Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2026

"Wiedźma i mniszka" Monika Maciewicz - recenzja


Tytuł: "Wiedźma i mniszka"
Autor: Monika Maciewicz
Gatunek: słowiańskie fantasy
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: SQN

Moja ocena: 6/6

Minęło sporo czasu od ostatniej książki słowiańskiej, więc nadszedł czas na lekturę w tym klimacie. Wybór padł na "Wiedźmę i mniszkę" Moniki Maciewicz. Mam już na półce trylogię Wiedma tej autorki oraz książkę dla dzieci "Mali Słowianie", więc wybór był oczywisty.

Imka żyje we wczesnośredniowiecznej Polsce, w której zachodzą już pierwsze zmiany w wierze. Nowa religia zaczyna coraz bardziej wypierać starych bogów. Życie dziewczyny nie jest łatwe. Została skrzywdzona przez leśnych, nie ma rodziców ani męża, ale nie jest sama. Ma ją - Jętkę, wilczycę, którą kocha nad życie. Wadera odwdzięcza jej się za to uczucie, przynosząc upolowane zwierzęta. Las jest dla Imki łaskawy. Leszy chroni ją przed niebezpieczeństwami, dzięki czemu dziewczyna wciąż żyje i ma się nieźle, chociaż właściwie nie ma nikogo, na kim mogłaby polegać. Pewnego dnia z nieba spada... wiedźma Mlada. To wydarzenie i ta znajomość całkowicie odmieni życie Imki. Chociaż dziewczyna traktuje nieznajomą z dystansem, jednak decyduje się jej pomóc. Szybko okazuje się jednak, że wiedźma jest wyjątkowo pechową osobą. To generuje sporo humorystycznych scen i lekkich dialogów między bohaterkami. Są jednak i wydarzenia trudne, jak chwila, w której Imka traci wilczycę i postanawia wyruszyć w niebezpieczną drogę do Wilczego Uroczyska, gdzie bije żywa woda, która może wrócić życie Jętce. Jak poradzi sobie w drodze? Czy dotrze do celu? Kogo spotka podczas wędrówki? Czy Mlada bardziej pomoże, czy zaszkodzi Imce?        

Czytało mi się świetnie, klimat słowiański bardzo mi się podobał, ale do tej pory dręczy mnie jedna myśl. Według mnie tytuł jest mylący, bo o ile Mlada faktycznie była wiedźmą, to Imka nie została mniszką. Była posługaczką mniszek. Efekt jest taki, że podczas lektury ciągle podświadomie czekałam na kolejną bohaterkę, pasującą do tytułu ;-)


niedziela, 17 listopada 2019

„Martwy sezon” Aneta Jadowska - recenzja



„– Poradzimy sobie, to pewne. Garstki znajdą sposób. A jak nie sposób, to trupa”.

„Martwy sezon” to drugi tom przygód Magdy Garstki. Kiedy dziewczyna zdecydowała się zamieszkać z babcią w pensjonacie Wielka Niedźwiedzica w Ustce, z pewnością nie spodziewała się, że czeka ją w związku z tym wiele dość nietypowych atrakcji.

Ledwo Garstka Nieszczęścia zdążyła ochłonąć po znalezieniu trupa na usteckiej plaży, a w jej życiu pojawiły się kolejne problemy. Ciotka Tamara, która zajęła się małą Madzią po śmierci jej taty, uległa poważnemu wypadkowi, który unieruchomił ją na dłużej. Magda oczekuje więc na przybycie ciotki, którą do Ustki wiezie Czarek, dawna miłość Tamary. Tymczasem w pensjonacie gości jak na lekarstwo, a kredyt zaciągnięty na remont sam się nie spłaci. Maria, babcia Magdy, ukrywa przed bliskimi kłopoty finansowe, licząc na cud. Kolejnym źródłem troski obu Garstek jest nowa Ptaszyna - Joanna, która ma na dniach przybyć do Przystani. Do tego dołóżmy uciążliwych gości, czyli ekipę zajmującą się poszukiwaniem duchów, i dziwne małżeństwo, które ewidentnie się nie dogaduje. Kiedy pewnego dnia po nocnej awanturze znika jeden z gości, Tamara dzieli się z Magdą i Czarkiem swoimi podejrzeniami na temat zbrodni, która być może miała miejsce piętro wyżej. Uziemiona na wózku, z nogą w gipsie, musiała posiłkować się działaniami śledczymi tych dwojga. Czy uda im się odkryć, co wydarzyło się w nocy w pokoju piętro wyżej? Kto zniknął i dlaczego? Czy Ptaszyna bezpiecznie dotrze do Przystani? Czy uda się uratować Wielką Niedźwiedzicę przed przekazaniem jej w ręce banku? I wreszcie, czy stara miłość nie rdzewieje?  

Drugi tom serii zdecydowanie różni się od pierwszego. W „Trupie na plaży…” było bardzo humorystycznie i tylko trochę poważnie. Tutaj proporcje są odwrotne. Mamy trochę humoru, głównie w dialogach, i sporo trudnych, poważnych wątków. Wśród poruszonych tematów znajdziecie przemoc domową i pomoc maltretowanym przez mężów kobietom, lęk przed chorobą i śmiercią bliskich, szantaż, pożar, a także dylematy miłosne.  

Bohaterowie stworzeni przez autorkę są wielowymiarowi. Każda postać ma dopracowany charakter, dzięki czemu jest prawdziwa i jej zachowanie wywołuje sporo emocji. Jedni od razu zapadają w serce, a inni głównie irytują, ale o to chyba właśnie chodzi, żeby bohaterowie wywoływali różnorodne odczucia. Mnie najbardziej denerwowała ekipa od poszukiwania duchów. Zachowywali się tak ekspansywnie, że wprowadzali chaos w całym pensjonacie.  

Przemyślenia Tamary na temat jej uczuć względem Cezarego zajmowały sporo miejsca i muszę przyznać, że był moment, w którym mnie już trochę zaczęły denerwować te jej dylematy. Ale nic nie poradzę na to, że z wszystkich powieści obyczajowych dostępnych na rynku zawsze wybiorę kryminał :D

Ponieważ nie wszystkie tajemnice tego tomu zostały wyjaśnione, myślę, że możemy spodziewać się kolejnej części z serii Garstka z Ustki. Przynajmniej taką mam nadzieję.
I na koniec jeszcze dodatki do tekstu, na które zawsze zwracam uwagę podczas lektury. Ciekawa czcionka, odpowiedni odstęp między wierszami i ozdobniki to jest to, co dodaje książce uroku :)


Tytuł: „Martwy sezon”
Autor: Aneta Jadowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym
Liczba stron: 390
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Seria: Garstka z Ustki, tom 2

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non


wtorek, 24 listopada 2015

"Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotr Patykiewicz - recenzja

Tytuł: "Dopóki nie zgasną gwiazdy"

Autor: Piotr Patykiewicz

Gatunek: science-fiction, powieść przygodowa, postapokalipsa
Liczba stron: 395
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Niepokojąca... Tak, to jest chyba właściwe słowo, którym mogłabym opisać tę książkę. Wybrałam ją do recenzji właściwie w wyniku pewnej pomyłki. Z pospiesznie przeczytanego blurba zrozumiałam bowiem, że to będzie zupełnie inna historia... Jednak nie krzywduję sobie. Lektura okazała się niezwykle wciągająca i zupełnie dla mnie nowa.
Głównym bohaterem powieści jest Kacper, którego poznajemy w przededniu szesnastych urodzin. Chłopak mieszka z rodziną w osadzie wśród śniegu i lodu. Świat zmienił się całkowicie po Upadku cywilizacji. Została garstka ludzi, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie. Są wśród nich złomiarze, mcharze, myśliwi... Wszyscy zajmują się czymś, dzięki czemu mogą utrzymać się przy życiu. Kilka dni ciężkiej drogi od tej niewielkiej osady również ktoś ocalał. To miejsce to Krzywy Wierch, gdzie pozostały ślady cywilizacji sprzed Upadku. Drogę tę pokonują jedynie Gońcy, jednak często nie wracają z wędrówki... 
Kacper ma starszego brata, Stacha, który wciąż mu dokucza i chłopak ma wrażenie, że wyśmiewa się z niego przy każdej okazji. Nastolatek nie może doczekać się chwili, kiedy będzie mógł wyruszyć na swoją pierwszą dorosłą wyprawę, podczas której będzie musiał upolować szczura. Im dorodniejszy okaz, tym większa chwała na niego spłynie po powrocie do domu. Nie wszystko jednak idzie po jego myśli. Udaje mu się wprawdzie dopaść naprawdę ogromne zwierzę, ale jest ono ranne, więc nie do końca pełnowartościowe w oczach mieszkańców wioski... W dodatku rana nie przeszkodziła wielkiej szczurzycy go zaatakować. Kiedy Kacper ją pokonał, okazało się, że to matka, która tak zajadle broniła swoich małych. Opisy są bardzo realistyczne, chwilami nawet dość odpychające, ale jednak coś takiego jest w tej historii, że z każdą chwilą bardziej chce się czytać dalej. Wchodzimy w wierzenia, tradycje, relacje, hierarchie wartości i emocje bohaterów, których autor przedstawił bardzo dokładnie. Częste opisy pozwalają nam sobie wyobrazić ten niesamowity świat i jego mieszkańców. Podczas lektury przeżywamy niespełnienie Stacha-Sygnalisty, niepewność i lęk Kacpra-Gońca czy obłąkanie Bibliotekarza Łukasza tak, jakbyśmy czynnie uczestniczyli w ich życiu. 
Polecam wszystkim, którzy lubią książki zaskakujące i tajemnicze.

piątek, 6 marca 2015

"Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów" Karol Lewandowski - recenzja

Tytuł: "Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów"

Autor: Karol Lewandowski
Liczba stron: 329
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Czytałam już opowieści Wojciecha Cejrowskiego i Martyny Wojciechowskiej, więc kiedy pojawiła się okazja zrecenzowania podobnej książki, szybko się zdecydowałam. Szczególnie, że pozycja ta przyciąga wzrok kolorową, szaloną okładką. Okazało się, że nie tylko okładka jest szalona. Osoby, które poznałam dzięki lekturze, również mogę zaliczyć do grona pozytywnych szaleńców. Przyznacie, że rzadko kiedy trafia się sześcioro zakręconych "wariatów", którzy wyruszają w podróż rozklekotanym samochodem po Ameryce. Nie jest to ich pierwsza wędrówka, bo wcześniej była już Europa i Polska, ale emocje są ogromne. To w końcu AMERYKA! 
Zaczęło się od pomysłu, którego nikt początkowo nie potraktował poważnie. Z każdym rozdziałem jednak wyłania się niesamowita historia, z której poznajemy różne problemy drużyny podróżniczej, długą listę spraw do załatwienia, a przede wszystkim mnóstwo emocji i ogromną motywację do realizacji tak trudnego pomysłu. Szóstka przyjaciół dostała się do Ameryki samolotem. Zapytacie, jak pojawił się tam ich supertramp? Nie zdradzę. Dowiecie się z lektury :-)
Niesamowite według mnie jest to, że ci ludzie musieli zmienić w swoim życiu bardzo wiele, poświęcić np. dobrą pracę, aby ruszyć w tę podróż. 
Książka pełna jest kolorowych zdjęć, dokumentujących przygody szóstki podróżników. Rozdziały są krótkie, ale treściwe, a historię autor snuje tak, jakby siedział obok nas i opowiadał wszystko, a nie pisał. Dzięki temu bardzo szybko się czyta, często przeżywając niesamowite przygody razem z bohaterami. Najbardziej chyba podobała mi się historia o tym, jak w Wielkim Kanionie Wuja, jeden z członków grupy, bardzo chciał sfotografować rzadkiego ptaka, kondora kalifornijskiego. Zobowiązał się, że jeśli uda mu się go sfotografować, postawi wszystkim kolację. Cały dzień polował z aparatem na upragniony cel, ale nie udało mu się go namierzyć. Kiedy wszyscy czekali na zachód słońca, nagle niedaleko busa, w którym siedzieli, na skale usadowił się ptak. Wuja zabronił się ruszać i bardzo wolniutko wyjął aparat. Okazało się, że to właśnie ten wyczekiwany kondor. Zdjęcie zostało wykonane, a Wuja zafundował wszystkim wielką pizzę. Książka jest pełna tego typu historii, prosto z drogi.

Grupa ma też bloga w Internecie, który istnieje od 2009 roku, a całkiem niedawno został okrzyknięty podróżniczym blogiem roku. Zachęcam do zaglądania. Znajdziecie tam wiele ciekawych informacji o podróżach jego twórców, o krajach, które odwiedzili i oczywiście aktualności, bo przecież na wyprawie do Ameryki się nie skończy...

środa, 17 września 2014

"Blackout" Mira Grant - recenzja

Tytuł: "Blackout"

Autor: Mira Grant
Liczba stron: 511
Wydawnictwo: SQN
Trzeci tom trylogii „Przegląd końca świata”


„Blackout” – trzeci tom trylogii Miry Grant – już samym tytułem wywołuje ciarki na plecach, a okładka sugeruje, że to historia dla ludzi o mocnych nerwach. Po dwóch poprzednich tomach nie mogłam wprost doczekać się trzeciej części, aby poznać wreszcie zakończenie stworzonej przez panią Grant zombie-apokalipsy. 

Kiedy zastanawiałam się nad sięgnięciem po pierwszą część, ze zdjęcia na okładce spoglądała w moją stronę sympatyczna kobieta, ale z takim dość niepokojącym spojrzeniem… To ono właśnie (na spółkę z intrygującą okładką) przesądziło o tym, że zabrałam się za lekturę. I całe szczęście dla mnie, bo teraz nie wyobrażam sobie po prostu, że moja wewnętrzna biblioteczka mogłaby nie być bogatsza o te trzy fantastyczne tomy!

Okazuje się bowiem, że historia o nieruchawych zombie może być tak pełna akcji i nieoczekiwanych jej zwrotów, że chwilami brakuje tchu, żeby nadążyć za wszystkim, co dzieje się na kolejnych kartach powieści. Już pierwszy rozdział szokuje, pamiętając bowiem ostatnie drastyczne wydarzenia z drugiego tomu, trochę się zdziwiłam, kiedy zorientowałam się, że narratorką w nim jest GEORGIA MASON, przebywająca w zamkniętym, monitorowanym pomieszczeniu przypominającym szpitalną izolatkę. I gonitwa myśli – jak to?! To jednak przeżyła strzał?! Ale to przecież niemożliwe! Sfingowali to? Co się dzieje?? Czytałam jak mogłam najszybciej, aby wreszcie poznać prawdę. Nie sądziłam, że trzeci tom trylogii może narobić jeszcze więcej zamieszania niż dwa poprzednie, ale się myliłam. Wyobraźnia autorki zdecydowanie nie ma granic. W życiu byście nie wpadli na to, że Georgia… albo nie, nie powiem Wam. To by zepsuło całą zabawę tym, którzy zdecydują się na przeczytanie tej trylogii. Dla ciekawych napiszę jeszcze tylko, że w tym tomie również spotkamy blogerów: Mahira, Maggie i Alarica, a także łatwo sięgającą po broń Becks. Nie zabraknie Shauna, który po konieczności zastrzelenia własnej siostry zaczął ją nie tylko słyszeć „z tyłu głowy”, ale również z nią rozmawiać. Jego wesołej kompanii nie pozostało nic innego, jak przyzwyczaić się do postępującego szaleństwa szefa. 

Spisek? A jest jakiś czy to był tylko medyczny wypadek przy pracy, że tłumy ludzi na Florydzie zostały zaatakowane przez przenoszące wirusa komary? I… skąd się wzięły komary? Tego nie wie nikt, a jeśli wie, to tak zakręcił wszystkim w głowach, że nikt nie może się połapać, co jest prawdą, a co kłamstwem. Kim lub czym jest obiekt 7c? Kto zginie, a komu uda się przeżyć? I co z prezydentem Rymanem? Zachowuje się, jakby był wrogiem, a przecież ostatnio, kiedy się widzieliśmy, był naszym przyjacielem... Czy Mira Grant zafundowała czytelnikom happy end po emocjonalnych męczarniach dwóch poprzednich tomów? 

Książka wciąga, okręca sobie nas wokół czytelniczego palca, w trakcie lektury bezpardonowo wyżyma i ostatecznie wypluwa wykończonych, ale szczęśliwych. I to jest właśnie idealna lektura dla wymagających. Polecam wszystkie trzy tomy, najlepiej jeden po drugim. A co.

„Powstańcie, póki możecie.”

poniedziałek, 5 maja 2014

"Noe. Kto przeleje krew" Darren Aronofsky, Ari Handel - recenzja

Tytuł: "Noe. Kto przeleje krew"
Autor: Darren Aronofsky, Ari Handel, il. Niko Henrichon
Liczba stron: 56
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Czwarty tom historii o Noem już za mną. 56 stron to niewiele, ale ilustracje są tak fantastyczne, że rekompensują trochę to, że czyta się szybko. Zdecydowanie za szybko. Potop wciąż trwa, a mieszkańcy arki powoli tracą nadzieję, że poczują jeszcze kiedyś ziemię pod stopami. Ila i Sem mają zostać rodzicami, ale Noe oznajmia im, że jeśli urodzi się dziewczynka, musi zginąć. Jedynie chłopiec będzie mógł żyć. Młodzi są zrozpaczeni i próbują za wszelką cenę bronić nienarodzonego jeszcze dziecka. Deszcz wreszcie ustaje. Jafet, młodszy brat Ili, wypuszcza kruka, który wraca z niczym... Czyżby woda miała opanować glob już na zawsze? Ila zaczyna rodzić, a Sem staje na straży swojego pierworodnego dziecka, które lada chwila ma przyjść na świat... Historia narysowana na kartach czwartej części tej powieści graficznej jest wciągająca i pełna emocji. Ilustracje są tak sugestywne i szczegółowe, że nie wymagają dodatkowych objaśnień w dymkach. Widać każdą rozterkę, niepewność, wściekłość, rozpacz... 
Zachęcam do lektury. Warto poświęcić czas i najlepiej przeczytać wszystkie tomy od razu. Wtedy historia układa się płynnie i wciąga z każdą kolejną częścią.

poniedziałek, 31 marca 2014

„Noe. I wody spadły na ziemię” Darren Afonofsky, Ari Handel - recenzja

Tytuł: „Noe. I wody spadły na ziemię”
Autor: Darren Afonofsky, Ari Handel
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: Sine Qua Non


„Noe. I wody spadły na ziemię” to trzeci tom czteroczęściowej powieści graficznej, która powstała na podstawie scenariusza Darrena Afonowsky'ego i Ariego Handela. Autorem genialnych wprost rysunków jest Niko Henrichon.

Z ciekawością sięgnęłam po pierwsze dwa tomy. Poznajemy w nich Noego i jego rodzinę, a także świat, w którym przyszło im żyć. Świat pełen zła i okrucieństwa, którego istnienie wisi na włosku. Bóg bowiem stracił cierpliwość do ludzi i postanowił ich zniszczyć. Noe w wizjach zobaczył wielką wodę. Potop, który zaleje całą Ziemię. Uratują się tylko wybrani ludzie i po parze zwierząt z każdego gatunku, którzy spędzą czas potopu w ogromnej arce, zbudowanej przez Noego i jego rodzinę. Kiedy jednak spadły pierwsze krople deszczu, pozostali ludzie, pod wodzą straszliwego Akada, napadli na arkę z zamiarem przejęcia jej. Czy zdołają to uczynić? Czy rodzina Noego straci kogoś w bitwie? Wypadki w powieści toczą się bardzo szybko. Świetne ilustracje doskonale oddają klimat opowiadanej historii. Wprost nie mogę doczekać się czwartego tomu. Jedyne zaś, co mi się w tej serii nie podoba jest to, że tak szybko się ją czyta...