Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo ZNAK Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo ZNAK Literanova. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2026

"Szaleństwo i śmierć spłyną z gór" Maryla Szymiczkowa - recenzja


Tytuł: "Szaleństwo i śmierć spłyną z gór"
Autor: Maryla Szymiczkowa
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Znak Literanova
Cykl: Profesorowa Szymiczkowa Zofia, tom 6

Moja ocena: 5/6 

Szósty tom przygód profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej już za mną. Z przyjemnością wróciłam do świata stworzonego przez duet autorów, ukrywających się pod pseudonimem Maryla Szymiczkowa, i śledziłam poczynania głównej bohaterki, która znów miała skomplikowany detektywistyczny orzech do zgryzienia.

Profesorowa Szczupaczyńska otrzymuje elektryzujący telegram z Zakopanego. Wynika z niego, że czeka tam na nią kolejna zagadka kryminalna. Niewiele myśląc, pani Zofia pakuje się i, zostawiając męża pod opieką oburzonej gosposi (wszak służąca liczyła na to, że pani zabierze ją ze sobą na tę nową przygodę!), wyrusza pociągiem do Zakopanego, gdzie czeka... trup. I sędzia śledczy Klossowitz, autor wspomnianej depeszy.

Kryminały retro mają to do siebie, że fabuła nie ocieka krwią, a akcja toczy się w miarę spokojnie. Prowadzone śledztwo nie sprawia, że wstrzymujemy oddech z nadmiaru emocji. Wszystkie działania bohaterów są wyważone i powoli prowadzą do rozwiązania zagadki. Nie inaczej jest w tym przypadku. Profesorowa Szczupaczyńska nie zasypia gruszek w popiele, tylko natychmiast zabiera się do pracy. Wcześniej ustawiając jeszcze do pionu śledczego, który zdecydowanie za dużo sobie wyobrażał na temat ich relacji. Śledztwo skupia się na rozmowach z lokalnymi mieszkańcami i mozolnym łączeniu kropek. Sprawa nabiera rumieńców, kiedy do Zakopanego na odpoczynek przybywa mąż Zofii, profesor Szczupaczyński, wraz z gosposią, która natychmiast dołącza do swojej pani, pomagając jej dyskretnie w zdobywaniu informacji wśród niższej klasy. 

Efekt researchu autorów jest imponujący. Dostajemy jak na tacy Zakopane z czasów Witkacego i Konopnickiej. Przełom XIX i XX wieku obfituje w różne ciekawe zdarzenia, które przewijają się w tle działań śledczych, uzupełniając fabułę.  

Świetnie oddana została góralska mentalność, szczególnie umiłowanie dutków i wyciąganie od letników każdego grosza za byle drobiazg. Tło społeczne dopracowane, uwypuklone zostały napięcia między klasami, a dialogi rewelacyjnie przeplatane gwarą. Nie zabrakło również humorystycznych sytuacji i rozmów. Podsumowując, same smaczki. 

Jeden minus za kilkukrotne włożenie w usta bohaterów słów piosenki Sławomira o miłości w Zakopanem. Kompletnie mi to disco polo do klimatu kryminału retro nie pasowało.

niedziela, 1 listopada 2020

"W pułapce" Magda Stachula - recenzja


Kolejna powieść Magdy Stachuli za mną i znów czytało mi się bardzo dobrze. Lubię tę duszną atmosferę, którą autorka buduje od pierwszych stron. Może i schemat poszczególnych książek jest podobny, ale jeśli nie czyta się ich po kolei, tylko przedziela innymi historiami, to w niczym to nie przeszkadza.

Tym razem poznajemy dwie główne bohaterki, Klarę i Lisę. Narracja jest pierwszoosobowa, więc obserwujemy wszystko niejako oczami kobiet. Najpierw Klara budzi się na klatce schodowej swojego bloku. Nie wie, jak się tam znalazła, ani co się z nią działo przez dwa dni. Pamięta imprezę, z której wyszła, a kolega pomógł jej wsiąść do taksówki. Tam urwał jej się film. Próby odtworzenia tych dni początkowo okazują się bezowocne, ale Klara się nie poddaje. W końcu natrafia w sieci na pewną informację. Okazuje się, że kobieta z Niemiec rok wcześniej przeżyła coś podobnego. Klara postanawia się z nią skontaktować. Ma nadzieję, że spotkanie z nieznajomą pomoże jej przypomnieć sobie to, co działo się po tym, jak opuściła imprezę. Czy Klara odnajdzie kobietę z artykułu? Czy Niemka zechce porozmawiać z obcą jej Polką? I co się tam wydarzyło? Czy Klarze grozi niebezpieczeństwo?

Ta historia mogłaby przydarzyć się każdej kobiecie. Pytanie, czy każda byłaby gotowa dociekać prawdy bez względu na to, czego by się dowiedziała?        

Akcja powieści rozkręca się powoli, najpierw poznajemy obie kobiety i ich życie. Następnie tempo wydarzeń wzrasta. Autorka umiejętnie dawkuje informacje, nie zdradzając zbyt wiele. Świetnie opisuje emocje obu bohaterek i ich przemyślenia. To naprawdę wielka sztuka, przedstawić czyjeś myśli tak, aby pokazać lęk i wszystkie paranoiczne obawy, które lęgną się w głowie przerażonej kobiety w tempie tornada. Ani się obejrzałam, a nie mogłam oderwać się od tej książki. Koniecznie musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Każdy rozdział przybliżał mnie do rozwiązania zagadki, ale autorka tak mną kręciła, że nie potrafiłam zdecydować się na jeden trop. Aktywna lektura, nie da się ukryć. Cały czas myślisz nad tym, kto, co i dlaczego. Jeśli lubisz takie historie, ta powieść na pewno Ci się spodoba.

Tytuł: "W pułapce"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 299
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

Moja ocena: 6/6

niedziela, 13 września 2020

"Strach, który powraca" Magda Stachula - recenzja

„Gdy się pozna czyjś słaby punkt, zdobywa się kontrolę nad życiem tej osoby”.

„Strach, który powraca” to kontynuacja losów Anity i Adama, małżeństwa, które po znacznych uczuciowych perturbacjach ostatecznie postanowiło spróbować raz jeszcze stworzyć ciepły i kochający dom dla siebie i swojej trzyletniej, wyczekanej córeczki, Amelki.

Tym razem autorka rozpoczęła swoją historię od prologu, który rozbudza ciekawość i uruchamia wyobraźnię czytelnika. Nie wiemy, kto jest narratorem, a interpretacji opisanego fragmentu może być całe mnóstwo. Nie pozostaje nic innego, jak czytać dalej.

Anita jest zmęczona opieką nad córeczką. Adam niewiele jej pomaga, a nawet unika obowiązków ojcowskich. W ich małżeństwie nie układa się dobrze, oddalają się od siebie coraz bardziej. Chociaz mieszkają w pięknym domu na peryferiach miasta, Anita nie jest zadowolona. Wydaje jej się, że znalazła się na marginesie życia, wszędzie ma daleko. Nie czuje się bezpiecznie, chociaż dom ma ochronę i monitoring. Adam nie rozumie rozterek żony. Uważa, że skoro tak pragnęła dziecka, to przecież jej marzenie się spełniło, więc powinna być szczęśliwą żoną i matką. Tymczasem w ich związku coraz częściej wieje chłodem. Jak zachowa się Adam w tej sytuacji?

Pewnego dnia Anita dostrzega nieznaną jej kobietę, która wrzuca coś do ich skrzynki na listy. Z bijącym sercem sprawdza pakunek i wyjmuje z niego komplet seksownej bielizny. Jednak rozmiar stanika się nie zgadza, to nie może być niespodzianka od Adama. Kto zatem go zostawił i po co? Czy wróciła jej prześladowczyni i znów zamierza zrobić z jej życia piekło? W Anicie budzi się uśpiony do tej pory lęk.             

Powieść zawiera trochę powtórzeń z pierwszego tomu. Myślę, że miało to na celu takie uzupełnienie fabuły, aby ktoś, kto zaczął czytać od tej części, miał pełny ogląd sytuacji. Akcja rozkręca się powoli, ale gdy przychodzi moment przyspieszenia, nie sposób się już zatrzymać. Pędzimy przez kolejne rozdziały, marząc o tym, by móc szybciej czytać.   

Tym razem autorka zaprezentowała nam w rewelacyjny sposób lawinę konsekwencji jednej złej decyzji.

„Uważaj, o czym marzysz, bo jeszcze ci się to spełni”.

Tytuł: „Strach, który powraca”
Autor: Magda Stachula
Gatunek: domestic noir
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: ZNAK Literanova 

Moja ocena: 6/6

sobota, 12 września 2020

"Idealna" Magda Stachula - recenzja


„Z przeszłością jest jak z pogodą – wszyscy o niej mówią, ale nikt nie ma na nią wpływu”.

„Idealna” to debiut literacki Magdy Stachuli z 2016 roku. Jest to powieść z gatunku domestic noir, co oznacza, że akcja rozgrywa się w rodzinie, a jednym z głównych wątków jest jakiś rodzaj zagrożenia w połączeniu z tajemnicami z przeszłości albo sekretami z teraźniejszości. Dla mnie jako czytelnika jest to gatunek bardzo interesujący, pod warunkiem, że historia ma potencjał i została dobrze opisana. Czy tak było tym razem?

Główni bohaterowie to Anita i Adam. Młode małżeństwo, które od początku wspólnego życia stara się o dziecko. Niestety, chociaż podporządkowują się zaleceniom lekarza, upragniony potomek wciąż nie pojawia się na świecie. Ich życie powoli zamienia się w koszmar ciągłego kontrolowania kalendarzyka Anity. Adam bardzo szybko zaczyna mieć dość obsesyjnych wręcz zachowań żony i powoli oddala się, uciekając w pracę. Anita zaś, spędzając większość czasu sama w domu, znajduje sobie zajęcie, dzięki któremu może chociaż na chwilę opanować nieznośną karuzelę myśli. Całymi godzinami „jeździ” po Pradze dzięki kamerze zainstalowanej w jednym z tramwajów. Obserwuje ludzi i okolicę, a wśród widzianych osób wybiera sobie pewną parę, która pojawia się w oku kamery dość regularnie. Wirtualne spotkanie tych osób w określonym terminie urasta do rangi najważniejszego wydarzenia dnia i sprawia, że Anita trzyma względny psychiczny pion.      

Akcja powieści początkowo toczy się dość wolno, jednak przyspiesza w chwili, kiedy Anita odkrywa w swojej szafie sukienki, których na pewno nie kupiła, a w torebce znajduje pomadkę, która również nie należy do niej. Adam, posądzony o podrzucenie tych przedmiotów, oburza się, a atmosfera w ich związku robi się jeszcze bardziej napięta. Mało komfortowa sytuacja w domu sprawia, że mężczyzna decyduje się na skok w bok. Jakie będą konsekwencje jego decyzji?  

Wśród wątków poruszonych w powieści na pierwszy plan wysuwają się dwa: bezowocne próby poczęcia dziecka oraz zdrada Adama. Na tej bazie autorka utkała sieć powiązań między bohaterami. Duszna i zagadkowa atmosfera powieści sprawia, że czytelnik bardzo angażuje się w wydarzenia i koniecznie chce przekonać się, co stanie się za chwilę. Tempa nadają dość krótkie rozdziały, z których każdy przenosi czytelnika do narracji prowadzonej przez poszczególnych bohaterów. Obserwujemy kolejne zdarzenia oczami Anity i Adama, ale także pozostałych postaci. Dzięki temu zabiegowi fabuła staje się trójwymiarowa, ale autorka nie odkrywa wszystkich kart, więc i tak nie znamy najważniejszych faktów, dzięki którym moglibyśmy przewidzieć finał.   

Jeśli lubicie powieści, przy których można analizować zachowania i rozmowy bohaterów, probując zrozumieć ich decyzje, a przy okazji wytypować zakończenie, to ta historia przypadnie Wam do gustu.

Tytuł: „Idealna”
Autor: Magda Stachula
Gatunek: domestic noir
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: ZNAK Literanova 

Moja ocena: 6/6

niedziela, 22 grudnia 2019

"Felix i niewidzialne źródło" E. E. Schmitt - recenzja



„Felix i niewidzialne źródło” to kolejne opowiadanie E. E. Schmitta należące do Cyklu o Niewidzialnym. Filozoficzny charakter opowieści skłania do zastanowienia się nad poruszanymi przez pisarza tematami. Tym razem fabuła skupia się na poszukiwaniu sensu i radości życia.

Felix to dwunastoletni mieszkaniec Paryża. Mieszka w stolicy Francji wraz z matką, Fatu, która prowadzi niewielką kawiarnię. Nadchodzi jednak dzień, w którym kobieta z radosnej i zawsze uśmiechniętej staje się ponura i nieobecna. Jej „choroba” postępuje, a chłopiec zaczyna obawiać się o życie matki. Fatu to kobieta, która dostrzega więcej, i którą nagle dopada depresja wywołana silnymi emocjami i oderwaniem od korzeni, a jej syn Felix za wszelką cenę stara się zmobilizować matkę do odzyskania chęci życia.  
Jest gotowy zrobić wiele, by uratować ją od śmierci, która zbliża się nieubłaganie. Felix prosi o pomoc wujka Bambę, który przybywa z Afryki. Czy zdoła on wyciągnąć kobietę z krainy cieni? Kto zabierze Fatu i Felixa do Afryki i co wydarzy się na miejscu?

Spodziewałam się trochę innej historii, ale ta, którą dostałam, również była ciekawa. Sporo w niej odrębnych elementów, które składają się w intrygującą całość. Przesłanie powieści jest dość czytelne. W życiu człowieka ważne są korzenie i przodkowie, którzy tworzą naszą historię i są częścią naszego życia. Kiedy ich zabraknie, stracimy również część siebie.

Polecam tę opowieść czytelnikom, którzy lubią filozoficzne historie, nad którymi można się pochylić i zastanowić nad życiem, duchowością czy relacjami międzyludzkimi.


Tytuł: „Felix i niewidzialne źródło”
Autor: E. E. Schmitt
Gatunek: powieść filozoficzna
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

Moja ocena: 6/6

sobota, 15 czerwca 2019

"Trzecia" Magda Stachula - recenzja


Dawno nie uczestniczyłam w żadnym book tourze, więc kiedy zobaczyłam informację o turnee powieści nieznanej mi dotąd autorki, pomyślałam, że opis jest interesujący i warto spróbować. Zabawa zorganizowana została przez @emijatt.  

Eliza to psychoterapeutka. Należałoby się również zastanowić nad tym, czy nie psychopatka, bo powiem Wam, że całkiem normalna, to ona raczej nie jest. A może to inni są niespełna rozumu? Wszyscy ci, którzy ją śledzą, fotografują, sprawdzają... Czy może tylko jej się wydaje? Trudna sprawa. 
Lilianna to łudząco podobna do Elizy kobieta, która nie potrafi podźwignąć się po stracie ukochanego. Zniknął z jej życia, ale kobieta wciąż wierzy w to, że go odnajdzie i znów  będą razem. Jednak czy to możliwe? Dlaczego mężczyzna odszedł? Czy na pewno był tym, za kogo się podawał? Lilianna nie ma o nim żadnych informacji. Czy da się odnaleźć igłę w stogu siana?

Lubię wielotorowość w powieściach, chociaż czasami przez to fabuła bywa chaotyczna. Tutaj wszystko było uporządkowane. Historie Elizy, Lilianny i Antona przeplatają się idealnie i uzupełniają wzajemnie. Rozdziały kończą się w sytuacjach, które wzmagają ciekawość i trudno odłożyć książkę. Kolejne strony ujawniają nowe tajemnice i brudy z życia bohaterów.  

Bardzo podobało mi się stopniowanie napięcia i pierwszoosobowa narracja, która potęgowała wrażenie grozy. Jednak chaos i paranoja panujące w umyśle Elizy biją na głowę wszystko.   

Polecam wszystkim, którzy lubią niepokojące historie :)


Jeśli chcecie poczuć klimat, towarzyszący lekturze, polecam obejrzeć dwuminutowy film, promujący powieść:

wtorek, 12 marca 2019

"Madame Pylinska i sekret Chopina" Eric Emmanuel Schmitt - recenzja


W jednym z wywiadów Schmitt tłumaczył, co według niego jest celem książki. Pisarz uważa, że powinna ona przekazywać jakąś mądrość czy filozofię, dzięki której ludzie nauczą się lepiej żyć, poznają siebie i będą potrafili zaakceptować odczuwane na co dzień emocje. Myślę, że autor konsekwentnie realizuje ten pogląd w swoich powieściach, a "Madame Pylinska i sekret Chopina" jest kolejnym tego przykładem.

Bohaterem powieści Schmitt uczynił siebie. Dzięki temu mogłam spojrzeć na niego nie tylko przez pryzmat jego pisarskiej twórczości, ale miałam okazję poznać również inne aspekty życia jednego z moich ulubionych pisarzy. W najnowszej książce autor podzielił się z czytelnikami swoją pasją muzyczną. O tym, iż nie jest to zwykłe zainteresowanie, lecz prawdziwa pasja, świadczą niesamowicie dopracowane i przemyślane opisy oraz porównania, które Schmitt zastosował w tekście (optuję za przyznaniem medalu tłumaczowi!). 

Nie będę przybliżać zbyt wiele z fabuły, ponieważ książka ma zaledwie 91 stron. Wspomnę tylko tyle, że tytułowa madame Pylinska to Polka, ekscentryczna nauczycielka gry na fortepianie, do której trafia Eric. Mężczyzna chce nauczyć się dobrze grać, ale metody jego mentorki są raczej specyficzne i zdecydowanie odstają od jego wyobrażenia o pracy nad techniką gry. No, bo co można sobie pomyśleć o nauczycielce gry, która nie pozwala uczniowi ćwiczyć na instrumencie, za to każe mu zrywać kwiaty, słuchać szumu drzew czy tworzyć fale na wodzie? 

Jeśli spodziewacie się wartkiej akcji i zaskakujących zwrotów w fabule, to muszę uprzedzić, że tutaj ich nie znajdziecie. Autor skupił się na filozoficznej stronie życia i starał się pokazać, jak ważne jest odkrywanie świata poprzez zachwycanie się najdrobniejszymi wydarzeniami. 

Schmitt zdradza czytelnikowi fragment prywatnych wspomnień, zaprasza nas do swojego świata i dzieli się chwilą, w której zrozumiał, że jego przeznaczeniem jest pisanie. Jak wyglądała droga, która doprowadziła go do tego stwierdzenia? Odpowiedź znajdziecie w tej krótkiej, lecz niezwykle treściwej i nasiąkniętej muzyką opowieści. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu ZNAK Literanova

sobota, 27 stycznia 2018

"Leśna polana"; "Czerwień jarzębin"; "Błękitne sny" Katarzyna Michalak - recenzja



"Nawet najczarniejsza noc kiedyś się kończy, trzeba tylko doczekać świtu."

Kiedyś, dawno temu, wpadła mi w ręce książka Katarzyny Michalak pt. "Poczekajka". Choć przeczytałam ją wtedy jednym tchem, jakoś nie złożyło się, bym sięgnęła po resztę tomów z tej serii. Kiedy więc zobaczyłam, że organizowany jest book tour z inną trylogią autorki, postanowiłam do niego dołączyć. Wprawdzie nie byłam pewna, czy książki mi się spodobają, ale co tam, raz się żyje. Jak myślicie, dobry to był wybór? Po lekturze mogę spokojnie odpowiedzieć, że tak. Choć początkowo historia ta jawiła mi się jako sielankowa opowieść o trzech przyjaciółkach i trzech braciach skrzywdzonych przez los i ludzi, którzy mimo strasznych przeżyć usiłują żyć normalnie, to z każdym rozdziałem robiło się coraz mroczniej.    


W skrócie, na osoby, które sięgną po te trzy powieści, czekają mroczne tajemnice z przeszłości, tortury do granic ludzkiej wytrzymałości, pewna bestia, która nie tylko zniszczyła dzieciństwo trzech chłopców, ale także rujnowała ich dorosłość, wiele niewiadomych, pewne sekrety i przemilczenia, a także braterskie "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", przyjaźń po grób, zraniona miłość, która nie zgasła przez lata, rodzące się uczucia, czyjeś dziecko, trudna strata, strzelanina, śmierć i wiele, wiele innych wydarzeń. Czy miłość zwycięży wszystkie trudności i nasi bohaterowie w końcu zaznają spokoju? Pomogą sobie wzajemnie czy raczej będą przeszkadzać, knuć i nienawidzić? Kto przeżyje stratę, a kto zdobędzie czyjeś serce? Te i inne pytania czekają na odpowiedzi, które ukryte są na kartach trylogii. 

Choć miałam wciąż nieodparte wrażenie, że bohaterowie zachowują się jak postaci z klanowego serialu wszech czasów, obracając się wśród mnóstwa ludzi, ale jakimś cudem trafiając wciąż na te same (rzecz jasna szlachetne i dobroduszne) osoby, nie przeszkadzało mi to śledzić ich losów. Może drobną przesadą było zwalanie im na głowy wszystkich nieszczęść świata, ale przez to emocji nie zabrakło. 
Wiem, wiem, inaczej nie byłoby tej pogmatwanej fabuły, nie czepiam się, bo mi się ta historia podobała i wciągnęła mnie bardzo. Po prostu taki mi się nasunął wniosek po przeczytaniu ciągiem całej trylogii i uprzedzam tych, którzy nie lubią "cierpiących za żywota". 

Z minusów muszę wymienić przede wszystkim moje zgrzytanie zębami przy niewłaściwym użyciu zaimków cię/ciebie, mi/mnie. Nic na to nie poradzę, że mnie to strasznie irytuje, bo kiedy się czyta jakieś zdanie, to właściwa forma się przecież sama z siebie narzuca... Tak intuicyjnie. Do tego trochę nielogicznych zdań, jakieś małe nieścisłości i literówki. To jednak nie odebrało mi przyjemności z lektury :-)

Moja ocena:



Droga Magdaleno, dziękuję za możliwość przeczytania Leśnej Trylogii :-)