Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magda Stachula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magda Stachula. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2025

"Loft" Magda Stachula - recenzja


Tytuł: "Loft"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Luna

Moja ocena: 6/6

Magda Stachula znajduje się bardzo wysoko na mojej liście ulubionych autorów thrillerów psychologicznych. "Loft" autorstwa pisarki dołączył do mojej topki tego gatunku.

Dominika, Piotr, Karolina i Artur mieszkają w jednej kamienicy przy ulicy Świętego Ducha 68 w Gdańsku. Dwie pary, z których pierwsza nie stanęła jeszcze na ślubnym kobiercu, a druga jest małżeństwem. Wszyscy są niezwykle intrygującymi postaciami, ponieważ każde z nich coś ukrywa, zarówno przed światem, jak i we własnych związkach. Ich życie toczy się zwykłym torem do momentu, kiedy odkrywają, że są obserwowani przez sąsiadkę z kamienicy obok. Kim ona jest? Dlaczego zagląda do ich życia? Ile o nich wie? Czy zna mroczne tajemnice, które ukrywają nawet przed najbliższymi? Kiedy kobieta zostaje zamordowana, czwórce przyjaciół zaczynają puszczać nerwy. Niepokój narasta, bo wyobraźnia nie śpi. Im więcej tajemnic ukryli, tym bardziej boją się finału prowadzonego przez policję śledztwa.     

Narracja zmienia się z każdym kolejnym rozdziałem. Obserwujemy akcję z perspektywy kolejnych bohaterów, dzięki czemu rozgrywające się wydarzenia wydają się pełniejsze i bardziej angażują czytelnika.  

Początkowo było mi trudno połapać się, kto jest kim, jednak szybko ułożyłam sobie w głowie poszczególnych bohaterów i ich charakterystyki, a wtedy lektura poszła mi już piorunem. I zabrakło efektu wow w zakończeniu. Wszystko skończyło się zwyczajnie i bez fajerwerków. Ale czytało się dobrze, napięcie było, zagadka była ciekawa, więc ostatecznie polecam tę lekturę.

poniedziałek, 18 września 2023

"Pisarka" Magda Stachula - recenzja


Tytuł: "Pisarka"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: thriller
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Luna

Moja ocena: 6/6

Kolejny thriller Magdy Stachuli już za mną. "Pisarka" nie odbiega od poprzednich powieści autorki. Jest duszna atmosfera, mnóstwo emocji i niepewność. Odliczyły się wszystkie elementy, które budują napięcie.

Laura Ruta to znana twórczyni thrillerów. Jej powieści są bestsellerami, a na spotkania autorskie przychodzą tłumy. Kolejna historia stworzona w wyobraźni autorki również przypadła do gustu czytelnikom, jednak nie wszyscy cieszą się z popularności kobiety. Jest ktoś, kto jej zazdrości popularności, a nawet uważa, iż to ona jest źródłem niepowodzeń, które dotykają tę osobę. Ruta zaś, nieświadoma otaczającej ją nienawiści, dzień po spotkaniu autorskim dotyczącym nowej powieści, odbiera tajemniczą przesyłkę. Zawartość pudełka przypomina jej list, który otrzymała dwa lata wcześniej. List z poważną groźbą. Kto jest nadawcą paczki? Czy jest ona powiązana z listem sprzed lat?

Kiedy kilka dni później Laura znika bez śladu, jej mąż Sebastian zgłasza zaginięcie żony na policji. Rozpoczynają się poszukiwania. Policja prowadzi śledztwo, docierając do kolejnych osób, mających jakiekolwiek powiązania z pisarką. Media podsycają atmosferę, spekulując i podsuwając przeróżne tropy, od zaplanowanej akcji promującej nową powieść Ruty, aż do jej śmierci. Kto wie, może faktycznie zginęła z ręki psychofana? Albo siedzi w luksusowym apartamencie i śmieje się w kułak z naiwnych czytelników! Jaka jest prawda?

Lubię sposób pisania Magdy Stachuli. Krótkie rozdziały, w których zmienia się narracja i obserwujemy akcję z perspektywy konkretnych bohaterów. Oszczędny styl, bez przydługich opisów czy wyjaśnień. U Stachuli wszystko jest tak zamotane, że żadne wyjaśnienia i tak nie miałyby sensu, jedynie popsułyby całą zabawę.

Akcja nie jest szczególnie dynamiczna, ale właśnie o to tu chodzi, żeby napięcie narastało powoli. Oprócz głównej bohaterki mamy jej męża, jego kumpla, jej agenta i pewną młodą, dość natrętną kobietę oraz drugą, powiązaną z Sebastianem. I właściwie tyle. Albo aż tyle. Kilka osób, a narobili zamieszania jak stado dzików na autostradzie. I wywołali swoimi decyzjami sporo emocji.

Zdecydowanie polecam, czytało mi się świetnie i turboszybko. To chyba przez te krótkie rozdziały. Pomysł na fabułę całkiem zmyślny, nie ma się do czego doczepić. No, może odrobinę do błędów w tekście, bo wydaje mi się, że przy jednej redaktorce i dwóch korektorkach mogłoby być ich trochę mniej ;-)

środa, 4 maja 2022

"Odnaleziona" Magda Stachula - recenzja

"Odnaleziona" to drugi tom serii Lena autorstwa Magdy Stachuli. Główną bohaterkę, Lenę, a właściwie Milenę, znamy już z "Oszukanej", gdzie rozpoczyna się jej nieźle pogmatwana historia. Po pewnym wydarzeniu kobieta ucieka z Polski i ukrywa się w Kopenhadze, gdzie prowadzi życie pełne lęku i podejrzeń. We wszystkich widzi potencjalnych wrogów i wciąż ogląda się za siebie, wypatrując ludzi z przeszłości, przed którymi się ukrywa.  

Powieść rozpoczyna prolog, w którym znalezione zostają zwłoki młodej kobiety. Wygląda na to, że ktoś potrącił ją samochodem, kiedy jechała rowerem. Lena rozpoczyna pracę jako opiekunka pewnej starszej pani, Polki mieszkającej od lat w Danii. Pani Sara porusza się na wózku, więc wymaga troskliwej opieki. Mimo podeszłego wieku, jest bardzo aktywna w środowisku kopenhaskiej Polonii, którą zajmuje się Anna, dyrektorka Instytutu Polskiego. 

W kolejnych rozdziałach poznajemy historię tytułowej "odnalezionej" z perspektywy czwórki bohaterów: Leny, Anny, Emila i Nikodema. To świetny pomysł, pozwalający uporządkować informacje, bo dzieje się tu naprawdę sporo. Emil to lekarz okulista, w którego życiu kiedyś pojawiła się Lena, aktualnie pracujący w kopenhaskim szpitalu. Nikodem marzy o tym, by odnaleźć i odzyskać Lenę, chociaż jego matka zrobi wszystko, aby mu się to nie udało. Lena zaś nie spodziewa się, że nawet w Danii nie może czuć się bezpieczna. Śledzenie powiązań między bohaterami pochłonęło mnie bez reszty. Część z nich jest jasna, ale są i takie wątki, nad którymi nieźle się nagłowiłam. Warto znać fabułę pierwszego tomu serii, aby móc w pełni wgryźć się w tę część. 

Bardzo lubię tworzoną przez Magdę Stachulę przytłaczającą atmosferę niepewności. I zmyłki w fabule, które wyprowadzają w pole nawet pasjonatów thrillerów psychologicznych. Kiedy w trakcie lektury pojawia się coraz więcej pytań, to znaczy, że jest to naprawdę dobra powieść, z którą warto spędzić czas. I tak właśnie jest z książkami Magdy Stachuli. Wkrótce zabiorę się za trzeci tom serii, bo jestem bardzo ciekawa, co jeszcze autorka przygotowała dla czytelników.

Tytuł: "Odnaleziona"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: domestic noir, thriller psychologiczny
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: EDIPRESS Książki
Cykl: Lena, tom 2

Moja ocena: 6/6


      

niedziela, 1 listopada 2020

"W pułapce" Magda Stachula - recenzja


Kolejna powieść Magdy Stachuli za mną i znów czytało mi się bardzo dobrze. Lubię tę duszną atmosferę, którą autorka buduje od pierwszych stron. Może i schemat poszczególnych książek jest podobny, ale jeśli nie czyta się ich po kolei, tylko przedziela innymi historiami, to w niczym to nie przeszkadza.

Tym razem poznajemy dwie główne bohaterki, Klarę i Lisę. Narracja jest pierwszoosobowa, więc obserwujemy wszystko niejako oczami kobiet. Najpierw Klara budzi się na klatce schodowej swojego bloku. Nie wie, jak się tam znalazła, ani co się z nią działo przez dwa dni. Pamięta imprezę, z której wyszła, a kolega pomógł jej wsiąść do taksówki. Tam urwał jej się film. Próby odtworzenia tych dni początkowo okazują się bezowocne, ale Klara się nie poddaje. W końcu natrafia w sieci na pewną informację. Okazuje się, że kobieta z Niemiec rok wcześniej przeżyła coś podobnego. Klara postanawia się z nią skontaktować. Ma nadzieję, że spotkanie z nieznajomą pomoże jej przypomnieć sobie to, co działo się po tym, jak opuściła imprezę. Czy Klara odnajdzie kobietę z artykułu? Czy Niemka zechce porozmawiać z obcą jej Polką? I co się tam wydarzyło? Czy Klarze grozi niebezpieczeństwo?

Ta historia mogłaby przydarzyć się każdej kobiecie. Pytanie, czy każda byłaby gotowa dociekać prawdy bez względu na to, czego by się dowiedziała?        

Akcja powieści rozkręca się powoli, najpierw poznajemy obie kobiety i ich życie. Następnie tempo wydarzeń wzrasta. Autorka umiejętnie dawkuje informacje, nie zdradzając zbyt wiele. Świetnie opisuje emocje obu bohaterek i ich przemyślenia. To naprawdę wielka sztuka, przedstawić czyjeś myśli tak, aby pokazać lęk i wszystkie paranoiczne obawy, które lęgną się w głowie przerażonej kobiety w tempie tornada. Ani się obejrzałam, a nie mogłam oderwać się od tej książki. Koniecznie musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Każdy rozdział przybliżał mnie do rozwiązania zagadki, ale autorka tak mną kręciła, że nie potrafiłam zdecydować się na jeden trop. Aktywna lektura, nie da się ukryć. Cały czas myślisz nad tym, kto, co i dlaczego. Jeśli lubisz takie historie, ta powieść na pewno Ci się spodoba.

Tytuł: "W pułapce"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 299
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

Moja ocena: 6/6

niedziela, 13 września 2020

"Strach, który powraca" Magda Stachula - recenzja

„Gdy się pozna czyjś słaby punkt, zdobywa się kontrolę nad życiem tej osoby”.

„Strach, który powraca” to kontynuacja losów Anity i Adama, małżeństwa, które po znacznych uczuciowych perturbacjach ostatecznie postanowiło spróbować raz jeszcze stworzyć ciepły i kochający dom dla siebie i swojej trzyletniej, wyczekanej córeczki, Amelki.

Tym razem autorka rozpoczęła swoją historię od prologu, który rozbudza ciekawość i uruchamia wyobraźnię czytelnika. Nie wiemy, kto jest narratorem, a interpretacji opisanego fragmentu może być całe mnóstwo. Nie pozostaje nic innego, jak czytać dalej.

Anita jest zmęczona opieką nad córeczką. Adam niewiele jej pomaga, a nawet unika obowiązków ojcowskich. W ich małżeństwie nie układa się dobrze, oddalają się od siebie coraz bardziej. Chociaz mieszkają w pięknym domu na peryferiach miasta, Anita nie jest zadowolona. Wydaje jej się, że znalazła się na marginesie życia, wszędzie ma daleko. Nie czuje się bezpiecznie, chociaż dom ma ochronę i monitoring. Adam nie rozumie rozterek żony. Uważa, że skoro tak pragnęła dziecka, to przecież jej marzenie się spełniło, więc powinna być szczęśliwą żoną i matką. Tymczasem w ich związku coraz częściej wieje chłodem. Jak zachowa się Adam w tej sytuacji?

Pewnego dnia Anita dostrzega nieznaną jej kobietę, która wrzuca coś do ich skrzynki na listy. Z bijącym sercem sprawdza pakunek i wyjmuje z niego komplet seksownej bielizny. Jednak rozmiar stanika się nie zgadza, to nie może być niespodzianka od Adama. Kto zatem go zostawił i po co? Czy wróciła jej prześladowczyni i znów zamierza zrobić z jej życia piekło? W Anicie budzi się uśpiony do tej pory lęk.             

Powieść zawiera trochę powtórzeń z pierwszego tomu. Myślę, że miało to na celu takie uzupełnienie fabuły, aby ktoś, kto zaczął czytać od tej części, miał pełny ogląd sytuacji. Akcja rozkręca się powoli, ale gdy przychodzi moment przyspieszenia, nie sposób się już zatrzymać. Pędzimy przez kolejne rozdziały, marząc o tym, by móc szybciej czytać.   

Tym razem autorka zaprezentowała nam w rewelacyjny sposób lawinę konsekwencji jednej złej decyzji.

„Uważaj, o czym marzysz, bo jeszcze ci się to spełni”.

Tytuł: „Strach, który powraca”
Autor: Magda Stachula
Gatunek: domestic noir
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: ZNAK Literanova 

Moja ocena: 6/6

sobota, 12 września 2020

"Idealna" Magda Stachula - recenzja


„Z przeszłością jest jak z pogodą – wszyscy o niej mówią, ale nikt nie ma na nią wpływu”.

„Idealna” to debiut literacki Magdy Stachuli z 2016 roku. Jest to powieść z gatunku domestic noir, co oznacza, że akcja rozgrywa się w rodzinie, a jednym z głównych wątków jest jakiś rodzaj zagrożenia w połączeniu z tajemnicami z przeszłości albo sekretami z teraźniejszości. Dla mnie jako czytelnika jest to gatunek bardzo interesujący, pod warunkiem, że historia ma potencjał i została dobrze opisana. Czy tak było tym razem?

Główni bohaterowie to Anita i Adam. Młode małżeństwo, które od początku wspólnego życia stara się o dziecko. Niestety, chociaż podporządkowują się zaleceniom lekarza, upragniony potomek wciąż nie pojawia się na świecie. Ich życie powoli zamienia się w koszmar ciągłego kontrolowania kalendarzyka Anity. Adam bardzo szybko zaczyna mieć dość obsesyjnych wręcz zachowań żony i powoli oddala się, uciekając w pracę. Anita zaś, spędzając większość czasu sama w domu, znajduje sobie zajęcie, dzięki któremu może chociaż na chwilę opanować nieznośną karuzelę myśli. Całymi godzinami „jeździ” po Pradze dzięki kamerze zainstalowanej w jednym z tramwajów. Obserwuje ludzi i okolicę, a wśród widzianych osób wybiera sobie pewną parę, która pojawia się w oku kamery dość regularnie. Wirtualne spotkanie tych osób w określonym terminie urasta do rangi najważniejszego wydarzenia dnia i sprawia, że Anita trzyma względny psychiczny pion.      

Akcja powieści początkowo toczy się dość wolno, jednak przyspiesza w chwili, kiedy Anita odkrywa w swojej szafie sukienki, których na pewno nie kupiła, a w torebce znajduje pomadkę, która również nie należy do niej. Adam, posądzony o podrzucenie tych przedmiotów, oburza się, a atmosfera w ich związku robi się jeszcze bardziej napięta. Mało komfortowa sytuacja w domu sprawia, że mężczyzna decyduje się na skok w bok. Jakie będą konsekwencje jego decyzji?  

Wśród wątków poruszonych w powieści na pierwszy plan wysuwają się dwa: bezowocne próby poczęcia dziecka oraz zdrada Adama. Na tej bazie autorka utkała sieć powiązań między bohaterami. Duszna i zagadkowa atmosfera powieści sprawia, że czytelnik bardzo angażuje się w wydarzenia i koniecznie chce przekonać się, co stanie się za chwilę. Tempa nadają dość krótkie rozdziały, z których każdy przenosi czytelnika do narracji prowadzonej przez poszczególnych bohaterów. Obserwujemy kolejne zdarzenia oczami Anity i Adama, ale także pozostałych postaci. Dzięki temu zabiegowi fabuła staje się trójwymiarowa, ale autorka nie odkrywa wszystkich kart, więc i tak nie znamy najważniejszych faktów, dzięki którym moglibyśmy przewidzieć finał.   

Jeśli lubicie powieści, przy których można analizować zachowania i rozmowy bohaterów, probując zrozumieć ich decyzje, a przy okazji wytypować zakończenie, to ta historia przypadnie Wam do gustu.

Tytuł: „Idealna”
Autor: Magda Stachula
Gatunek: domestic noir
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: ZNAK Literanova 

Moja ocena: 6/6

środa, 3 lipca 2019

"Oszukana" Magda Stachula - recenzja


Po "Oszukaną" sięgnęłam po lekturze "Trzeciej", było to zatem moje drugie spotkanie z autorką. Czy było warto? Po mojej ocenie widać, że tak :-)

Ufasz ludziom? W którym momencie poznany człowiek przestaje być obcym, a zaczyna być znajomym? Jaką masz pewność, że to, co Ci o sobie opowiada, to prawda? 

Główna bohaterka powieści, Milena Lenczuk, to dwudziestotrzylatka z niewielkiej Włodawy. Dziewczyna nie do końca wie, co chce robić w życiu, więc za namową matki ląduje na studiach pedagogicznych. Jednak z czasem dociera do niej, że to był zły wybór. Jej pasją jest fotografia, a od niedawna najważniejszym elementem jej życia jest chłopak, Hubert. Chociaż znają się zaledwie kilka miesięcy, Lena kocha go bardzo i nie może doczekać się chwili, w której razem zamieszkają w Krakowie, gdzie dziewczyna zamierza studiować fotografikę. Mają mnóstwo wspólnych planów, jednak na drodze do szczęścia staje pewne zdarzenie, które burzy wszystko. Wywraca całe życie Leny do góry nogami i sprawia, że dziewczyna musi się ukrywać. Jak poradzi sobie w nowej sytuacji? 

Magda Stachula potrafi stworzyć w swoich powieściach niesamowity, trochę mroczny i niepokojący klimat. Fabuła zdaje się być zagmatwana i niejasna, przez co początkowo mocno kombinowałam nad tym, kto tu jest winny i jaki będzie finał. Nie udało mi się przewidzieć zakończenia, ale przyznaję się, że w pewnym momencie przestałam go szukać. Dałam się porwać akcji i w napięciu obserwowałam poczynania bohaterów, co było o tyle interesujące, że autorka opisała wydarzenia z kilku punktów widzenia. Lubię taką narrację. Niby dowiadujemy się, co się wydarzyło, już przy relacji pierwszej z postaci, ale kiedy przechodzimy do kolejnych opowieści, chociaż czytamy teoretycznie o tym samym, wciąż pojawiają się nowe fakty i szczegóły, które  razem tworzą spójną całość. Lubię takie puzzle. Do tego jeszcze dochodzą świetnie ukazane emocje, targające bohaterami. Pierwsze miejsce w konkursie na największą paranoję w tej powieści zdobyła według mnie Lena, chociaż jest też inny bohater, który również ma nieźle namieszane pod sufitem. 
Zastosowanie zdań prostych sprawiło, że akcja jest naprawdę wartka, bez niepotrzebnych przedłużeń. Trudno mi było oderwać się od tej historii. Autorka fantastycznie stopniuje napięcie i umiejętnie podrzuca czytelnikowi kolejne elementy układanki. Żeby nie było zbyt prosto, większość to mylące tropy, zasłony dymne lub fakty przedstawione w taki sposób, by zamiast coś wyjaśnić, jeszcze bardziej zakręciły całą sytuację. Jak dla mnie, rewelacja!  

Mój językowy konik znów wierzga, więc nie mogę nie dopuścić go do głosu ;) W końcu stratował kopytami jeden punkt z mojej oceny. Początek tekstu pod względem technicznym był świetny, jednak z czasem pojawia się w nim coraz więcej literówek, "zjedzonych" literek i trochę zdań o zaskakującym szyku wyrazów. 

Jeśli lubisz zagłębiać się w pokręconą psychikę bohaterów i pasuje Ci dreszczyk pojawiający się podczas lektury, to ta książka będzie dla Ciebie idealna.

   
I muszę dodać jeszcze jedno sprostowanie.

"Mama przekonywała mnie, że bycie nauczycielką to najbardziej stabilna jak na dzisiejsze czasy praca, którą mogę wykonywać w małym miasteczku.

- A poza tym gdzie będziesz miała tyle wolnego? - zapytała, gdy pewnego wieczoru siedziałyśmy przy stole w kuchni nad kubkami gorącego kakao. - Pomyśl, kochanie, wakacje, ferie, a i w zwykły tydzień pracy to nie czterdzieści bitych godzin przed komputerem".

Ja rozumiem, że to jest po prostu zdanie bohaterki, która je wypowiada, ale podkreślić to muszę, bo inaczej się uduszę. To NIE jest prawda, tylko fikcja literacka. Amen.





Książkę dostałam w prezencie od Hani z Nie oceniam po okładkach <3 Haneczko, takie lekturki to Ty mi możesz, Kochana, podrzucać regularnie <3 Wszystkim im będzie u mnie bardzo dobrze :D    

sobota, 15 czerwca 2019

"Trzecia" Magda Stachula - recenzja


Dawno nie uczestniczyłam w żadnym book tourze, więc kiedy zobaczyłam informację o turnee powieści nieznanej mi dotąd autorki, pomyślałam, że opis jest interesujący i warto spróbować. Zabawa zorganizowana została przez @emijatt.  

Eliza to psychoterapeutka. Należałoby się również zastanowić nad tym, czy nie psychopatka, bo powiem Wam, że całkiem normalna, to ona raczej nie jest. A może to inni są niespełna rozumu? Wszyscy ci, którzy ją śledzą, fotografują, sprawdzają... Czy może tylko jej się wydaje? Trudna sprawa. 
Lilianna to łudząco podobna do Elizy kobieta, która nie potrafi podźwignąć się po stracie ukochanego. Zniknął z jej życia, ale kobieta wciąż wierzy w to, że go odnajdzie i znów  będą razem. Jednak czy to możliwe? Dlaczego mężczyzna odszedł? Czy na pewno był tym, za kogo się podawał? Lilianna nie ma o nim żadnych informacji. Czy da się odnaleźć igłę w stogu siana?

Lubię wielotorowość w powieściach, chociaż czasami przez to fabuła bywa chaotyczna. Tutaj wszystko było uporządkowane. Historie Elizy, Lilianny i Antona przeplatają się idealnie i uzupełniają wzajemnie. Rozdziały kończą się w sytuacjach, które wzmagają ciekawość i trudno odłożyć książkę. Kolejne strony ujawniają nowe tajemnice i brudy z życia bohaterów.  

Bardzo podobało mi się stopniowanie napięcia i pierwszoosobowa narracja, która potęgowała wrażenie grozy. Jednak chaos i paranoja panujące w umyśle Elizy biją na głowę wszystko.   

Polecam wszystkim, którzy lubią niepokojące historie :)


Jeśli chcecie poczuć klimat, towarzyszący lekturze, polecam obejrzeć dwuminutowy film, promujący powieść: