Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwia Trojanowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylwia Trojanowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lipca 2026

"Szept wiatru" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Szept wiatru"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 3
Moja ocena: 6/6

"Szept wiatru" to ostatni tom historii Kaśki Laski, jej rodziny i przyjaciół. Poprzednie tomy pełne były rozchwianych emocji i tutaj również ich nie brakuje. Ani się obejrzycie, jak znów wciągnie Was wir zdarzeń.  

Poruszane w trylogii problemy dotyczą codzienności wielu ludzi. Nadwaga i jej konsekwencje w postaci nie tylko problemów zdrowotnych, ale i emocjonalnych, a także towarzyskich, brak wiary we własne siły i możliwości czy lęk przed zaufaniem drugiej osobie to tylko ułamek fabuły, pełnej trudnych spraw i tematów, o których warto mówić. Przedstawione są jednak prostym językiem, takim płynącym z serca.

Związek Kasi i Maksa dalej wisi na włosku. Karolina nie odpuszcza i robi się naprawdę niebezpiecznie. Dziewczyna zachowuje się jak psychopatka. Zrobi wszystko, żeby zatrzymać Maksa przy sobie. Czy posunie się do wyrządzenia krzywdy Kaśce, czy poprzestanie na groźbach? Maks miota się między poczuciem obowiązku a prawdziwym, głębokim uczuciem. Co wybierze?

Kim okazała się być tajemnicza Franciszka Księżopolanka, którą Kasia spotyka co jakiś czas? Miałam pewne podejrzenia i... sprawdziły się. Bardzo przypadła mi do gustu ta postać, mądra i zabawna jednocześnie. Oprócz Franciszki, moją sympatię wzbudziła Penelopa, terapeutka Kasi ze Szkoły Latania. Gdybym miała kiedyś uczestniczyć w jakiejkolwiek terapii, chciałabym, żeby prowadząca była tak dobrze przygotowana do swojego zadania, jak ona. Profesjonalna, ale nie zimna i zdystansowana. Widać było, że zależy jej na tych młodych ludziach, dla których odchudzanie to nie jest nic nieznaczący drobiazg. Podobało mi się jej zaangażowanie i świetny zmysł obserwacji. Powiecie, że to przecież tylko postać z książki. A ja myślę, że w realnym świecie wiele jest takich właśnie Penelop, które są dla innych prawdziwym oparciem w walce o lepsze jutro.

Dialogi, pełne emocji, czasem nawet bardzo mocnych, sprawiały, że bohaterowie ożywali w mojej głowie. Widziałam Zośkę opowiadającą o trudnym życiu i o czekającej ją fantastycznej przyszłości, a także Kaśkę, uryczaną po pachy i zawieszoną między "pragnę" a "boję się zaufać". Z uśmiechem obserwowałam również niesamowitą przemianę mentalną pana Roberta Laski, ojca Kasi. Z mruka i wiecznie niezadowolonego minimalisty w okazywaniu uczuć zamienił się w... człowieka. Może przesadą byłoby określanie go wrażliwym, ale powoli zaczynał przypominać osobnika o ludzkich odruchach. Podobało mi się rozkwitanie zahukanej do tej pory matki Kasi, Małgorzaty. W końcu odważyła się być kobietą, czasami nawet stanowczą, a do tego piękną i dobrą. W ogóle każdy z bohaterów w tej ostatniej części przeszedł jakąś przemianę. Nawet trzeźwo patrząca na świat Zośka odpadła, zapatrzona ślepo w oczy swojej pierwszej prawdziwej Miłości.

Zaskoczeniem jest finał powieści. Autorka pozwala nam wybrać, jak skończy się historia Kasi i Maksa. I całe szczęście, bo choć przeczytałam wszystkie zaproponowane możliwości, to już wybrałam swoją wersję i będę się jej trzymać :-)

Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

środa, 22 lipca 2026

"Blisko chmur" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Blisko chmur"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 2
Premiera: 24.07.2026
Moja ocena: 6/6

Drugi tom serii "Szkoła Latania" wcale nie wyjaśnia najważniejszych kwestii. Perypetie Kaśki i pozostałych bohaterów wciągają, a emocje nie słabną. 

Kaśka ma mętlik w głowie. Rozstała się z Maksem, ale jej serce ma zupełnie inne plany w tym temacie. Wciąż o nim myśli, następnie irytuje się na siebie, po czym... znów o nim myśli. Odchudzanie trwa, choć teraz dziewczynie jest zdecydowanie trudniej, ponieważ uczestnictwo w programie Szkoły Latania nierozerwalnie łączy się z Maksem. Z racji zamieszania uczuciowego motywacja też spadła, ale Key nie zamierza zaprzepaścić tygodni wyrzeczeń. Mimo rozterek bierze udział w spotkaniach. Jest jej o tyle łatwiej, że Penelopa przesunęła Maksa do innej grupy.

Maks próbuje przekonać Kasię, że to ją kocha nad życie, a nie Karolinę, która nachodzi dziewczynę wręcz jej grożąc. Nowe wiadomości dotyczące związku Karoliny i Maksa dobiły Kaśkę i zraniły do głębi. Postanowiła definitywnie zakończyć związek z ukochanym mężczyzną. Pomocny miał okazać się wyjazd na ferie do cioci Róży, do Zakopanego. Kilka dni z dala od zaborczej i gotowej na wszystko Karoliny, rozdartego Maksa i szalejącej w Kaśce burzy uczuć okazuje się być idealnym rozwiązaniem. Dziewczyna wyjeżdża, by przemyśleć i poukładać sobie wszystko. Czeka ją trudna decyzja: dać drugą szansę Maksowi czy odpuścić i zapomnieć? Co wybierze Kasia? Kto i w jaki sposób wpłynie na jej postanowienie?

Książka jest pełna ciepłych momentów i zabawnych dialogów. Akcja nie pędzi na łeb, na szyję, dzięki czemu możemy przyjrzeć się dokładniej głównej bohaterce i jej przemyśleniom, zachodzącym w niej zmianom, rozterkom, z którymi musi się zmierzyć. To typowa powieść obyczajowa, życiowa, o codzienności, w której czasami zdarzają się tak niesamowite sytuacje, że najlepszy scenarzysta by tego nie wymyślił.

Najlepsza postać tego tomu? Dla mnie to zdecydowanie dziewięcioletni Karolek Zarębski. Gdybym spotkała go w życiu realnym, już w pierwszych chwilach naszego spotkania prawdopodobnie skończyłby związany i zakneblowany w koszu na pranie, ale w książce bardzo mnie bawił.

Bohaterowie są dopracowani, ciekawi, trójwymiarowi. Każdy z nich jest wyjątkowy i ma w sobie to "coś", za co można go polubić lub się do niego uprzedzić. Nie ma tu wielu scen z Maksem i Kasią. Obserwujemy zmagania dziewczyny z własnymi uczuciami i poznajemy lepiej członków jej rodziny i niezastąpioną Zośkę, najlepszą przyjaciółkę w galaktyce.

"Blisko chmur" to powieść o sile miłości, przyjaźni i więzach rodzinnych. Warto spędzić czas z Kasią i pozostałymi bohaterami tej historii.


Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

wtorek, 21 lipca 2026

"Szkoła Latania" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Szkoła Latania"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 1
Data premiery: 24.07.2026
Moja ocena: 6/6

24 lipca to data premiery wznowienia trylogii Sylwii Trojanowskiej Szkoła Latania. Debiut autorki od dłuższego czasu był poszukiwany przez czytelniczki spragnione poznania losów Kaśki Laski, tym większa radość, że Wydawnictwo Axis Mundi wyszło naprzeciw oczekiwaniom fanów pisarki i zdecydowało się na wznowienie trzech powieści w bajecznych okładkach. Losy głównej bohaterki poznałam w 2017 roku, jednak z przyjemnością wróciłam do świata mojej imienniczki. Nadal zazdroszczę jej samozaparcia w walce o lepsze samopoczucie, zdrowie i nowy wygląd. 

Kaśka to dziewczyna o wdzięcznym nazwisku Laska, jednak wcale "laski" nie przypomina. To nazwisko to zmora jej życia, podobnie jak nadprogramowe kilogramy, których nazbierało się przez lata o wiele za dużo. Trudno jednak, mając osiemnaście lat, przeciwstawić się prawie całej rodzinie, która hołduje kultowi ciała obfitego, wypełnionego do granic możliwości wszystkim, co nadaje się do zjedzenia. A taka właśnie jest rodzina ze strony ojca Kaśki, Roberta. Prym wiedzie tam niesamowicie apodyktyczna ciotka Matylda, dla której obfite kształty to sens życia. Jedyną osobą w rodzinie, która podejmuje walkę o lepsze jutro dla dziewczyny, jest jej matka, Małgorzata. Kobieta filigranowa, zdominowana kompletnie przez męża. W tej jednak kwestii doprowadza do tego, że jej córka, po kilku nieudanych próbach, trafia na dość ekscentryczną terapeutkę, Penelopę Hoppe, z którą rozpoczyna pracę nad sobą. Celem jest nie tylko zgubienie znienawidzonych przez Kaśkę kilogramów, ale także zmiana jej myślenia i postrzegania samej siebie. I od momentu wkroczenia na ścieżkę odchudzania, zaczyna się całkiem nowe życie nastolatki...

Kolejną postacią w powieści, która bardzo przypadła mi do gustu, jest Zośka, najlepsza - i jedyna - przyjaciółka Kaśki. Bardzo spodobało mi się jej podejście do życia. Mimo problemów w domu daje radę, uśmiecha się, cieszy życiem i dopinguje Kaśkę. Kiedy dziewczyna poznaje na sesjach terapeutycznych swojego pierwszego w życiu chłopaka, Maksa, co sprawia, że jej emocje lądują na rollercoasterze, Zośka podchodzi do sprawy zdroworozsądkowo. Jak w każdym związku (a tutaj to dopiero początki początków), zdarzają się wzloty i upadki. Kaśka przeżywa strasznie każdą niejasność, niepewność i niedopowiedzenie. Trochę mnie tym przewrażliwieniem irytowała, ale z drugiej strony rozumiem, że w jej sytuacji można się tak czuć, kiedy dziewczyna jest niepewna siebie, swojej wartości i przede wszystkim urody. A Maks, no cóż, wydaje się być tak odrealniony w swoim idealnym zachowaniu, że aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie w ogóle istnieją i mogliby stanąć na naszej drodze.

Wbrew pozorom nie zdradziłam Wam wiele z fabuły. Dzieje się tu dużo, pełno w tej opowieści emocji, czasem trochę (bardzo!) rozchwianych, czasem irytujących, ale myślę, że warto poznać Kaśkę i jej świat. Jej perypetie dają do myślenia...

I na koniec ostatnia refleksja, związana z odchudzaniem i tym, czego Kaśce zazdroszczę. Gdybym dysponowała własną siłownią w domu, ćwiczyłabym codziennie. Nic tak nie deprymuje, jak spojrzenia osób w rozmiarze 36, ćwiczących na siłce dla przyjemności czy ogólnego komfortu, kiedy człowiek w pocie czoła próbuje zrzucić nadprogram kilogramów...

Koniecznie poznajcie Kaśkę!


Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

środa, 20 maja 2026

"Król tanga" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Król tanga"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść biograficzna
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6

"Król tanga" to zbeletryzowana biografia popularnego w latach 40. XX wieku szczecińskiego piosenkarza, Tadeusza Millera, skromnego mężczyzny z ogromnym talentem, którym tak krótko obdarowywał melomanów. Nagrał ponad sześćdziesiąt piosenek, które szybko stały się przebojami. Miano króla tanga otrzymał, ponieważ niezrównanie interpretował właśnie ten gatunek muzyczny. Jego błyskotliwą karierę przerwał tragiczny wypadek, w którym Miller zginął, mając zaledwie trzydzieści dwa lata. Być może to właśnie było powodem, iż zapomniano o nim na długie lata. Intensywna, lecz zbyt krótka to była kariera, aby zdążył zapisać się w pamięci kolejnych pokoleń.   

Kiedy Tadeusz wraz z żoną Luną jechali po wojnie do nieznanego im wtedy Szczecina, nie wiedzieli na co się piszą, co czeka ich na miejscu i jak poradzą sobie w powojennej rzeczywistości. Jechali z obawami, ale także z nadzieją na powrót do normalności po strasznych przeżyciach, które ich spotkały podczas wojennej zawieruchy. Pierwszym wsparciem na miejscu, w obcym mieście, była dla nich siostrzenica Luny, Basia, której wojna również nie oszczędziła. 

Po początkowych perturbacjach związanych z adaptacją w nowym miejscu, Millerowie w końcu zaczęli układać sobie życie na nowo. Już samo zdobycie wypatrzonego mieszkania okupione zostało ogromnymi emocjami. Uznali, że to znak, kiedy zobaczyli w nim pianino i dopięli swego. Lokum z instrumentem ostatecznie stało się ich własnością.  

Tadeusz marzył o pracy związanej z muzyką, którą tak kochał. Droga do śpiewania była jednak długa i wyboista. Kiedy trafił na posadę urzędnika w radiu, los się do niego uśmiechnął. Nie dość, że udało mu się również zaczepić w restauracji, gdzie grał i śpiewał dla klientów, przypadek zrządził, że pewnego dnia zaproponowano mu zaśpiewanie w radiowym koncercie życzeń i... sprawy ruszyły z kopyta. 

Nagle pociąg do sławy wystartował i rozpędzał się coraz bardziej. Gdyby w tamtych czasach było pendolino, chyba można by je porównać do tempa wydarzeń, które rozgrywały się w życiu Tadeusza. Jak mężczyzna przyjął nagłą popularność? W jaki sposób te niespodziewane zmiany wpłynęły na Lunę i jej uczucie do męża? Czy Tadeusz dał się porwać marzeniu? Ile zdążył zrobić, zanim jego życie zostało tak brutalnie zakończone?

Choć oś czasu w tym przypadku nie jest zbyt długa, dużo się dzieje w tej historii. Co można o niej powiedzieć na pewno, to to, że była niesamowicie intensywna, momentami aż nie do wytrzymania. Wiele razy myślałam sobie, że zwykły człowiek nie udźwignąłby tego ciężaru, który niósł na barkach Miller. Sądzę, że siłę czerpał z ogromnej pasji, prosto z serca, które wypełnione było muzyką po brzegi. 

Cieszę się, że mogłam poznać historię Tadeusza i Luny Millerów, którą Sylwia Trojanowska przywróciła do życia po osiemdziesięciu latach zapomnienia. Opowieść, którą pisarka stworzyła dla nas na podstawie pozostawionych przez Millerów materiałów, jest na wskroś prawdziwa i pełna emocji. Zostaje na długo w pamięci, gdzie mości sobie gniazdko i pozwala powoli uwalniać się obrazom, które powstają jeszcze długo po lekturze.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy i Autorce


poniedziałek, 11 maja 2026

"Pani Pompa ratuje przedszkole" Sylwia Trojanowska - recenzja


Tytuł: "Pani Pompa ratuje przedszkole"
Autor tekstu: Sylwia Trojanowska
Ilustrator: Hanna Lepieszkiewicz-Woś
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 34
Wydawnictwo: Draka
Seria: Pani Pompa

Moja ocena: 6/6

Wiedzieliście, że jednymi z najbardziej charakterystycznych symboli Szczecina są... pompy? Są to przecudnej urody niebieskie damy, które zostały ujęte w ciekawy Szlak Pompastyczny. Można rzec, że są w statecznym wieku, bo część z nich ma już ponad 100 lat. I mają swoje imiona! Są otoczone opieką miejskiego konserwatora zabytków, a więc mimo swoich lat prezentują się wspaniale i można je podziwiać w różnych częściach miasta. A jest się czym zachwycać, sami sprawdźcie, jak wyglądają prawdziwe pompy, na żywo lub na zdjęciach w sieci. 

Główna bohaterka książki Sylwii Trojanowskiej pt.: "Pani Pompa ratuje przedszkole" ma ponad trzy metry wzrostu i jest w pięknym niebieskim kolorze. Mieszka wraz z innymi koleżankami pompami w Szczecinie i zawsze jest gotowa, aby chronić miasto i jego mieszkańców. 

Kiedy Pani Pompa wraz z towarzyszkami spędza miło czas w kawiarni przy ciasteczkach, Pompuś, jej uroczy piesek, zaczyna szczekać na alarm. Pali się przedszkole! Szef Pomp czym prędzej wysyła swoje podopieczne na ratunek. Czy niebieskie damy zdążą uchronić budynek przed spaleniem? 

Wierszowana opowiastka jest pełna emocji, które przekazuje nie tylko sam tekst, ale także jego wyróżnione inną czcionką fragmenty. Nie można pominąć również przepięknych ilustracji autorstwa Hanny Lepieszkiewicz-Woś, która fantastycznie oddała nie tylko sam wygląd Pani Pompy, ale także jej zadziorny charakter. Wszystkie obrazki zostały stworzone z wielką dbałością o szczegóły, dzięki czemu można bez końca oglądać je i analizować.

Książeczkę kończą mapki prezentujące dwie trasy z lokalizacją ośmiu pomp. O każdej z nich autorka napisała jakąś ciekawostkę. Spacer ich tropem na pewno będzie miłym sposobem spędzenia czasu.   

Zachęcam do przeczytania z dzieckiem i odwiedzenia Szlaku Pompastycznego, którego twórcą jest szczeciński przewodnik, Tomasz Wieczorek. Do kompletu polecam również wydaną przez Wydawnictwo Draka kolorowankę "Pani Pompa. Zabawy edukacyjne".



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Draka i Autorce

czwartek, 11 września 2025

"Powroty i wspomnienia" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Powroty i wspomnienia"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami wojennymi
Liczba stron: 284
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Trylogia szczecińska, tom 3
Moja ocena: 6/6


"Powroty i wspomnienia" to trzeci i ostatni tom opowiadający losy Ludwika Starkowskiego.

Historia Ludwika, opisana w trylogii szczecińskiej, to pełna emocji opowieść o starym Szczecinie i jego mieszkańcach. Ludziach, którym przyszło żyć w trudnych czasach i jakoś musieli sobie poradzić, jeśli chcieli wyjść z tego żywi. Ludwig Stark musiał zniknąć, by Ludwik Starkowski mógł przetrwać wojnę i żyć. Wydarzenia, w których uczestniczył jako młody chłopak, odcisnęły na nim ogromne piętno, nie dające mu spokoju przez długie lata.

Ludwik nie jest człowiekiem łatwym. To skryty mężczyzna, który nie okazuje uczuć i nie ujawnia targających nim emocji. Przez to postrzegany jest przez ludzi jako gbur bez serca. Szanowany dyrektor szpitala nie był lubiany jako człowiek. Ludzie się go zwyczajnie bali. Dlaczego do tego doprowadził? Miał swoje powody. Nie zwierzał się nikomu, nie interesowało go, co ludzie o nim sądzą, nie pragnął, by darzyli go sympatią. Najważniejsze było to, by nikt nigdy nie dopatrzył się powiązań między Starkowskim a Starkiem. Temu Ludwik podporządkował całe swoje życie i przed tym chronił swoją rodzinę. Tajemnice, które przez lata narosły wokół tych działań sprawiły, że na długie osiemnaście lat utracił ukochaną wnuczkę, Magdalenę. Teraz jednak odzyskał ją i podjął zapewne najtrudniejszą decyzję w życiu. Postanowił przed śmiercią powierzyć jej swoje sekrety. Nawet te najstraszniejsze. Czy Magdalena udźwignie ciężar przeszłości? Czy zdoła wybaczyć dziadkowi lata kłamstw i sekretów?

Bardzo polubiłam wszystkich bohaterów cyklu, ale mam swojego faworyta. Postacią rozjaśniającą mroki wojennych opowieści Ludwika jest Warcisław. To przeuroczy starszy pan, z kiepsko umocowaną sztuczną szczęką, pełen pozytywnej energii i humoru. Jego niezmordowana motywacja do wspierania sąsiada, który wcale nie okazuje mu podobnej atencji, kojarzyła mi się z gagami z międzywojennych filmów. Ubawiłam się, czytając sceny z jego udziałem. Druga w kolejności jest Olga, zakręcona mamuśka i przyjaciółka szkolna Magdy. Postacie te stanowiły przeciwwagę dla trudnych tematów, których dotknęła autorka, opisując losy Ludwika Starkowskiego.

Nierozerwalną częścią tego tomu są listy i fragmenty z notesu Ludwika. Dzięki temu narracja nie nuży. Pochłaniając kolejne rozdziały, coraz głębiej wkraczamy w świat młodego chłopaka i wraz z nim przeżywamy strach przed wrogami, wędrujemy na szaber czy obserwujemy przeżywanie pierwszej miłości. Sylwia Trojanowska umiejętnie dawkuje wiedzę konieczną do zrozumienia Starkowskiego i tego, jakim stał się człowiekiem. Język powieści jest niezwykle plastyczny i pozwala zwizualizować sobie czytane sceny. Nie przeszkadzało mi wcale to, że kompletnie nie znam Szczecina ani Rugii, gdzie bohaterowie udali się w celu odnalezienia rodzinnych powiązań. I tak widziałam w wyobraźni wszystko, o czym czytałam.

Polecam całą trylogię czytelnikom, którzy lubią sięgać po realistyczne historie z wojennymi wątkami i tajemnicami w tle. Jestem przekonana, że losy Ludwika Starkowskiego spełnią Wasze oczekiwania.


niedziela, 7 września 2025

"Prawdy i tajemnice" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: " Prawdy i tajemnice"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami wojennymi
Liczba stron: 276
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Trylogia szczecińska, tom 2
Moja ocena: 6/6

Drugi tom trylogii Sylwii Trojanowskiej to dalszy ciąg emocjonującej historii Ludwika Starkowskiego. Opowieść o trudnej i skomplikowanej, pełnej tajemnic przeszłości starszego pana i bliskich mu osób.

W pierwszej części cyklu do Szczecina wróciła po kilkunastu latach nieobecności wnuczka Starkowskiego, Magdalena. To właśnie dla niej starszy pan wraca pamięcią do bolesnych wspomnień. Dla Magdy i... dla swojej ukochanej Antoniny. Może również dla siebie? Kto za nim trafi...

Starkowski powoli odkrywa kolejne wydarzenia z czasów wojny, pozwalając, by Magda poznała go lepiej. Nie daje jednak wnuczce do końca wolnej ręki w ocenie jego postępowania. Wciąż określa sam siebie w negatywny sposób... Czego dowie się kobieta o swojej rodzinie? Jak przyjmie trudną prawdę i kolejne sekrety? Co ukrywa Ludwik? I czy odważy się wreszcie wyjawić wszystko?

Pomysł na powieść jest podobny do tego z pierwszego tomu. Mamy dziadka, który opowiada wnuczce historię swojego życia i ujawnia kolejne skrywane przez lata tajemnice. Oprócz tego wątku jest również kilka innych, w tym romantyczny. Opowieści Ludwika, pełne wojennej rzeczywistości, przeplatają się z innymi wątkami, nie pozwalając znudzić się lekturą. Jednocześnie kolejne rozdziały pięknie porządkują opisywaną historię. Nie sposób się pogubić.

Powieść jest pełna trudnych emocji, a opisy niektórych wydarzeń są drastyczne i naprawdę poruszające. Nie zdarza mi się płakać podczas lektury, ale są fragmenty, które wywołały u mnie dreszcz i gęsią skórkę. W powieści znajdziecie również sceny i dialogi humorystyczne, a także nadające lekkości postaci. Wszystko jest wyważone i przemyślane.

To nie jest książka na relaks. Wojenny wątek poraża realizmem i mocnymi opisami. Zobaczycie, że będzie się działo. Polecam Wam tę lekturę.


środa, 3 września 2025

"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Sekrety i kłamstwa"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami wojennymi
Liczba stron: 284
Wydawnictwo Axis Mundi
Cykl: Trylogia szczecińska, tom 1
Moja ocena: 6/6

"Sekrety i kłamstwa" to pierwszy tom Trylogii szczecińskiej autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Niedawno, za sprawą Wydawnictwa Axis Mundi, możemy cieszyć się wydaniem w absolutnie przepięknych okładkach.
 
Magdalena Ossolińska to młoda kobieta, z którą los obszedł się bardzo okrutnie. Wraca z Kołobrzegu, gdzie przeniosła się kilkanaście lat wcześniej, do rodzinnego Szczecina, w którym wciąż mieszka jej dziadek, Ludwik Starkowski. Mężczyzna znany jest ze swojej apodyktyczności. Odpycha ludzi nieprzyjemnym sposobem bycia. Jedyną osobą, która go odwiedza, jest sąsiadka, Ewa. Czasami przychodzi też pani Krysia, która sprząta dom. I to by było na tyle, ponieważ Ludwik od śmierci ukochanej żony, a babci Magdy, Antoniny, nawet nie wychodzi z domu. Uważany za dziwaka, jest tematem plotek powtarzanych między sąsiadami. Sam siebie uważa za złego człowieka.

Jedynym marzeniem osiemdziesięciosiedmioletniego Ludwika jest, by wnuczka wróciła i wybaczyła mu błąd z przeszłości. Magda stawia jednak twardy warunek. Dziadek musi wreszcie opowiedzieć jej historię swojego życia, którą zawsze skrzętnie ukrywał. Czy Ludwik zdecyduje się wyznać kobiecie całą prawdę? Co było powodem nieporozumień między upartym dziadkiem a jego wnuczką? I co takiego się wydarzyło, że Magda wróciła do rodzinnego domu?

Współczesne wydarzenia przeplatają się tutaj z historią Szczecina z czasów drugiej wojny światowej, a więc znalazłam w książce to, co Tygryski lubią najbardziej. I chociaż w dużej mierze jest to fikcja literacka, o czym autorka pisze na końcu powieści, to są w niej też wątki i miejsca autentyczne. Przyznam się, że nie znam Szczecina i byłam w tym mieście tylko raz. Żałowałam podczas lektury, że nie mogę sobie w pełni odtworzyć w wyobraźni ulic i miejsc, o których pisała Sylwia Trojanowska.

Autorka świetnie przygotowała się do napisania tej powieści, robiąc solidny research i to się czuje w płynności, z jaką opisuje wydarzenia z życia Ludwika sprzed siedemdziesięciu lat. Zdarzenia te, choć fikcyjne, z pewnością w jakimś stopniu gdzieś, kiedyś miały miejsce. Akcja powieści jest wartka i wciągająca. Trudno odłożyć książkę na później, ponieważ wciąż coś się dzieje, przez co koniecznie chce się poznać dalszy ciąg teraz, zaraz.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o języku powieści, na której kartach znajdziecie świetne dialogi, zarówno te zabawne, jak i poważniejsze w klimacie. Autorka postarała się również o wyważone opisy, które nie dłużą się, a uzupełniają idealnie snutą opowieść. Bez zbędnego patosu, który czasami wkrada się do historii wojennych. Całość jest dopracowana i pełna uczuć. Znajdziecie w tej powieści cały wachlarz emocji. 

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać Ludwika i jego losów, to jest idealny moment, aby to nadrobić zaległości.


środa, 7 maja 2025

"Kobieta o białych oczach" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Kobieta o białych oczach"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 304 
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Córki czarnego munduru, tom 2

Moja ocena: 6/6

"Kobieta o białych oczach" to kontynuacja, a zarazem domknięcie wydarzeń opisanych przez Sylwię Trojanowską w powieści "Córki czarnego munduru". Zanim zatem sięgniecie po drugi tom, koniecznie przeczytajcie początek tej historii.

Gaja, starsza kobieta mieszkająca na odludziu, znajduje w lesie dziewczynkę i zabiera ją do siebie. Mała szybko nabiera zaufania do nieznajomej. Staruszka opiekuje się dziewczynką z troską, chociaż wie, że nadejdzie dzień, w którym będzie musiała się z nią pożegnać. W opiece nad Sofią pomaga Gai tajemniczy On. Nie jest to jednak jedyna mieszkanka Wisielczej Chaty. Pewnego dnia w oborze dziewczynka znajduje przypadkiem dwie ukrywające się kobiety. Debora i Ewa również znalazły się pod skrzydłami staruszki i Jego. Wojna w nieubłagany sposób rozprawiała się z ludźmi, których jedyną winą było niewłaściwe według Niemców pochodzenie... Kobiety radziły sobie dobrze do momentu, w którym ktoś doniósł policji o ukrywających się Żydówkach i zrobiło się niebezpiecznie. Debora z córką musiały uciekać. Gaja i Sofia zostały same, ale na jak długo? Co jeszcze je czeka? Kto zakłóci ich leśny spokój? Czy znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do Sofii pomocną dłoń? 

Pytania mnożą się bardzo szybko, a lektura wciąga od pierwszych stron. Jeszcze ciekawiej robi się w drugiej części powieści, gdzie uciekająca przed radzieckimi żołnierzami Sofia zostaje znaleziona przez obcych ludzi w domu, w którym się schroniła. Hanna i Roman to małżeństwo, które przeżyło ogromną stratę. Kobieta natychmiast chce pomóc wyraźnie chorej dziewczynce, Roman zaś jest niechętny. Uważa, że będą z tego kłopoty. Gaja przepowiedziała dziewczynce, że to dobrzy ludzie i zaopiekują się nią. Czy jednak Roman da się przekonać? Jak będzie wyglądało życie Sofii?

W każdej czytanej powieści mam ulubione postacie lub sceny, które wywarły na mnie wrażenie lub rozśmieszyły. Tutaj nie było inaczej. Chyba najbardziej rozbawiła mnie scena, kiedy państwo Lubiczowie, czyli Hania i Roman z Zosią, przyjeżdżają do Bojanowa, gdzie mają zacząć nowe życie. Zanim to jednak nastąpi, trzeba dopełnić formalności i sprawdzić nowe mieszkanie. I kiedy właśnie Romek z kolegą Kowalem idą zobaczyć, jak wygląda mieszkanie, które otrzymali, jeden z sąsiadów bierze ich za szabrowników i wyskakuje na nich z gazrurką. To była naprawdę świetna, pełna humoru scena, rozjaśniająca ciężkie, powojenne tematy.   

Nie macie pojęcia, co Was czeka na kartach tej powieści. To nie będzie stereotypowa historia wojenna. Wszystkie poruszone w niej wątki są przemyślane i dopracowane. Skrywają wiele podtekstów i łączą się w niespodziewane ornamenty. Gwarantuję, że przepadniecie bez reszty, aż nie dotrzecie do ostatniej kartki. Spodziewajcie się niespodziewanego.   

A jeśli spotkacie kiedyś na swojej drodze białą wilczycę, wiedzcie, że Gaja czuwa.   

   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Marginesom i Autorce


środa, 14 sierpnia 2024

"Córki czarnego munduru" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Córki czarnego munduru"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6

Sylwia Trojanowska to szczecińska pisarka, która ma na swoim koncie już kilkanaście książek, trzy opowiadania w antologiach, a także dwie powieści napisane w duecie z Malwiną Kozłowską. Tym razem postanowiła zabrać swoje czytelniczki i czytelników do Wielkiej Rzeszy.

Zbeletryzowane powieści historyczne najczęściej przedstawiają historie bohaterów różnych narodowości, którym przyszło zmierzyć się z okrucieństwami wojny. Opisywane w nich wydarzenia rozgrywają się między innymi w hitlerowskich obozach koncentracyjnych lub na terenie getta w różnych polskich miastach. 

"Córki czarnego munduru" to opowieść zupełnie inna od tych nam znanych. Historia rozgrywa się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, a miejscem akcji jest Wielka Rzesza. Główni bohaterowie to Niemcy: Ingrid Frommhagen i Wilhelm Halterman. Co łączy tę parę? Jak wyglądał niemiecki świat na chwilę przed wybuchem II wojny światowej i podczas niej? Jak żyli wtedy Niemcy?

Już na początku poznajemy Ingrid, żonę Wilhelma Haltermana, i ich dwie córeczki, Sofię i Charlotte, a także historię przyjścia dziewczynek na świat. Nie był to łatwy poród, a Ingrid prawie umarła, jednak doktor Becker wyrwał ją ze szponów śmierci. Wilhelm zaś, zamiast cieszyć się z podwójnego szczęścia, pomstował na cały świat, bo przecież Ingrid miała mu urodzić syna, Syna Wielkiej Rzeszy... 

Dzięki retrospekcji poznajemy wcześniejsze losy Ingrid, zanim została panią Halterman, a także dowiadujemy się, jak to się w ogóle stało, że ta nieśmiała choć piękna dziewczyna znalazła się w kręgu zainteresowań przystojnego Wilhelma.

Najbardziej chyba polubiłam babcię Ingrid i doktora Beckera, dżentelmena z ogromnym sercem na dłoni. Bez tych dwojga Ingrid nie byłaby taka, jaką ją poznajemy i jakiej towarzyszymy przez wszystkie burze, które przetoczyły się nad jej głową. Czy jednak dała radę odeprzeć wszystkie trudności? 

To, co wyróżnia tę powieść, to między innymi perspektywa. Jesteśmy przyzwyczajeni do powieści wojennych, których bohaterami są prześladowani Żydzi lub Polacy, tymczasem tutaj mamy możliwość śledzenia losów Niemców. Zobaczyć wojnę z zupełnie innej strony, bo przecież musimy pamiętać, że tak jak nie wszyscy Polacy pomagali Żydom, tak samo nie wszyscy Niemcy byli nazistami.

Koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Spędzicie z nią kilka godzin, zanurzając się w świat pełen emocji, trudnych wyborów i podejmowanych z drżeniem serca decyzji.    

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy i Autorce

niedziela, 5 listopada 2023

"Facetom nic do tego" Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - recenzja


Tytuł: "Facetom nic do tego"
Autor: Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Facetom wstęp wzbroniony, tom 2

Moja ocena: 5/6

Jeśli sięgniecie po drugi tom serii Facetom wstęp wzbroniony autorstwa Sylwii Trojanowskiej i Malwiny Kozłowskiej, otrzymacie zgrabne połączenie powieści świątecznej z zabawną obyczajówką. Kontynuacja przygód Ingi Winter, Anny Krauze i Barbary Kochańskiej zaprowadzi Was tym razem na egzotyczne Karaiby. Jak w tym klimacie obchodzić Święta Bożego Narodzenia? Ano właśnie, musicie się przekonać, sięgając po tę książkę. 

Przyjaciółki decydują się na spędzenie świątecznych dni u starszej siostry Ani, Marianki. Czekają na nie wyjątkowo ekskluzywne wille w luksusowym kurorcie, którego właścicielami są Lutek i Marianka. Palmy, drinki z parasolką, słońce i gorący piasek to nie do końca klimat kojarzący się ze świętami, ale wszystkie trzy kobiety mają za sobą dość trudny rok, zatem odpoczynek w rajskim otoczeniu z pewnością im się należy. Poza tym Marianka jest w stanie nawet na rajskiej wyspie wytrzasnąć choinkę i pozostałe świąteczne rekwizyty, o kolacji wigilijnej nie wspominając, więc nic nie stoi na przeszkodzie... 

Jednak czy nie jest tak, że nawet nad najlepiej zaplanowanymi wyjazdami często wisi jakieś fatum? Nie inaczej! Tak było i tym razem. Inga, Ania i Baśka znów muszą zmierzyć się z podstępnym pierwiastkiem męskim, który ewidentnie zamierza popsuć szyki Ance. Wredny szef, niejaki Bolesław Rybak, jednym telefonem prawie pogrzebał szanse prokuratorki na relaks i dobrą zabawę. Prawie robi jednak wielką różnicę, bo od czego ma się przyjaciółki na dobre i na złe? Kiedy wyjdzie szydło z worka i okaże się, że nie wszystko wygląda tak, jak to przedstawił Bolesław "Stary" Rybak w koszmarnej rozmowie telefonicznej, do akcji wkroczy Baśka i nic już nie będzie takie samo...

Wątek główny uzupełniają dodatkowe wydarzenia, tworzące świetne, momentami zabawne, momentami bardziej poważne tło fabularne. Zgubiony bagaż, złamany obcas czy papuzie guano na plecach mieszają się z rozmowami o życiu i śmierci, szkoleniem z otwierania czakr i wieloma innymi wątkami pobocznymi, dzięki którym nie raz się uśmiechniecie.

Poza tym musicie poznać wielebnego Arystotelesa Apostolakisa, który wprawdzie ślubów nie udziela, ale ma wiele innych interesujących zajęć. Nasze bohaterki, choć uparcie twierdzą, że faceci nie są kobietom do życia potrzebni, mają ich wokół siebie na pęczki. Tylko wybierać. Myślicie, że dziewczyny podejmą wyzwanie? I jakie będą efekty ich akcji wsparcia Anki w walce z wrednym typem? Te i wiele innych odpowiedzi uzyskacie, czytając powieść duetu Sylwia & Malwina :-)

Jeśli nie znacie pierwszego tomu, radzę zacząć od niego, ponieważ w drugim napotkacie trochę wycieczek do jego treści.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica

środa, 14 czerwca 2023

"Facetom wstęp wzbroniony" Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Facetom wstęp wzbroniony"
Autorki: Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska
Gatunek: komedia obyczajowa
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica

Moja ocena: 6/6

"Facetom wstęp wzbroniony" to przezabawna komedia obyczajowa autorstwa dwóch pisarek, Sylwii Trojanowskiej i Malwiny Kozłowskiej.  

Solidarność jajników wymierzona w faceta, który narozrabiał, może stać się totalną katastrofą. Rzecz jasna dla wspomnianego delikwenta. Trzy bohaterki powieści, Baśka, Inga i Anka, to babskie tornado, które nie pozostawia jeńców. Jeśli jesteś facetem, wchodzisz im w drogę na własną odpowiedzialność. Kobiety spotykają się na zajęciach jogi. To niby takie relaksujące ćwiczenia, nieprawdaż? Otóż informuję Was oficjalnie, iż możecie się zdziwić... ;-) 

Narzeczony Anki, niejaki Damian Kurski, w ramach totalnego zapracowania i poświęcenia w imię lepszego jutra jeździ w ważne delegacje, które z czasem okazują się mieć imię. Damskie imię. I nie brzmi ono Anna. Trzy przyjaciółki postanawiają zmienić życie Damianka w horror.   

"- A może zrobisz tak: napiszesz do Karoliny, pogratulujesz jej ciąży i niby mimochodem zapytasz, dokąd się wybierają? - zaproponowała. - Ona oczywiście poda adres, a wtedy my pojedziemy za nimi. 

- Moim autem - podchwyciła Basia. - Jest duże, więc weźmiemy co nam tylko przyjdzie na myśl. Łopaty, widły, gar, smołę, pierze. Ewentualnie paralizator. I załatwimy Damianka jak należy.

- Paralizatorem?

- Jeśli będzie trzeba...?" .

No i jak? Zaciekawił Was ten dialog? Gwarantuję, że to zaledwie początek tego, co dziewczyny zaserwują wspomnianemu zdradzieckiemu typowi.   

Ta historia może stać się idealnym poprawiaczem nastroju dla wszystkich kobiet i przestrogą dla mężczyzn, którzy zamierzają poczynić nierozważny skok w bok. Siła stworzonych przez autorki bohaterek daje kopa do działania i pozwala uwierzyć w to, że razem można zdziałać naprawdę dużo nawet w sytuacjach, które wydają się kompletnie beznadziejne i bez wyjścia. 

Na koniec dodam jeszcze, że Bajm to mój sentymentalnie ulubiony zespół z czasów szkolnych, zatem ścieżka dźwiękowa powieści również przypadła mi do gustu. Fajne są takie momenty, kiedy pojawia się jakiś tytuł i nagle w głowie odpala się linia melodyczna :D Przynajmniej ja tak mam, do tego jeszcze śpiewam, pod warunkiem, że pamiętam chociaż fragment tekstu ;-)

Jeśli potrzebujecie się uśmiać do bólu brzucha i chichrać z łezką rozbawienia w kąciku oka, to musicie mieć tę różową petardę. Spodziewajcie się niespodziewanego!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica


niedziela, 26 lutego 2023

'Żona nazisty" Sylwia Trojanowska - recenzja


Tytuł: "Żona nazisty"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem wojennym
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Marginesy
PREMIERA: 8.02.2023
Cykl: Anna i Gustaw, tom 2

Moja ocena: 6/6


"Żona nazisty" Sylwii Trojanowskiej to kontynuacja powieści "Łabędź", która opowiada o losach rodziny Łabędziów z bydgoskiego Fordonu. Tom drugi to dalsze losy córki państwa Łabędziów, Anny, której przyszło się zmierzyć z wieloma trudnościami. 

Anna i Gustaw przenoszą się do wojennego Stettina. Kobieta musi wznieść się na wyżyny aktorskiego kunsztu, aby przekonać Niemców, wśród których przyjdzie jej żyć, że sama również jest rodowitą Niemką. Gustaw zaryzykował wiele, by uratować ukochaną i poświęcił mnóstwo czasu, by nauczyć ją odpowiedniego zachowania. Zapewnił jej fałszywe dokumenty, załatwił papiery potwierdzające zawarcie małżeństwa i zabrał ją do swojego mieszkania jako młodą panią Guderian. Reszta zależała już od samej Anny. Nie było jej łatwo wstawać co rano, kiedy w wyobraźni wciąż przesuwały się dramatyczne obrazy z niedalekiej przeszłości. Emocje zalewające serce nie pozwalały Annie cieszyć się tym, że Gustaw uratował jej życie. Doceniała jego starania, jednak wciąż wracała myślami do chwil, w których straciła wszystkie bliskie jej osoby.

Przełom nastąpił, kiedy próg ich szczecińskiego mieszkania przekroczyła Julia Guderian, żywiołowa starsza pani, babka Gustawa. Od tej chwili życie Anny zaczęło nabierać kolorów. Nie zawsze tego chciała, jednak wiedziała, że nie ma innego wyjścia, jeśli chce przeżyć i nie narobić kłopotów mężowi. Bywa więc wśród Niemców, odwiedza niemieckie domy, spędza czas z niemieckimi kobietami, bawi się na rautach, bywa na przedstawieniach... Czy w tej sytuacji Anna zdoła zachować swoją polskość? Co jeszcze czeka ją w tym obcym jej świecie? Jak zakończy się historia miłości Anny i Gustawa?  

Autorka bardzo plastycznie opisała przemianę Anny Łabędź z fordońskiej polskiej dziewczyny w Niemkę, żonę nazisty, Gustawa Guderiana. Pisząc, pamiętała o jej emocjach, dylematach, lękach i walce, którą kobieta stoczyła wielokrotnie z samą sobą i swoimi obawami. Dzięki temu stworzyła naprawdę realistyczną postać, która zapada w pamięć. 

W "Łabędziu" największą sympatią obdarzyłam Jolę Pietranek, a tym razem moją ulubioną postacią została Julia Guderian. Dystyngowana starsza pani, która żyła według własnych zasad, wniosła w tę historię dynamikę i sporo emocji.

Chociaż historia Anny i Gustawa to fikcja literacka, uważam, że autorka świetnie przedstawiła tło historyczne, oparte na prawdziwych wydarzeniach, a przy okazji płynnie wplotła w fabułę pewne "smaczki" dla wiernych czytelników, którzy znają inne jej powieści. Aby nie spojlerować, nie zdradzę, co lub kogo znajomego możecie spotkać na kartach powieści :)

Ponieważ zdecydowałam się również przesłuchać audiobook, muszę napisać, że interpretacja Joanny Gajór jest mistrzowska. Gdyby dodać efekty dźwiękowe, wyszłoby profesjonalne słuchowisko. Jeśli macie możliwość, koniecznie posłuchajcie :-)

Nie da się przejść obojętnie ani obok "Łabędzia", ani obok "Żony nazisty". Zdecydowanie polecam i gwarantuję Wam wiele emocji podczas lektury.


niedziela, 6 lutego 2022

"Łabędź" Sylwia Trojanowska - recenzja


Jak żyć, kiedy marzenia i pragnienia zamieniają się w kupkę popiołu? Marzyć dalej? Odpuścić? Walczyć o swoje za wszelką cenę? Iść do celu po trupach? Co powinno być najważniejsze w życiu? Miłość? Rodzina? Pieniądze? Te i wiele innych dylematów czeka na bohaterkę najnowszej powieści Sylwii Trojanowskiej pt. "Łabędź".

Główną bohaterkę "Łabędzia", Annę, poznajemy w chwili, kiedy wkracza powoli w dorosły wiek. Ma osiemnaście lat i marzy o tym, by zostać pielęgniarką i nieść pomoc potrzebującym i chorym. Nie ogląda się na rodzinny dom, w którym się nie przelewa, lecz stara się sama, w miarę swych możliwości, zarobić na upragnioną szkołę w Warszawie. Aby wesprzeć rodziców, Justynę i Jana, w codziennym życiu, podejmuje pracę w restauracji "Wiślana". Justyna początkowo nie jest zachwycona decyzją córki, bo co to za praca dla młodej kobiety, ale rozumie jej determinację i upór. Oboje z Janem są dumni z córki, a także z dwóch synów, Olka i Radka. Chłopcy są starsi od Ani o pięć lat i kochają siostrę nad życie, co wiele razy będą mieli okazję udowodnić. 

RODZINA

Łabędziowie to rodzina, dla której najważniejsze jest szczęście i bezpieczeństwo jej członków. Więzi łączące Justynę i Jana z dziećmi są wręcz nierozerwalne. Troska, jaką wzajemnie się otaczają, jest momentami wzruszająca. I wcale nie chodzi o rozpieszczanie dzieci, bo jest wręcz przeciwnie, szczególnie w przypadku łobuzujących chłopców, których oboje rodzice trzymają krótko, aby wyszli na ludzi. Przede wszystkim rodzice uczą dzieci szacunku do innych ludzi i do ojczyzny. Jak udało im się to zadanie, pokażą kolejne rozdziały powieści. 

FORDON

Nie znam Fordonu ani jego historii i nie znam Bydgoszczy. Autorka dołożyła jednak wszelkich starań, by podczas lektury to miasteczko, a obecnie dzielnica Bydgoszczy, jawiło mi się przed oczami. Bardzo podobało mi się to, że mogłam wędrować uliczkami z mieszkańcami, obserwować ich zachowania i słuchać rozmów. Nie zabrakło również interesującego opisu zmian społeczno-politycznych. Widać, że Sylwia Trojanowska spędziła wiele godzin nad materiałami dotyczącymi historycznych wydarzeń z miejsc wspomnianych w powieści.    

MIŁOŚĆ

Czy miłość zawsze jest dobra? Czy wszystko przetrwa i będzie się rozwijać nawet w niekorzystnych warunkach? A co, jeśli to uczucie jest zakazane i nieakceptowane przez innych? Przez rodzinę? Anna ma twardy orzech do zgryzienia. Jak bowiem przekonać polskie serce, że nie może darzyć uczuciem Niemca? 

WOJNA

Konflikt zbrojny zawsze burzy całe dotychczasowe życie dotkniętych nim ludzi. Nie inaczej było i tym razem. Świat Anny runął w gruzach bardzo szybko, choć wojna dopiero się zaczęła. Czy wystarczy jej siły, by podnieść się z kolan i ruszyć przed siebie, w nieznane i niepewne czasy? Trochę poznałam już Annę i wydaje mi się, że tak łatwo się nie podda. W filigranowej dziewczynie drzemie ogromna moc, której nie zawaha się użyć, jeśli zajdzie taka potrzeba. A coś mi mówi, że w drugim tomie będzie się działo... :)

Podsumowując, chciałam zaznaczyć, że to NIE jest powieść o miłości. Nie wyłącznie, choć jest to jeden z przewijających się przez fabułę wątków. Jednak powiedzieć, że "Łabędź" opowiada o miłości to tak, jakby nic nie powiedzieć. Zatem o czym jest ta książka? Według mnie o ludziach takich jak my, którzy musieli zmierzyć się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim ze sobą, swoimi uczuciami i wydarzeniami, które ich dotknęły. Musieli poradzić sobie z tym, że ich życie nieodwracalnie się zmieniło i nic nigdy nie będzie już takie samo.

Koniecznie poznajcie rodzinę Łabędziów. Nie będziecie tego żałować. Ja już nie mogę doczekać się drugiego tomu tej historii.

Tytuł: "Łabędź"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z historią w tle
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Marginesy


czwartek, 25 listopada 2021

"Miłość na horyzoncie" antologia - recenzja

"Miłość na horyzoncie" to antologia opowiadań, w których pierwsze skrzypce grają góry i... miłość ;-) Dziewięć poczytnych polskich autorek stworzyło teksty, w których buzują emocje, a bohaterowie muszą podejmować trudne decyzje. Tłem dla ludzkich dylematów są oczywiście górskie okolice.

Każde opowiadanie zawiera historię osób, które połączyły lub rozdzieliły wspólne doświadczenia lub wspomnienia, ewentualnie spotkały się przypadkiem po latach. Niektórych przytłoczyły wybory, których musieli dokonać lub zgodzić się na czyjąś decyzję, a innym zawalił się na głowę cały świat. Mimo problemów próbują jednak ułożyć sobie życie, znaleźć złoty środek albo przynajmniej przetrwać najgorszą nawałnicę, aby później móc pozbierać to, co zostanie do uratowania.  

Nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu. Możliwe, że jest to spowodowane tym, iż lubię historie wielowątkowe, a w tak krótkiej formie, jaką jest opowiadanie, trudno się rozpisać. Znalazły się jednak teksty, które mnie zaciekawiły i zostały w pamięci. I mam nadzieję, że autorki pomyślą nad rozwinięciem ich w powieść. Chętnie spotkałabym się ponownie i na trochę dłużej ze stworzonymi przez nie bohaterami.  

Nie jestem miłośniczką wspinaczek po szczytach, ale mimo tego, że się kompletnie na tym nie znam, trochę mało mi było górskiego klimatu. Może zabrakło siermiężnych schronisk na szlaku? Bohaterowie opowiadań mieszkali w wygodnych pensjonatach, a to kojarzy się bardziej z zimowymi filmami okołoświątecznymi i ogniem migoczącym w kominku. 

Podsumowując, jeśli lubicie krótkie historie o ludziach takich jak my, którzy muszą zmierzyć się z trudnościami, aby wrócić na właściwą ścieżkę, to te opowiadania Wam się spodobają. Pozwolą oderwać się na chwilę od szarej codzienności i ruszyć szlakiem górskiej przygody. 

Tytuł: "Miłość na horyzoncie"
Autorki: Agnieszka Lingas-Łoniewska, Anna Szafrańska, Agata Czykierda-Grabowska, Anna Bellon, Sylwia Trojanowska, K.A. Figaro, Natalia Nowak-Lewandowska, Natasza Socha, Elżbieta Rodzeń
Gatunek: antologia 
Liczba stron: 359
Wydawnictwo: Zwierciadło

Moja ocena: 5/6 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło



czwartek, 22 lipca 2021

"Szczęście na czterech łapkach" antologia - recenzja

Właściwie nie lubię czytać opowiadań, o czym już tu kilka razy wspominałam. Ta forma jest dla mnie za krótka, aby móc się zaprzyjaźnić z bohaterami i wczuć w klimat historii, chociaż z drugiej strony podziwiam pisarzy, którzy decydują się na pisanie opowiadań, bo to nie jest wcale proste, zmieścić interesującą opowieść w tak małej liczbie znaków. Jednak czasami ktoś lub coś mnie zmotywuje, aby sięgnąć po antologię. Tym razem w moje ręce trafił zbiór opowiadań o zwierzętach z przytuliska. Ponieważ poczta polska postarała się, jak zwykle, aby książka docierała do mnie długo i boleśnie, trochę to trwało, zanim mogłam poznać historie psiaków i kotów, którym nie poszczęściło się w życiu i wylądowały w schronisku.

Książka zawiera dziewięć opowiadań, których głównymi bohaterami są zwierzęta. KREDO, samozwańczy stróż pewnego targowiska, uniknął strasznej śmierci, kiedy pani Jadwiga zabrała mu zdobycz, kiełbasę najeżoną żelastwem, które z pewnością zabiłoby psa. Zwierzak trafił do schroniska, gdzie jego życie zmieniło się diametralnie, a i przyszłość zaczęła nieśmiało rysować się w cieplejszych barwach, kiedy poznał pewnego chłopaka i zainteresował się inną mieszkanką przytuliska, Dianą. SKIPER to mały psiak o wielkim sercu, który odmienił życie pewnej kobiety i jej męża, borykających się z ogromną stratą. Singielka Ania, rozpoczynając wolontariat w schronisku, nie sądziła, że jej życie zmieni się dzięki pewnej suczce o wdzięcznym imieniu ELLA, a sama psinka zostanie bohaterką, kiedy uratuje swoim szczekaniem starszą sąsiadkę. Kobieta odwdzięczy się pięknie, kiedy wróci do domu ze szpitala. Casting na opiekuna kota SALEMA zakończy się nietypowo, nie zdradzę jak. Osierocona przez opiekuna kotka ZDZISIA nie była mile widziana przez rodzinę zmarłego. Tęskniła za ukochanym panem tak bardzo, że przestała jeść, poza tym czuła, że nie chcą jej już w tym domu. Znalazło się jednak pewne rozwiązanie... Suczka NESKA pomogła Natalii przetrwać słomianą samotność, kiedy jej mąż pracował, pływając na statku, a syn studiował daleko od domu. A pewnego dnia ta niepozorna suczka zrobiła coś niesamowitego. Lekiem na smutki Marceliny stał się kot SZOPEN, jednak los bywa przewrotny i zafundował dziewczynie niezły rollercoaster emocjonalny, kiedy na jej drodze niespodziewanie i w sytuacji, kiedy życie ukochanego kota było zagrożone, stanął jej były chłopak. CZAREK, kot ze schroniska, stał się małym terapeutą dla pewnej siedemnastolatki, przechodzącej właśnie okres buntu i przeżywającej rozwód rodziców. Piesek KODI zaś nagle został bez swojej ukochanej pani, za to z nietolerującymi go rodzicami Kasi, od których uciekł, by trafić do kogoś, dla kogo stał się przyjacielem.

Każdy z tekstów ma swój klimat i opowiada interesującą historię. Losy bohaterów, zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych, przeplatają się czasami w zadziwiający sposób, ale wszystkie wydarzenia są bardzo realistyczne i mogłyby się przydarzyć każdemu z nas. Czasami aż trudno uwierzyć, że nasi bracia mniejsi tak wiele rozumieją i potrafią być lekiem na całe zło, które nam się przytrafia. O tym właśnie są te opowiadania. O wzajemnym wsparciu i szczęściu, które wnoszą w życie ludzi zwierzęta. Przygotujcie się na ogromne emocje. 

Część dochodów ze sprzedaży tej książki otrzyma Fundacja "Przytuliska u Wandy", której podopiecznymi są zwierzęta występujące w opowiadaniach. Jest to kolejny, obok świetnych historii, powód, aby zaopatrzyć się w tę publikację. Polecam :-)

Tytuł: "Szczęście na czterech łapkach"
Autorzy: Joanna Szarańska, Agata Przybyłek, Natalia Sońska, Karolina Wilczyńska, Sylwia Trojanowska, Klaudia Bianek,, Agnieszka Lis, Anna Kasiuk, Lidia Liszewska, Robert Kornacki
Gatunek: opowiadania
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


sobota, 7 listopada 2020

"Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwia Trojanowska - recenzja


Wydawnictwa tradycyjnie zasypują rynek nowymi powieściami świątecznymi, które będą w tym roku spełniać nasze czytelnicze pragnienia. A jakie to pragnienia? Ciepło domowego ogniska, świąteczne dekoracje i przygotowania, a przede wszystkim LUDZIE, nasi bliscy. Nie wiadomo, jakie będą tegoroczne święta, ale trzeba wierzyć, że dobre i pełne pozytywnych emocji. 

Tak właśnie można określić najnowszą powieść świąteczną Sylwii Trojanowskiej: dobra i pełna pozytywnych emocji. Myślę, że każdy z nas, sięgając po książkę obyczajową, liczy na prawdziwą i wciągającą opowieść. I tego możecie się spodziewać, jeśli sięgniecie po "Wzgórze Świątecznych Życzeń". Sylwia to autorka, która nie tworzy lukrowanych, nierealnych historii. Magia, którą obiecuje opis na okładce, to magia codzienności, wypełnionej przeróżnymi emocjami. Znajdziecie tutaj mieszankę ciepła, bliskości, troski i miłości, ale będzie także szczypta niepewności, żalu czy zawiedzionych nadziei. Jak w życiu. 

Powieść rozpoczyna się cztery tygodnie przed Wigilią. W tym czasie bohaterowie przygotowują się do świętowania, ale nie wszyscy mogą sobie pozwolić na oderwanie od rzeczywistości. Codzienne problemy dają o sobie znać, więc oczekiwanie na wieczerzę wigilijną chwilami schodzi na dalszy plan. 

Jeśli czytaliście zeszłoroczną "Wigilijną przystań", to spotkacie tutaj Patrycję i jej dwie córeczki, Asię i Kasię. Teraz mieszkają z panią Konstancją (jak ja lubię tę postać!), która za pomoc w domu ofiarowała im lokum. Patrycja powoli staje na nogi i zaczyna życie od nowa. Poznacie tajemniczego Fryderyka, samotnika nie do końca z wyboru, który zmaga się z dramatem sprzed lat. Pojawi się również pewien przystojny mężczyzna, którego życie też nie rozpieszczało. Fantastyczna Domicela doda mnóstwo humoru swoimi komentarzami, a Bogumił, jej mąż, stonuje szaleństwa żony. Najlepszym przyjacielem Asi zostanie Nikodem, siostrzeniec Maćka. Siostra Nikodema, Lila, będzie marzyła o pewnym prestiżowym obozie sportowym. Czy zdoła dostać się na listę uczestników? Co łączy panią Konstancję z Fryderykiem? Z czego będzie się cieszyła nastoletnia Pola Dwornicka? Spodziewajcie się wielu wrażeń, bo każda z opisywanych rodzin ma swoje radości i smutki, w których z pewnością będziecie uczestniczyć całym sercem. 

Każdy nosi swój bagaż doświadczeń. Przecież nie ma człowieka, który ma w życiu tylko z górki. Realistycznie jest wtedy, kiedy na szali mamy plusy i minusy. Sztuką jest tak balansować, by plusów zawsze było więcej :-) Dlatego powieści Sylwii Trojanowskiej są tak dobre, bo zawierają mnóstwo prawdy o zwykłym życiu. Bohaterowie są realni, jak nasi sąsiedzi lub przyjaciele. Widzę tylko jeden minus tych książek - za szybko się kończą.

Pochwalę się jeszcze, że mam swoją postać w tej powieści (dziękuję, Sylwia <3). Koniecznie sprawdźcie podczas lektury, jak Wam się spodoba Urszula Poręba :-)  

Polecam gorąco! Teraz, w święta i po nich, bez różnicy. Ta historia spodoba Wam się niezależnie od kalendarzowej pory.

Tytuł: "Wzgórze Świątecznych Życzeń"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść świąteczna
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona