :-)

wtorek, 12 lutego 2013

"Igrzyska śmierci" Suzanne Collins - recenzja

Wiele osób mówiło mi, że trylogia Suzanne Collins jest fantastyczna i po prostu trzeba ją przeczytać. Zbierałam się do tego od dłuższego czasu, aż ostatecznie książki same do mnie przyszły, ponieważ dostałam je w prezencie pod choinkę. Nabrały mocy urzędowej stojąc na półce, aż wreszcie nadeszła ich pora i zabrałam się za lekturę. Poszło mi piorunem, jak to się mówi, bo akcja wartka i tyle zwrotów po drodze, że nie sposób się oderwać. Odłożenie książki skutkowało ciągłym wracaniem do niej myślami i ciekawością zżerającą mnie od środka. Nie było siły, musiałam do niej wrócić i czytać dalej...
Miejscem akcji jest państwo Panem, zbudowane na ruinach Ameryki Północnej. Świat ten składa się z wszechwładnego Kapitolu i podlegających mu dwunastu dystryktów. Nie jest to świat przychylny mieszkańcom. Władze co roku przypominają im o tym, że mają władzę nad całym Panem, organizując Igrzyska Głodowe. Uczestnikami tego okrutnego widowiska - walki na śmierć i życie - są mieszkańcy  dystryktów wybierani w drodze losowania: chłopak i dziewczyna między dwunastym a osiemnastym rokiem życia. Główną bohaterką i zarazem narratorką w trylogii jest Katniss Everdeen, która mieszka wraz z młodszą siostrą i matką w Dwunastym Dystrykcie. Po śmierci ojca, który zginął w wypadku w kopalni, w której pracował, Katniss nagle staje się jedyną żywicielką rodziny. Matka załamuje się i nie troszczy o córki. W pierwszych dniach, tygodniach nowej sytuacji nastolatka przeszukuje śmietniki, wędruje po dystrykcie w poszukiwaniu pomocy. Pewnego dnia, kiedy widzi już śmierć z głodu swoją i swojej rodziny, syn piekarza Peeta wynosi spalony chleb, aby rzucić go świniom. Dzieci znają się jedynie z widzenia, ze szkoły, ale chłopak podejmuje szybką decyzję i rzuca chleb Katniss, która nie wierząc wprost w swoje szczęście zabiera chleb i biegnie do domu...
Dziewczyna powoli przystosowuje się do nowej sytuacji, uczy się zdobywać pożywienie, aby ona i bliskie jej osoby nie umarły z głodu w i tak biednym dystrykcie. Dobrze, że ojciec zdążył nauczyć ją polować w lesie. Problem w tym, że polowanie jest surowo zabronione. Dziewczyna nie zważa na niebezpieczeństwo. Priorytetem dla niej jest przetrwanie. Podczas wypraw do lasu poznaje Gale'a, starszego od niej chłopaka, z którym zaczyna ją łączyć więź niezwykłej przyjaźni. Rozumieją się bez słów, razem zdobywają pożywienie, razem potajemnie zanoszą upolowane zwierzęta na Ćwiek, aby dostać za nie trochę pieniędzy lub innych produktów. Gale również troszczy się o swoją matkę i młodsze rodzeństwo. Każdy dzień w dystrykcie to walka, jednak podczas kolejnego losowania przed igrzyskami okazuje się, że może być jeszcze gorzej... Z ust osoby prowadzącej widowisko pada nazwisko... dwunastoletniej siostry Everdeen. Dziewczyna bez wahania zgłasza się na ochotnika, aby zastąpić siostrę w igrzyskach i zostaje przyjęta. Drugim uczestnikiem w jej dystrykcie okazuje się być... Peeta. Rozpoczynają się przygotowania do wielkiego widowiska, które będzie transmitowane na żywo w telewizji we wszystkich dystryktach. Zwyciężyć może tylko jeden trybut, nie trudno się więc domyślić, że aby przeżyć, oprócz uczestników z innych dystryktów trzeba również zabić osobę z pary... Jak Katniss poradzi sobie w tej sytuacji? Czy będzie w stanie zabić uczestników "zabawy" i Peetę? 
Polecam wszystkim, którzy lubią szybką akcję, nieoczekiwane zwroty i połączenie przygody z odrobiną romansu. Z każdą kartką chce się czytać dalej:-)