Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 sierpnia 2026

"Mąż, którego zabiła" Mina Sakurai - recenzja


Tytuł: "Mąż, którego zabiła"
Autor: Mina Sakurai
Gatunek: thriller japoński
Liczba stron: 216
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 4/6 

"Mąż, którego zabiła" to thriller autorstwa współczesnej pisarki japońskiej Miny Sakurai. To moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem i byłam bardzo ciekawa, czy spodoba mi się taki klimat. Jakiś czas temu miałam okazję obejrzeć japoński horror "Czarna woda" z 2002 roku, który wywołał we mnie spore emocje. Liczyłam na to, że ten thriller również zadziała na moją wyobraźnię.

Mana Suzukura pięć lat temu przeniosła się do Tokio. Spełnia się w swojej pracy jako projektantka odzieży, a także cieszy się spokojem i kontrolą nad własnym życiem. W jej uporządkowanym świecie pojawia się jednak pewien problem. Jeden ze współpracowników zaczyna być wobec niej natarczywy i nie rozumie, że Mana w ogóle nie jest nim zainteresowana. Podczas jednej z niezręcznych sytuacji, kiedy mężczyzna próbuje siłą dostać się do jej mieszkania, z opresji ratuje ją nieznajomy. Kiedy jednak kobieta przygląda się dokładniej wybawcy, dostrzega w nim niebywałe podobieństwo do swojego męża. Kłopot w tym, że jej mąż od pięciu lat powinien nie żyć. Tymczasem okazuje się, że ma się nieźle i twierdzi, że przeżył wypadek sprzed lat, ale stracił pamięć i długo dochodził do zdrowia. Prosi Manę, by spróbowali wrócić do siebie, jednak dla niej to trudna decyzja, bo Kazuki sprzed wypadku był agresywny i często ją bił. Teraz zachowuje się zupełnie inaczej, jest miły, troskliwy i bardzo uprzejmy. Mana postanawia dać mu szansę, ale cały czas jest czujna, tymczasem mężczyzna próbuje dowiedzieć się jak najwięcej z tego, czego nie pamięta o sobie i ich małżeństwie. 

Czy amnezja może wpływać na charakter człowieka? Czego Mana dowie się podczas śledzenia męża? Czy Kazuki naprawdę stracił pamięć, czy to raczej manipulacja w jakimś ukrytym celu? Jak skończy się ta historia?

Jeśli spodziewacie się emocjonalnego thrillera podnoszącego ciśnienie, to raczej nie ten kierunek. Nie określiłabym tej powieści mianem thrillera, chyba że japońska wersja po prostu tak ma. Nie mam porównania, bo nie czytałam innych tego typu książek. W każdym razie, gdybym miała scharakteryzować klimat tej historii, to porównałabym go do tradycyjnego Japończyka: uprzejmy, grzeczny, zdyscyplinowany i ułożony, a przede wszystkim powściągliwy. Nie ma tu epatowania emocjami, nawet w scenach, które aż się o to proszą. Dialogi są spokojne, bardzo grzeczne, jakby rozmawiający wciąż się sobie wzajemnie kłaniali. To jest taka powieść, która nie chce nikomu sprawiać kłopotu niepotrzebnym stresem ;-)   

       

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


sobota, 27 czerwca 2026

"Krzywda" Klaudia Muniak - recenzja


Tytuł: "Krzywda"
Autor: Klaudia Muniak
Gatunek: thriller medyczny
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Wiktoria Błońska, tom 2

Moja ocena: 6/6

"Krzywda" Klaudii Muniak to kontynuacja powieści "Rozpacz". Tomy te stanowią dwie pierwsze części cyklu o dziennikarce Wiktorii Błońskiej. W drugim tomie poznajemy dalszy ciąg niezakończonych w tomie pierwszym wątków. Jest to moje kolejne spotkanie z tą autorką i z pewnością nie ostatnie. 

Wiktoria nadal bardzo przeżywa stratę Mirka, najbliższego przyjaciela, i nie może się z tą sytuacją pogodzić. Do tego okazuje się, że w pożarze domu Moniki Janik spłonął ktoś jeszcze. Śledczy odnajdują w zgliszczach szczątki dziecka. Szybko wychodzi na jaw, kim była spalona dziewczynka, a rozwiązanie tej zagadki pociąga za sobą kolejne pytania. Wiktoria mocno angażuje się w śledztwo, ale nie spodziewa się kompletnie, jak straszne i nieetyczne tajemnice wyjdą na jaw w jego toku. Jak z tą sprawą powiązani są Maliszewscy? Co działo się w firmie TechLek, w której pracowała Kinga Urbaniak? Kto ostatecznie był "tym złym" i przekroczył granice etyki? Jakie tajemnice odkryje Wiktoria?  

Klaudia Muniak potrafi świetnie budować napięcie. Jeśli dorzucimy do tego jej lekkie pióro, będzie to idealne połączenie literackie. Powieść czyta się szybko i naprawdę trudno odłożyć książkę na później. 

Pisarka przypomina wydarzenia, które opisywała w pierwszym tomie. Jest to bardzo przydatne, aby nie pogubić się w treści i śledzić akcję bez zastanawiania się, kto jest kim, szczególnie jeśli pierwszy tom czytało się znacznie wcześniej. Do tego autorka umiejętnie podrzuca elementy układanki, ale wcale nie jest łatwo domyślić się rozwiązania, nawet podążając krok w krok za Wiktorią i śledczymi.

Bardzo lubię thrillery, a medyczne i psychologiczne szczególnie. Jeśli też lubicie, polecam Wam bardzo obie części cyklu. Mam nadzieję, że na kolejną nie trzeba będzie długo czekać, bo finał pozostawił mnie z niedosytem. 

  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

środa, 3 czerwca 2026

"Dobra samarytanka" John Marrs - recenzja


Tytuł: "Dobra samarytanka"
Autor: John Marrs
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 496 
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Kiedy życie zaczyna dopiekać, zazwyczaj szukamy sposobu, aby sobie pomóc. Szukamy smakołyków, którymi można "zajeść" chandrę czy stres, sięgamy po alkohol, uciekamy w wirtualny świat, zabieramy się za czytanie książek, których fabuła oderwie nas od trudnej rzeczywistości, gapimy się bezmyślnie w sufit albo rozglądamy się za kimś, kto nas wysłucha. Istnieją telefony zaufania, gdzie potrzebujący mogą zadzwonić i porozmawiać z osobą przeszkoloną w kierunku wspierania w trudnych sytuacjach. Co jednak, jeśli zamiast podniesienia na duchu człowiek trafi na podpowiedź, jak najlepiej... odebrać sobie życie?

Laura Morris pracuje w telefonie zaufania o wieloznacznej nazwie "Ostatni przystanek". Ludzie dzwonią tam, by zwierzyć się ze swoich trosk, usłyszeć, że mają po co żyć i poczuć się lepiej. Konsultanci są uczeni podczas szkoleń, aby w razie czego nie kwestionować podczas rozmowy decyzji ludzi o popełnieniu samobójstwa. Mają wysłuchać klienta i przy nim być.

Laura ma zupełnie inne priorytety podczas tych rozmów. Świetnie wie, jakich powinna używać zwrotów, jakie dobierać słowa, aby jej wypowiedzi były wspierające i motywujące do życia, ale zdecydowanie nie o to jej chodzi. Laura, kiedy trafi na odpowiednią osobę po drugiej stronie linii telefonicznej, zrobi wszystko, aby pomóc jej... umrzeć, a przy okazji być na linii, aby usłyszeć jej ostatni oddech. Trochę straszne, prawda?

Autor oprócz wątku pracy Laury w telefonie zaufania stworzył również historię jej rodziny: męża i dwóch córek oraz niepełnosprawnego syna. Długo nie wiemy, dlaczego ich relacje są pogmatwane, ale sporo się tu dzieje. Bardzo podobało mi się stopniowe ujawnianie elementów układanki. Nakombinowałam się trochę, rozważając wszystkie pojawiające się w tekście podpowiedzi i niejasne sytuacje. Marrs bardzo umiejętnie żongluje kolejnymi informacjami z życia tej rodziny, odkrywając bardzo niewygodne tajemnice. 

Atmosfera powieści jest duszna i niepokojąca. Laura od początku sprawia wrażenie nie do końca zrównoważonej, ale to, co wymyślił dla niej autor, przechodzi ludzkie pojęcie. Choć początkowo akcja jest mało dynamiczna, to stopniowo wkręca czytelnika w tryby przerażającego mechanizmu. Po lekturze rozumiem, że ten dość powolny wstęp był konieczny do zrozumienia opisanego ciągu zdarzeń. Strach pomyśleć, że coś takiego mogłoby się wydarzyć naprawdę...

Sięgnijcie po ten thriller, a dreszczyk emocji macie gwarantowany.    


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

sobota, 4 kwietnia 2026

"Chłód" Weronika Mathia - recenzja

Tytuł: "Chłód"
Autor: Weronika Mathia
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 5/6

"Chłód" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Weroniki Mathii. Myślę, że po tej lekturze sięgnę po pozostałe powieści autorki.

Szymon Biały po trzydziestu latach odsiadki za zabicie kolegi wychodzi na wolność. Wprowadza się do przygotowanego dla niego pokoju w domu syna Przemka i jego rodziny. Mężczyzna jest już stary i schorowany, wiecznie smutny, cichy i skryty. Wielu mieszkańców Pasymia obserwuje go i wygłasza nieprzychylne uwagi. Praktycznie cała społeczność podchodzi do niego z dystansem, nawet własna rodzina do końca mu nie ufa. Wszyscy lokalsi wciąż żyją tragedią sprzed lat, której miejsce, ośrodek wypoczynkowy Rudka, teraz stoi opuszczone, jak wyrzut sumienia. 

Najwięcej czasu z dziadkiem spędza jeden z jego dwóch wnuków, Patryk. Od dziecka wyszydzany przez rówieśników za bycie innym i odwagę wyrażania siebie poprzez fryzurę, makijaż czy stroje, które kompletnie nie pasują do chłopięcego stylu. Drugi wnuk, Dawid, stroni od dziadka, a wnuczka, Magda, bliźniaczka Patryka, choruje na porażenie mózgowe, więc to dziadek odwiedza ją, by zagrać dziewczynie na akordeonie. 

Mijają kolejne dni od wyjścia Szymona z więzienia, a powietrze wydaje się gęstnieć. Tajemnica morderstwa sprzed lat nie daje spokoju, napięcie rośnie, aż w końcu staje się coś, co zmienia wszystko. Na terenie ośrodka Rudka zostają znalezione zwłoki Patryka. Wygląda na to, że chłopak popełnił samobójstwo, jednak możliwe, że ktoś mu pomógł pożegnać się z życiem. Zagadkę śmierci Patryka postanawia rozwiązać Karolina Rawa, technik kryminalistyczna, której babcia Nina mieszka w Pasymiu. Kobieta rozpoczyna prywatne śledztwo. Interesujące jest to, że starsza pani jest zamieszana w tragedię sprzed lat. Wkrótce zostaje znalezione drugie ciało. Możliwe, że obie zbrodnie są ze sobą powiązane, jednak Karolina potrzebuje czasu, aby rozwikłać tę makabryczną zagadkę. Rzecz jasna, podejrzenia natychmiast padają na Białego seniora. Jednak czy mężczyzna podniósłby rękę na wnuka? Czy w ogóle w jego wieku dałby radę nastolatkowi? Kim jest druga ofiara znaleziona w leśnym bunkrze nieopodal miasteczka? Do poszukiwań mordercy dołącza Dawid, a także Klaudia, siostra drugiej ofiary. Jakie tajemnice odkryją? Czy dramat sprzed lat wiąże się z obecnymi zgonami? Pytania mnożą się podczas lektury.    

Mała miejscowość, którą autorka wybrała na miejsce akcji, idealnie pokazuje mechanizm tworzenia się przez lata klaustrofobicznej atmosfery i napięcia, które budują mieszkający tam ludzie, zamieszani we wspólną tajemnicę. Autorka pisze krótko, acz treściwie, chociaż nie spodziewajcie się informacji podanych na tacy. Trzeba się tu trochę nakombinować, spróbować poukładać podrzucone przez nią klocki. Nie zdziwcie się jednak, jeśli Wam się to nie uda, bo niedopowiedzeń i niejasności, które zaburzają obraz, jest tu całe mnóstwo. I chyba o to chodzi. Śledztwo ujawnia fakty powoli, a i tak nie otrzymujemy odpowiedzi na część pytań. 

Stworzone przez autorkę postacie są wielowymiarowe, do bólu realistyczne, pełne niepewności i rozterek. Można stwierdzić, że pisarka wystawiła swoich bohaterów na ciężką próbę. Poza tym każdy z nich zbudowany jest inaczej. Mamy tu cały wachlarz charakterów. Jest człowiek, który po trzydziestu latach za kratami musi nauczyć się żyć na nowo i stawić czoła obserwującemu go światu, chłopak, który wciąż zbiera cięgi za to, że odstaje  od tradycyjnego wizerunku mężczyzny, starsza kobieta, która chciałaby zbawić cały świat, małżeństwo, które zmaga się między innymi z chorobą dziecka, rodzina naznaczona piętnem morderstwa... Każdy z bohaterów nosi w sobie coś, co go wyróżnia, przy czym nie są to niestety pozytywne cechy, a raczej coś, z czym muszą się zmagać każdego dnia. Ciężaru całej tej opowieści dodają więc nie tylko wątki fabularne, ale także charaktery postaci oraz ich wzajemne relacje, które wciąż się przeplatają.

Książka podzielona jest na rozdziały, których tytuły ukierunkowują czytelnika. Bardzo pomogło mi to uporządkować sobie całość tej historii. Dostajemy tutaj różne perspektywy, które wzajemnie się uzupełniają.     

Jedynym minusem było dla mnie to, że nie mogłam się wystarczająco mocno skupić na tej historii. Dlatego pewnie było mi trudno ogarnąć powiązania między bohaterami, a co za tym idzie - poszczególne wątki i konsekwencje kolejnych zdarzeń. Jednak czytało mi się świetnie i z pewnością sięgnę po pozostałe powieści autorki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


   

wtorek, 17 marca 2026

"Lokatorka" Frieda McFadden - recenzja


Tytuł: "Lokatorka"
Autor: Frieda McFadden
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 5/6

"Lokatorka" to kolejny thriller psychologiczny Friedy McFadden, po który sięgnęłam i zdecydowanie nadal jestem na TAK. Jak bardzo wciągnęła mnie ta historia, może świadczyć chytry plan, który zagościł w mojej głowie, aby nie iść do pracy, tylko schować się pod kocykiem i czytać! Na szczęście wygrał zdrowy rozsądek, ale naprawdę ciężko było odłożyć tę książkę...

Blake to facet o dość wybujałym ego, jeden z tych, którzy w swoim korpo prą do przodu, nie zważając na konsekwencje. Ma piękną narzeczoną i niedawno kupił kamienicę w Nowym Jorku. Ma zamiar mieszkać w niej z ukochaną kobietą, z którą chce założyć rodzinę. Kiedy wreszcie dostaje posadę, o której marzył, i powoli naciesza się nowym gabinetem i wysoką pozycją, staje się coś, co zmienia jego sytuację o sto osiemdziesiąt stopni. Nagle zostaje wyrzucony z pracy z wilczym biletem, a kredyt za kamienicę sam się nie spłaci. Jego morale powoli się obniża, szczególnie, że fatalna opinia nie pozwala mu znaleźć pracy odpowiadającej jego kwalifikacjom. Narzeczona Krista wspiera go i motywuje, aż w końcu podpowiada rozwiązanie, które nie podoba się mężczyźnie, ale ma świadomość, że naprawdę nie ma innego wyjścia. Muszą znaleźć lokatorkę. Po rozwieszeniu ogłoszenia, na rozmowy zgłaszają się przedziwni ludzie, wśród których jedna wydaje się idealną kandydatką. Whitney Cross właśnie straciła dach nad głową, więc pokój u Kristy i Blake'a byłby wybawieniem. Opór Blake'a zelżał, Krista była zachwycona Whitney, więc kobieta szybko wprowadziła się do kamienicy.

Nie minęło wiele czasu, od kiedy bohaterowie zamieszkali we troje, a w kamienicy zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Sąsiad z kamienicy obok dosłownie uwziął się na Blake'a, w kuchni zakotwiczyły setki muszek owocówek, a zapach zaczął przypominać obornik, a nocami mężczyznę budzą hałasy niewiadomego pochodzenia. Idealna lokatorka przestaje być taka idealna, bez skrupułów korzysta z kosmetyków Blake'a i wyjada jego płatki śniadaniowe. Do tego między Kristą i Blake'a coś zaczyna się psuć. Sielanka zamienia się w pełną napięcia atmosferę. Co jest powodem tej sytuacji? Kto psuje relacje między trójką bohaterów? Czy to bezpieczne, zapraszać pod swój dach właściwie obcą osobę? Czy wszyscy wyjdą z tego żywi? 

Styl autorki jest lekki i naprawdę wciągający. Było w powieści kilka fragmentów, które bardziej mnie rozbawiły, niż wystraszyły, ale ogólnie naprawdę mocno się wkręciłam w tę historię. Pogrzeb złotej rybki to był sztos, a najbarwniejszą postacią była dla mnie pewna wróżka.

Jeśli macie chęć na wieczorny relaks z książką, ta powieść sprawdzi się w stu procentach.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


czwartek, 15 stycznia 2026

"Rozpacz" Klaudia Muniak - recenzja


Tytuł: "Rozpacz"
Autor: Klaudia Muniak
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 317
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Wiktoria Błońska, tom 1

Moja ocen: 6/6

Ile matka jest w stanie poświęcić dla własnego dziecka i dla siebie samej? Co bylibyście w stanie zrobić, gdyby ktoś, kogo kochacie odszedł, a Waszym jedynym marzeniem byłoby go odzyskać? Na te pytania odpowiada w swojej nowej powieści Klaudia Muniak. "Rozpacz" to pierwszy tom nowego cyklu autorki o przygodach dziennikarki Wiktorii Błońskiej.

W powieści czekają na czytelnika dwa główne wątki: pierwszy dotyczy Kingi Urbaniak, matki, która straciła ukochaną córeczkę, przez co wpadła w rozpacz, z której zrodził się niewyobrażalny wprost pomysł na poprawę przytłaczającej ją sytuacji, drugi natomiast to historia Bogny Chojnackiej, która jako opiekunka trafia do rodziny na pierwszy rzut oka idealnej. Jej podopieczni to słodka trzyletnia Rozalka i pięcioletni Tymon. Matka dzieci ewidentnie faworyzuje dziewczynkę, a chłopca ledwie toleruje. Bogna nie rozumie takiego podziału i od pierwszych chwil stara się pomóc chłopcu w podniesieniu poczucia własnej wartości.

W pewnym momencie wspomniane wątki trafiają na wspólną płaszczyznę. Do Wiktorii, która rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie śmierci Anielki i Kingi, dołącza przyjaciółka Kingi, Sonia. Obie kobiety są zdeterminowane, aby poznać prawdę. Atmosfera robi się coraz gęstsza, a sytuacji nie poprawia dziwne zachowanie męża Urbaniak, który twierdzi, że jego żona oszalała z rozpaczy po stracie córeczki. Czy to on zabił żonę? Co Kinga planowała zrobić, aby odzyskać Anielkę? Jak poprowadzą śledztwo Wika i Sonia?

Oprócz głównych wątków spodziewajcie się również kilku pobocznych, prezentujących prywatne życie bohaterów. To jest właśnie combo, które lubię najbardziej: śledztwo i tło społeczne, dzięki któremu poznajemy lepiej postacie. Ludzie, o których czytamy stają się realni, jakby mieszkali lub pracowali obok nas. Pierwszy tom zobowiązuje do przedstawienia bohaterów, z którymi spędzimy czas przy kolejnych tomach. Wiktoria, na której przygodach opiera się ten cykl, to zadziorna dziennikarka, przed którą nie ma ratunku. Jak się uprze, że z kimś porozmawia, to nie ma zmiłuj. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak potoczą się jej losy w kolejnej części. 

Zdecydowanie polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


wtorek, 13 stycznia 2026

"Idealny syn" Freida McFadden - recenzja


Tytuł: "Idealny syn"
Autor: Freida McFadden
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 351
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 5/6

"Idealny syn" to kolejna powieść Freidy McFadden, którą miałam okazję poznać. Lubię styl autorki, więc w ogóle nie przeszkadzało mi to, że fabuła okazała się dość przewidywalna, a pomysł lekko oklepany. Zmierzając do finału, czekałam z niecierpliwością na moment, w którym okaże się, czy udało mi się dobrze wytypować czarny charakter tej historii.

Liam Cass, tytułowy idealny syn, faktycznie wydaje się być nastolatkiem bez wad. Rzadko zdarza się, aby szesnastolatek był tak odpowiedzialny, mądry, zaangażowany w wiele działań szkolnych, a do tego przystojny. Świetny sportowiec, genialny dyskutant, najlepszy uczeń i syn-marzenie - tak mógłby wyglądać krótki opis Liama. Może dlatego jego matka zdecydowanie faworyzuje chłopaka, chociaż ma również nastoletnią córkę, Hannah.

Kiedy pewnej nocy znika koleżanka ze szkoły Liama, szybko okazuje się, że to on widział dziewczynę jako ostatni. Sytuacja jest wyjątkowo podejrzana i nie da się ukryć, że jest to woda na młyn lokalsów, którzy natychmiast zaczynają snuć przeróżne teorie, w których to właśnie młody Cass jest tym potworem, który porwał i z pewnością zabił Olivię. Policja rozpoczyna śledztwo, które po nitce do kłębka prowadzi do Liama. Chłopak zachowuje niezdrowy wręcz spokój, nie okazuje kompletnie emocji, a jego matka świetnie wie, do czego jest zdolny. Czy jednak możliwe jest, że porwał i zabił dziewczynę, która mu się podobała? A może Olivia wciąż żyje i czeka gdzieś na ratunek? Ewentualnie uciekła z domu? Policjanci muszą sprawdzić każdy wątek, który może doprowadzić ich do rozwiązania sprawy. Czy jednak wystarczy im czasu, aby odnaleźć nastolatkę cała i zdrową?   

Narracja prowadzona jest z perspektywy kilku osób. Pojawiają się również transkrypcje przesłuchań policyjnych bohaterów powiązanych w jakiś sposób z Liamem. Dzięki temu akcja toczy się wartko, a autorka funduje czytelnikowi częste zwroty. Krótkie rozdziały i przeskoki między opowiadającymi historię bohaterami powodują, że bardzo trudno jest odłożyć książkę. Praktycznie już na początku pojawia się znany syndrom książkoholika: jeszcze tylko jeden rozdział.        

Zdradzę Wam, że podczas lektury usilnie szukałam bohatera, który będzie pasował do portretu poszukiwanego przez policję zbrodniarza. Jestem z siebie dumna, że trafiłam :D Zabawa była przednia, a kolejna powieść Freidy McFadden mnie nie zawiodła. 

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


środa, 19 listopada 2025

"Nieznajomi" Izabela Janiszewska - recenzja


Tytuł: "Nieznajomi"
Autor: Izabela Janiszewska
Gatunek: thriller
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

"Nieznajomi" to thriller z umiejętnie poprowadzoną akcją i nieźle pokręconymi wątkami, których dynamika sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Mam za sobą dwie inne powieści tej autorki, więc i po tę książkę sięgnęłam z zaciekawieniem. Nie żałuję poświęconego jej czasu. 

Do opuszczonego domu znajdującego się niedaleko posiadłości Grety Dębskiej wprowadza się starsze małżeństwo. Dębska od początku ma wrażenie, że nowi sąsiedzi coś ukrywają i zaczyna im się bacznie przyglądać. Szybko okazuje się, że na poddaszu ich domu ktoś mieszka. Greta uznaje, że musi to być ktoś przetrzymywany wbrew woli, bo kto chciałby mieszkać na strychu? I czemu tak strasznie krzyczy? Kobieta zaczyna prywatne śledztwo, które doprowadza ją do ciekawych wniosków...

Greta, jako rozwódka i matka nastoletniego Oskara, powoli łapie równowagę. Na szczęście ma wokół siebie ludzi, którzy ją wspierają. Atmosfera zaczyna się warzyć, kiedy kobieta dostrzega, że niektóre osoby z jej otoczenia są inne, niż do tej pory sądziła. To tym bardziej motywuje ją do działania. Niestrudzenie szuka odpowiedzi na kolejne pytania i rozwiązuje tajemnice, które wychodzą na jaw.

Poruszony przez autorkę temat jest szokujący i może wywoływać lęk przed tym, że właściwie nigdzie nie można czuć się bezpiecznym. Szczególnie kobiety są narażone na sytuacje, które opisuje Izabela Janiszewska. Poza tym ta lektura uświadamia nam, że takie rzeczy naprawdę się dzieją, a świat jest pełen myśliwych i drapieżców, dla których kobiety to jedynie trofea.

Przeczytajcie koniecznie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


sobota, 18 października 2025

"Wypadek" Freida McFadden - recenzja


Tytuł: " Wypadek"
Autor: Freida McFadden
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 340
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Freida McFadden jest autorką ponad trzydziestu książek. Miałam okazję wysłuchać kilku z nich w formie audiobooka i bardzo przypadły mi do gustu, więc nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy w moim zasięgu znalazła się powieść "Wypadek". Jej polska premiera miała miejsce 15 października 2025.

Młoda kobieta, ciężarna Tegan, usiłuje ułożyć sobie życie po wpadce, którą zaliczyła z pewnym mężczyzną. Facet okazał się żonaty, więc zaproponował jej kontrakt na sporą sumkę, żeby tylko nie wydała jego zdrady. Tegan zgodziła się na podpisanie umowy, jednak zanim do tego doszło, przypomniała sobie, że to nie była noc pełna pożądania, tylko ordynarny gwałt. Podjęła decyzję, że zgłosi ten fakt na policji, a kontrakt odrzuciła. Kiedy wybrała się do brata, zasypana śniegiem trasa była trudna do przebycia, jednak po drodze dodatkowo rozpętała się śnieżyca. Chociaż kobieta starała się jechać bardzo ostrożnie, wpadła w poślizg i wylądowała na drzewie. Zakleszczona w aucie, już widziała zbliżającą się śmierć, kiedy praktycznie znikąd pojawił się mężczyzna, który pomógł jej wydostać się z wraku. Dziecko wyszło z wypadku bez szwanku, jednak Tegan czuła, że coś bardzo złego stało się z jej kostką. Czuła potworny ból i nie mogła stanąć na nodze, a nawet jej dotknąć. Mężczyzna zabrał ją do domu, gdzie ciężarną zaopiekowała się troskliwie jego żona, która kiedyś pracowała jako pielęgniarka. Problem pojawił się w chwili, kiedy Tegan poprosiła, aby zawieźli ją do szpitala lub wezwali karetkę. Czy Polly zwodzi ją, twierdząc, że drogi są zasypane? Czy zadzwoni, aby wezwać karetkę? Czy Hank jest tak niebezpieczny, na jakiego wygląda? Krzywdzi żonę, a teraz postanowił uwięzić również Tegan? Kobieta gubi się w domysłach, przebywając w domu tego dziwnego małżeństwa. Czy uda jej się wyjść z tego impasu z życiem?    

Zmieniająca się narracja nadaje akcji dynamiki i pogłębia perspektywę całej historii. Naprawdę trudno się oderwać od tej opowieści, szczególnie, że rozdziały nie są długie, więc w głowie wciąż rezonuje myśl: "Jeszcze tylko jeden rozdział".

Autorka wykorzystała trudny temat bezpłodności u kobiet, aby pokazać, na jak wiele może zdobyć się zdesperowana kobieta, która ponad wszystko pragnie mieć dziecko. Postać Polly została stworzona z ogromną dbałością o szczegóły, przez co była niezwykle realistyczna w tym, co myślała i robiła, jakie podejmowała decyzje.  

Miałam pewne literackie skojarzenie, pewnie jak wielu przede mną. Przypomniała mi się Misery i jej ukochany pisarz, którego więziła w swoim domu. Ale w sumie w ogóle mi to nie przeszkadzało, że autorka wykorzystała podobny motyw w swojej książce. Tyle się działo między głównymi bohaterami, że trudno mi było ją odłożyć.

Zdecydowanie polecam tę i pozostałe powieści autorki.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


wtorek, 2 września 2025

"Córeńka" Megan Miranda - recenzja


Tytuł: "Córeńka"
Autor: Megan Miranda
Gatunek: thriller
Liczba stron: 400 
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Nie znałam wcześniej twórczości Megan Mirandy, ale że lubię thrillery, a opis mnie zaciekawił, postanowiłam sięgnąć po tę powieść. 

Hazel Holt wraca do rodzinnego Mirror Lake po śmierci ojca, byłego policjanta. Okazuje się, że mężczyzna zapisał córce w testamencie dom, w którym mieszkali kiedyś całą rodziną. Decyzja ojca pogłębia jej konflikt z jednym z braci. Hazel przyjeżdża do miasteczka i zatrzymuje się w rodzinnym domu, ale od początku czuje, że nie jest tam mile widziana. Z czasem atmosfera robi się coraz mroczniejsza, szczególnie kiedy na jaw zaczynają wychodzić skrzętnie ukrywane przez lata tajemnice rodziny Holtów.

Susza odsłania dwa ukryte na dnie lokalnego jeziora wraki, ale to dopiero początek całej masy niezrozumiałych zdarzeń. Niespodziewanie pojawiają się nowe wskazówki, które mogą doprowadzić Hazel do odpowiedzi na dręczące ją od dawna pytanie - gdzie i dlaczego zniknęła jej matka. Napięcie rośnie, kiedy znika również przyjaciółka Hazel, żona jednego z jej braci. Nikt nie ma z nią kontaktu, nikt nie wie, dokąd mogła się udać. Mąż uważa, że powodem jej zniknięcia jest ich kłótnia, a poza tym nie byłby to pierwszy raz, kiedy postanowiła go w ten sposób ukarać. Hazel ma zupełnie inne zdanie na ten temat, odczuwa niepokój, czuje się obserwowana, a mimo to szuka odpowiedzi, nie spodziewając się, co uda jej się odkryć. Jej działania stają się niewygodne dla mieszkańców miasteczka. Co odkryje Hazel? Do kogo należały odkryte w jeziorze samochody? Gdzie podziały się matka Hazel i jej przyjaciółka Jamie? Co stało się z pierwszą żoną Holta seniora?      

Język autorki jest prosty, bez niepotrzebnych dłużyzn. Historia wciąga, a nawet skłania do samodzielnego rozpracowywania sprawy i poszukiwania motywów działań bohaterów. Oprócz śledztwa możecie liczyć na ciekawie prowadzony wątek rodzinnych konfliktów. Sporo się wydarzyło kiedyś u Holtów, co ma ogromny wpływ na teraźniejsze relacje rodzeństwa. Autorka umiejętnie podsyca napięcie i podsuwa czytelnikowi fałszywe tropy, co sprawia, że wcale nie jest łatwo wytypować sprawcę. Mnie się nie udało, ale zabawę miałam przednią :) 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


wtorek, 19 sierpnia 2025

"Sekrety pałacu" Magdalena Wala - recenzja


Tytuł: "Sekrety pałacu"
Autor: Magdalena Wala
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Kiedy zobaczyłam okładkę najnowszej powieści Magdaleny Wali, pomyślałam, że to pewnie będzie romans i chciałam odpuścić. Później przeczytałam krótki opis, w którym znalazłam moje ulubione hasła-klucze: przeszłość, tajemnica, sekret. To w połączeniu z nazwiskiem autorki wystarczyło, bym postanowiła sprawdzić, czy ta historia mnie kupi.

Jest rok dwa tysiące piętnasty. Oliwia właśnie przygotowuje się do ślubu z Radkiem. Wszystko układa się świetnie, a ich wspólna przyszłość maluje się w pięknych barwach. Kiedy kobieta niespodziewanie wraca do remontowanego z narzeczonym mieszkania, zastaje go w jednoznacznej sytuacji, która rujnuje wszystko w jednej sekundzie. Oliwia wbrew najbliższej rodzinie, która nie rozumie jej nagłej decyzji o zakończeniu związku z Radkiem, wyjeżdża do kuzyna Krzyśka, gdzie rozpoczyna pracę w prowadzonym przez niego browarze. Podczas remontu kawalerki natrafia na wyrzuconą przez kogoś starą komodę. Postanawia ją zabrać i odnowić, ale nie ma pojęcia, co znajdzie na dnie jej szuflad.

Jest rok tysiąc dziewięćset trzydziesty ósmy. Liliana mieszka z rodzicami i braćmi w Warach, gdzie jej ojciec prowadzi lokalny browar. Dziewczyna jest niezwykle zainteresowana produkcją piwa, a jej marzeniem jest praca z ojcem. Co z tego jednak, kiedy w tych czasach panienki z dobrych domów na wydaniu nie zajmują się pracą, tylko wychodzą za mąż i stają się żonami idealnymi? Takie życie nie odpowiada Lilianie. Splot zdarzeń sprawia, że młoda kobieta rozpoczyna pracę w browarze ojca, chociaż zarówno matka, jak i jej bracia są przeciwni. 

Każda z bohaterek w swoich czasach poznaje mężczyznę, który namiesza w jej życiu. Skoro obie bohaterki spotykają na swojej drodze facetów, mamy i wątki romansowe, ale nie dominują one w fabule. Sporo się dzieje, szczególnie od momentu, kiedy Oliwia znajduje tajemnicze kartki w komodzie i zaczyna badać ich zawartość. Z każdą stroną byłam bardziej ciekawa, co się wydarzy i jak ta historia się skończy. I, rzecz jasna, w jaki sposób obie kobiety są powiązane, bo co do tego nie ma wątpliwości.

Jeśli chodzi o tematykę związaną z wytwarzaniem piwa, to autorka poświęciła sporo miejsca na opis procesu jego produkcji, ale na szczęście nie jest go zbyt dużo. Wątek jest wyważony, a informacji podano tyle, aby z jednej strony czytelnik mógł zyskać odpowiednią ilość wiedzy, a z drugiej nie znudzić się, jeśli browarnictwo go nie do końca interesuje.

Co autorka wymyśliła dla obu pań? Czy ulokują one uczucia we właściwych mężczyznach? Jaką rolę w ich życiach odegra browar? Przeczytajcie, myślę, że polubicie obie kobiety, a ich losy Was zaciekawią.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


  

piątek, 15 sierpnia 2025

"Płonące tajemnice" Hanna Greń - recenzja


Tytuł: "Płonące tajemnice"
Autor: Hanna Greń
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 406
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: W Trójkącie Beskidzkim, tom 6

Moja ocena: 6/6 

"Płonące tajemnice" to pierwsza powieść Hanny Greń, którą miałam okazję przeczytać. Chociaż jest to szósty tom cyklu, w ogóle nie odczuwałam dyskomfortu z powodu braku znajomości poprzednich części. Muszę przyznać, że czytało mi się świetnie. Intryga mnie wciągnęła i chociaż szybko zorientowałam się, kto tu gra pierwsze skrzypce, to nie przeszkadzało mi to w cieszeniu się lekturą.

Danuta Wrangel wraca po latach w rodzinne strony. Z tym miejscem związana jest tragedią, która rozegrała się, gdy Uta miała sześć lat. Jej rodzice oraz starszy brat zniknęli, a dom spłonął, grzebiąc w swych zgliszczach pewnego człowieka. Kobieta nie pamięta tamtych wydarzeń, jednak wciąż przeżywa je w sennych koszmarach, których później nie potrafi odtworzyć na jawie. Mając dwadzieścia osiem lat decyduje się zamieszkać na ziemi, gdzie wciąż jeszcze znajdują się resztki jej rodzinnego domu. Sama jest architektką, więc tworzy projekt wyjątkowego budynku. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że na jej terenie ktoś morduje dwie kobiety. Kim były? Dlaczego zginęły? Co wydarzyło się dwadzieścia dwa lata temu? Gdzie zniknęła rodzina małej Danusi? Czy Uta, przez niektórych zwana Jemiołką, zdoła przypomnieć sobie, co widziała tego strasznego dnia, który odmienił całe jej życie?

Sprawą zajmują się Petra i Konrad Procner oraz Benita Herrera. Silna ekipa działa metodycznie, szukając odpowiedzi na pojawiające się w toku śledztwa pytania. Autorka stworzyła bardzo wyraziste postacie, które mają charakterki. Dzięki temu szybko można się z nimi zaprzyjaźnić i traktować jak realnych znajomych.  

Spodobał mi się dość mroczny klimat tej historii w połączeniu z humorystycznymi fragmentami i lekkimi dialogami. Na drugim miejscu listy pozytywów umieściłabym chyba ten dom na odludziu. Też mi się spodobał i z przyjemnością bym w takim zamieszkała. Chociaż tych trupów na podwórku to jednak bym nie przygarnęła :D

Wartka akcja i dopracowane sploty zdarzeń są dużym plusem tej historii. Polecam Wam gorąco, nie będziecie się nudzić. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


poniedziałek, 7 lipca 2025

"Wszystko zostaje w rodzinie" John Marrs - recenzja


Tytuł: Wszystko zostaje w rodzinie"
Autor: John Marrs
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 413
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Co to było! Co tam się działo! Nie znałam wcześniej tego autora i w ogóle dawno już nie czytałam powieści zagranicznego twórcy, ale ta lektura kilkakrotnie podniosła mi ciśnienie i wbiła w fotel.

Mia i Finn to młode małżeństwo, które dopiero rozpoczyna wspólne życie. Od ślubu mieszkają kątem u rodziców Finna. Ojciec mężczyzny zachowuje się zwyczajnie, jednak jego matka Debbie zdecydowanie nie darzy sympatią synowej. Trzyma zdjęcie Finna i jego byłej dziewczyny w salonie, a jak strzeli komentarzem w kierunku Mii, to szczęka opada. Stworzenie tej postaci musiało kosztować Marrsa sporo wysiłku, ale warto było. Jest moc, bo Debbie jest rewelacyjną manipulatorką! 

Kiedy pewnego dnia na rynku nieruchomości pojawia się ciekawa oferta, Mia i Finn bardzo chcą kupić ten dom. Niestety rodzice Finna również są nim zainteresowani, jednak ostatecznie wycofują się, dając pierwszeństwo młodym. Ojciec obiecuje pomóc w odnowieniu budynku. Nikt nie spodziewa się jednak, jakie koszmary wyjdą na jaw podczas remontu starej posiadłości. Mia odkrywa niepokojący napis na listwie w jednym z pokoi, co prowadzi ich na strych. Szybko okazuje się, że to miejsce kryje straszną tajemnicę.

Mia w wyniku wypadku w remontowanym domu rodzi przedwcześnie syna, jednak na szczęście maluch jest zdrowy, a kobieta powoli dochodzi do siebie. Z czasem odkryte na strychu sekrety powodują, że Mia pogrąża się w obsesji odkrycia historii tego domu. Oddala się od męża, nie potrafi zaopiekować się odpowiednio synkiem, a w jej głowie mnożą się dziwne podejrzenia uderzające w... teściów. Który syn przyglądałby się bez słowa, kiedy ktoś szkaluje jego rodziców? Finn długo uważał, że dziwne zachowanie żony związane jest z depresją poporodową, jednak czy na pewno? Co odnaleźli na strychu ich nowego domu? Co Finn ukrywa przed żoną? Czy ich małżeństwo przetrwa tę próbę? Czy uda im się rozwiązać wszystkie skrywane przez lata sekrety? 

Powieść jest podzielona na cztery części. Czas akcji obejmuje współczesność i sporo retrospekcji. Autor umiejętnie wplatał w kolejne rozdziały opisy makabrycznych tajemnic sprzed prawie czterdziestu lat, a także zdarzenia sprzed roku czy dwóch lat, aby sukcesywnie uzupełniać wiedzę czytelnika i zachęcać go do samodzielnego poszukiwania winnego tych wszystkich zbrodni. Wszystkie opisane zdarzenia powoli łączą się w spójną całość, z której wyłania się straszny obraz.

Przyznam Wam się, że lubię powieści, których fabuła wyprowadza mnie tak genialnie w pole. To jest taka sytuacja, kiedy czytacie i gdzieś w połowie historii zapala Wam się światełko: "O! To na pewno jest morderca!". I jesteście z siebie tacy dumni, że udało Wam się przejrzeć autora i jego pomysł na intrygę. Czytacie dalej i stronę czy dwie później cały Wasz misterny plan bierze w łeb, a wytypowany bohater robi coś, co eliminuje go z listy podejrzanych :D Tak właśnie miałam tym razem i aż mi się gęba roześmiała, kiedy mój pomysł legł w gruzach. Czytałam najszybciej, jak potrafiłam, żeby poznać rozwiązanie zaproponowane przez autora. I nie zawiodłam się. Do ostatniej chwili tej powieści było napięcie, a finał mnie nie rozczarował. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


    

sobota, 14 czerwca 2025

"Nie bierz nic z takich miejsc" Przemysław Borkowski - recenzja


Tytuł: "Nie bierz nic z takich miejsc"
Autor: Przemysław Borkowski
Gatunek: kryminał/thriller
Liczba stron: 320 
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6 

Nie miałam jeszcze okazji czytać powieści autorstwa Przemysława Borkowskiego, dlatego kiedy zobaczyłam opis kryminału "Nie bierz nic z takich miejsc", postanowiłam po nią sięgnąć. Lubię filmy, które prezentują opuszczone miejsca. Do większości sama bym nie weszła, więc przynajmniej w ten sposób mogę zobaczyć, jakie kryją tajemnice.

Marcin i Dominika to para młodych ludzi, którzy prowadzą kanał na YouTube. Zajmują się urbexem, w związku z czym odwiedzają różne tajemnicze, a czasem niebezpieczne miejsca, gdzie kręcą filmy, które następnie publikują w sieci. Kiedy pewnego dnia trafiają do starej, opuszczonej kaplicy znajdującej się w pewnym ośrodku, Marcin zabiera z niej krzyż. Zasada urbexu mówi, że nie wolno niczego zabierać z eksplorowanych miejsc. Należy jedynie obserwować i dokumentować, nie zmieniając zastanego stanu rzeczy. Marcin nawet nie spodziewał się, co czeka go po tym, jak zabrał ze sobą wspomniany krzyż.

Decyzja o zabraniu krzyża rozpoczęła ciąg trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. Życie Marcina zmieniło się w koszmar w jednej chwili. I chociaż mężczyzna naprawdę próbował odnieść krzyż na miejsce, okazało się, że nie jest to wcale takie proste. Poszczególne elementy fabuły świetnie się ze sobą łączą. Wykorzystany przez autora motyw urbexu stał się idealnym tłem dla historii, w której głównym wątkiem jest sekta i chory kult jednostki. Stworzona przez pisarza postać księdza Roberta hipnotyzuje, a działania bohaterów wciągają od pierwszej strony. 

Nawiedzone miejsce akcji i duszna atmosfera nadają powieści klimat pachnący grozą, tajemnicą i mrokiem. Trójwymiarowości historii dopełniają świetnie skonstruowane opisy odwiedzanych przez bohaterów miejsc. Miałoby się ochotę zajrzeć w te mroczne kąty, chociaż biorąc pod uwagę konsekwencje działań głównych bohaterów, może byłoby trochę strach...  


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

poniedziałek, 9 czerwca 2025

"Drugie dno" Klaudia Muniak - recenzja


Tytuł: "Drugie dno"
Autor: Klaudia Muniak
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 339
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 5/6

Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedną powieść Klaudii Muniak pt.: "Pod dachem z mordercą". Wspominam ją bardzo dobrze, więc z zaciekawieniem sięgnęłam po "Drugie dno", szczególnie, kiedy przeczytałam w opisie, że akcja rozgrywa się na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie mieszkam. Byłam bardzo ciekawa, ile miejsc z moich rodzinnych stron znajdę w tekście.

Kiedy ratownicy GOPR otrzymują wezwanie do zdradliwej jaskini o nazwie Studnia Szpatowców, nie spodziewają się, co zastaną na miejscu. Przyzwyczajeni do ratowania ludzkiego życia, niewiele mogą zdziałać w sytuacji, kiedy okazuje się, że na dnie pionowej i niezwykle wymagającej pod względem wspinaczkowym jaskini znajdują ciała dwóch mężczyzn. Zastanawiające jest to, co robiła w niej druga z ofiar, skoro wezwanie wyraźnie dotyczyło tylko jednego grotołaza. W akcji ratunkowej bierze udział Marietta Wejman, ratowniczka GOPR i główna postać kobieca w tej powieści. Jest to kobieta silna, która, jak sama powiedziała, po prostu nie potrafi nie pomagać. Wraz z ekipą jurajskich ratowników nad sprawą pochyli się podkomisarz Łukasz Zaborowski, którego zesłano z Warszawy do niewielkiego Zawiercia. Śledztwo będzie bardzo dynamiczne. Muszę przyznać, że autorka rewelacyjnie wodzi czytelnika za nos, podrzucając ciągle fałszywe tropy, a finał był dla mnie zaskoczeniem.   

Z przyjemnością towarzyszyłam bohaterom kryminału, ratownikom GOPR, których praca rzadko jest numerem jeden w powieściach, chociaż jest tak odpowiedzialna i trudna. Warto wiedzieć, jak wyglądają ich działania od podszewki, dyżury, i akcje. Sporo takich informacji autorka zawarła w obyczajowej części tekstu, przy okazji prowadzonego przez podkomisarza Zaborowskiego śledztwa.

Co do miejsc, o których wspomniałam na początku tej recenzji, to trochę się ich znalazło, chociaż bardziej w okolicy niż w moim rodzinnym mieście. Przyjemnie czytało mi się o tym, że policjant prowadzący śledztwo pracuje tam na komendzie, chociaż szkoda, że nie wyjaśniono do końca pewnego wątku z nim związanego. Może tak miało być, aby pozostał odrobinę tajemniczy, a może autorka planuje kolejne zbrodnie na tym terenie? Z chęcią sięgnęłabym po książkę z kolejną kryminalną zagadką na Jurze ;-)  

Autorka świetnie nakreśliła charakter i atmosferę Jury, na której zobaczyć można wiele malowniczych krajobrazów, jednak nie wolno pod żadnym pozorem lekceważyć tego terenu. To często miejsca wymagające doświadczenia we wspinaczce i wędrówce. Wielu już przejechało się na złym podejściu do tematu, bo "to przecież nie Tatry czy Alpy". Skałki jurajskie kryją wiele niebezpieczeństw, z którymi można się mierzyć, mając do tego odpowiednie przygotowanie.     

Jeden punkt urwałam za sporą liczbę literówek w tekście. Miałam wrażenie podczas czytania, że powieść podzielono na pół i każdą częścią zajmowała się inna osoba z korekty, przy czym jedna przyłożyła się bardziej, a druga mniej. 

Podsumowując, bardzo polecam Wam ten kryminał. Trzyma w napięciu praktycznie od początku historii, a dzięki równowadze między warstwą kryminalną i obyczajową, nie sposób się przy nim nudzić.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


piątek, 18 kwietnia 2025

"Po zmroku" Bartosz Szczygielski - recenzja


Tytuł: "Po zmroku"
Autor: Bartosz Szczygielski
Gatunek: thriller
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

"Po zmroku" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Bartosza Szczygielskiego. Okładka mnie nie porwała, ale zaryzykowałam po przeczytaniu opisu, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. Lubię historie kryminalne z tajemnicą w tle.

Główna bohaterka, dziennikarka Kasandra Lit, zmaga się z traumą. Jakiś czas temu została napadnięta i od tego czasu boi się wychodzić z domu, obawia się spotykanych ludzi i zawsze ma przy sobie gaz pieprzowy. Dzięki temu, że pracuje w jednym z największych portali informacyjnych w kraju, nie musi zbyt często opuszczać mieszkania, w którym czuje się bezpieczna. Przychodzi jednak dzień, w którym Kasandra musi podjąć decyzję i wyjść z domu, a nawet więcej, wyruszyć w drogę do pensjonatu Uroczysko, o którym ma napisać artykuł sponsorowany. Budynek leży w malowniczej okolicy, wśród mazurskich lasów, dokąd kobieta wybiera się z fotoreporterką z redakcji, Moniką Wawrzyniak. 

Kiedy kobiety docierają na miejsce, okazuje się, że budynek kompletnie nie jest przygotowany na przyjmowanie gości. Trwa w nim remont, więc trudno będzie napisać dobry tekst, o urokliwych zdjęciach, na które czeka szef, nie wspominając. Do tego jeszcze Kasandra z Moniką mają sprawdzić, czy reszta ekipy dziennikarzy będzie mogła wkrótce spędzić w Uroczysku czas podczas wyjazdu integracyjnego. Na razie się na to nie zanosi...

Kiedy następnego dnia w niewiadomych okolicznościach znika Monika, a właściciel obiektu wmawia Kasandrze, że przyjechała sama, atmosfera zaczyna się robić co najmniej niepokojąca. Dziennikarka rozpaczliwie poszukuje dowodów na to, że Monika zameldowała się z nią w pensjonacie. Tymczasem miejsce położone wśród lasów, z dala od ludzkich siedzib, zaczyna na nią działać negatywnie, budząc wiele złych wspomnień. Historie o znikających na przestrzeni lat ludziach, których zabrało jezioro, nie są kobiecie obce. Legendy o zimnych ludziach również są jej znajome. Kiedy sprawa ociera się o policję, Kasandra zostaje wręcz zmuszona do powrotu do domu, jednak niespodziewane zniknięcie koleżanki nie daje jej spokoju. Wraz z przyjaciółką Elą wraca do Uroczyska i rozpoczyna własne śledztwo. Jakie tajemnice skrywa przeszłość dziennikarki? Dlaczego właściciel pensjonatu okazał się kłamcą? Kto podrzuca Kasandrze tajemnicze przesyłki? Czy wszyscy wyjdą cało z tego dziwnego miejsca?

Autor uzyskał naprawdę ciężką i duszną atmosferę. Akcja nie gna na łeb, na szyję, tylko posuwa się statecznie i w swoim tempie. Tekst podzielony jest na rozdziały dotyczące współczesności i te z czasów, kiedy Kasandra była dzieckiem. Retrospekcje uchylają rąbka tajemnicy, ale dopiero finałowe WOW odkrywa całą historię i wyjaśnia poszczególne wątki. Muszę przyznać, że jest moc i naprawdę świetnie się bawiłam podczas towarzyszenia Lit w jej poczynaniach. 

Polecam!

czwartek, 13 marca 2025

"Pomoc domowa" Freida McFadden - recenzja


Tytuł: "Pomoc domowa"
Autor: Freida McFadden
Czas trwania: 7 h 40 minut
Lektor: Filip Kosior
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Millie Calloway, tom 1

Moja ocena: 6/6

Co to była za historia! Do tego jeszcze przeczytana przez Filipa Kosiora, więc absolutny sztos.

Millie Calloway dostaje pracę w domu państwa Winchester. Chociaż nie wierzyła w to, że szczęście może się do niej uśmiechnąć po tym, jak spędziła kilka lat w więzieniu, udało się i kiedy przekroczyła próg ogromnego domu rodziny Winchesterów, była pewna, że od tej chwili będzie już tylko lepiej. Do jej obowiązków należało sprzątanie, gotowanie, robienie zakupów i opieka nad córką pracodawców. Obowiązki nie były dla niej żadnym problemem, chociaż nie przepadała za rozpuszczoną jak dziadowski bicz dziewczynką i nie mogła pojąć, jak można być tak niesamowitą fleją, jaką była pani domu. Nina potrafiła zrobić chlew z pięknego wnętrza w kilka minut, a do tego wciąż wmawiała Millie rzeczy, które nie miały miejsca. Dziewczynie nie było łatwo nadążyć za życzeniami gospodyni, ale dobrze płatna praca była dla niej tak ważna, że była gotowa na wiele poświęceń, aby jej nie stracić. Czy jednak wszystkie jej wyrzeczenia i znoszenie humorów Niny były tego warte? 

Z czasem Millie zaczyna odczuwać pociąg do męża Niny, Andrew. Początkowo tylko współczuje mężczyźnie, że utknął w związku z tak irytującą kobietą, dyscyplinując samą siebie, jednak wkrótce role się odwracają, a Millie zaczyna cieszyć się życiem, o którym od zawsze marzyła. Czy jednak właśnie o to jej chodziło? Ile musiała poświęcić, aby zająć miejsce swojej pracodawczyni? 

Z zaciekawieniem słuchałam kolejnych rozdziałów, ponieważ chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, jak potoczą się losy bohaterów. Podejmowane przez nich decyzje i wywołane konsekwencje tworzą sieć intrygujących zdarzeń. Autorka od samego początku umiejętnie budowała napięcie i stosowała zwroty akcji, które podkręcały atmosferę niepokoju.

Na pewno sięgnę po kolejne tomy cyklu.

środa, 18 września 2024

"W drodze do Nawii" Magdalena Wala - recenzja


Tytuł: "W drodze do Nawii"
Autor: Magdalena Wala
Gatunek: fantasy z motywami słowiańskimi
Liczba stron: 320 
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Raj&Co, tom 1

Moja ocena: 5/6

Ponieważ mam za sobą cykl Za zakrętem Magdaleny Wali, kiedy zobaczyłam zapowiedź powieści w zupełnie innym klimacie tej autorki, postanowiłam zaryzykować i sięgnąć po nią. Dodatkowym motywatorem była informacja o tym, że fabuła zawiera wątki słowiańskie. Byłam ciekawa, jak pisarka poradziła sobie z tą tematyką.

Studentka psychologii Nina mieszka z mamą i bratem Filipem w Mysłowicach. Kiedy pewnej nocy dziewczynę budzi telefon od brata, nie spodziewa się nawet, jak bardzo zmieni się jej ustabilizowane do tej pory życie. Nina dowiaduje się, że Filip i jego dziewczyna Asia zostali napadnięci. Napastnik zbiegł z miejsca zdarzenia. Filipowi nic szczególnego się nie stało, jednak Asia została pogryziona, a ich kolega Romek trafił do szpitala z rozbitą głową. Nie mija wiele czasu, kiedy okazuje się, że Asia zapada na niezidentyfikowaną chorobę, a Romek w wyniku urazu głowy umiera. Pogrążona w żałobie dziewczyna Romka, Ewa, dowiaduje się, że jest z nim w ciąży. W otoczeniu Niny dzieje się sporo. 

Nina chce pomóc finansowo mamie, więc decyduje się podjąć pracę. Trochę obawia się, czy uda jej się pogodzić studia z zajęciem zarobkowym, ale kiedy trafia na interesujący anons i zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do firmy eventowej Raj & Co, postanawia spróbować i podpisuje umowę na sześć tygodni. W końcu jeśli jej się nie spodoba albo się nie sprawdzi, zawsze będzie mogła nie przedłużyć umowy, prawda? Powoli wdraża się w nowe obowiązki, jednak szybko okazuje się, że nie wszystkie zadania są standardowe i zwyczajne... Kim są jej szefowie, Jarek i Marzena? Kto jest właścicielem firmy? Jak to możliwe, że klientem Raj & Co jest... upiór? I czy powtarzający się sen, który Nina śni od dzieciństwa, wiąże ją w jakiś sposób z nowymi znajomymi? 

Osoby, które wcześniej zetknęły się z mitologią słowiańską, szybko rozszyfrują bohaterów po nadanych im imionach. Pomysł na fabułę jest ciekawy, chociaż mógłby zostać bardziej rozbudowany. Jednak biorę pod uwagę to, że te klimaty są dla autorki czymś nowym, a powieść to pierwszy tom cyklu i liczę na więcej w kolejnych książkach. 

Lekkie pióro pisarki sprawia, że perypetie Niny czyta się szybko. Odniosłam wrażenie, że to taka młodzieżówka fantasy. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach pojawi się więcej słowiańskości.

Tekst w książce jest mocno napowietrzony, więc spodziewajcie się sporych marginesów i odstępów między wersami. Okładka przyciąga oko pięknym drzewem w centrum i złoceniami. 

Zachęcam do sięgnięcia po pierwszy tom cyklu, abyście sami mogli wyrobić sobie zdanie o tym, czy autorka podołała zadaniu odnalezienia się w nowym gatunku literackim :-)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona