Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2025

"Mali Słowianie" Monika Maciewicz - recenzja


Tytuł: "Mali Słowianie"
Autor: Monika Maciewicz
Gatunek: literatura dziecięca z wątkami słowiańskimi
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Moja ocena: 6/6

"Mali Słowianie" to rewelacyjnie napisana książka o przygodach naszych słowiańskich przodków. Jej autorką jest Monika Maciewicz, którą znam z cyklu Wiedma. Wiedziałam, że będzie dobrze, a nawet bardzo dobrze.

Niemój i Nielubka mieszkają z rodzicami w słowiańskiej osadzie. Zbliża się jeden z najważniejszych dni w życiu człowieka, postrzyżyny dla chłopca i zapleciny dla dziewczynki. Dzieciaki z przejęciem oczekują nadchodzących zmian. Otrzymają właściwe imiona i ich życie całkowicie się zmieni. Czy te zmiany przypadną im do gustu? Te i wiele innych tradycji i zwyczajów słowiańskich poznajemy z dziewięciu opowiadań o rodzeństwie. Bliźniaki prowadzą nas przez kolejne wydarzenia ze swojego życia. Wszystko opisane jest prostym językiem, a nieznane określenia są od razu wyjaśniane na marginesach, a także w tekście książki.  

Kultura słowiańska jest niezwykle bogata i równocześnie tajemnicza. Przekazy słowne nie są niestety najlepszym źródłem do odkrywania wiedzy. Na szczęście sztab naukowców od lat czuwa nad tym, by tych materiałów było coraz więcej. I ogromnie cieszy to, że na rynku wydawniczym są dostępne nie tylko opracowania pełne naukowego słownictwa, ale także takie, które trafią do najmłodszych.

Zdecydowanie polecam Wam "Małych Słowian". Poznajcie bliźniaki z zamierzchłych czasów i słowiańskie tradycje.


piątek, 6 stycznia 2023

"Glatz. Kraj Pana Boga" Tomasz Duszyński - recenzja


Tytuł: "Glatz. Kraj Pana Boga"
Autor: Tomasz Duszyński
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 416 
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Premiera: 3 czerwca 2020
Cykl: Glatz, tom 2

Moja ocena: 6/6

Po zakończeniu pierwszego tomu serii Glatz pozostałam w rejonie Kłodzka, ponieważ od razu sięgnęłam po drugą część, aby móc obserwować działania znanych mi już bohaterów przy kolejnym śledztwie. 

Akcja głównego wątku rozgrywa się w roku tysiąc dziewięćset dwudziestym pierwszym, jednak pierwsze strony powieści przenoszą czytelnika kilka lat wstecz. W tysiąc dziewięćset szesnastym zostaje porwana córka wpływowego biznesmena, Sabine Hunfeld. Chociaż ojciec dziewczyny przekazał porywaczom okup, jedynaczka nie wróciła do domu. Policja prowadząca śledztwo nie doszła do żadnych wniosków, aż sprawa w końcu przycichła, a śledztwo wytraciło tempo. Dopiero w tysiąc dziewięćset dwudziestym pierwszym zostają odkryte zwłoki, które policja szybko identyfikuje jako zaginioną pięć lat wcześniej Sabine. Sprawa nabiera rumieńców. Śledztwo prowadzi szef Wydziału Kryminalnego w Kłodzku, Franz Koschella. Początkowo sprawy toczą się jak w przypadku tradycyjnych działań policji, jednak nieoczekiwanie wydarza się coś, co rujnuje wszystkie dotychczasowe ustalenia. 

Kapitan Wilhelm Klein wkracza do akcji z pewnym opóźnieniem. Tym razem nie prowadzi śledztwa razem z Koschellą, ale każdy z nich działa na własną rękę. Koschella zyskuje przydomek Mściciela z Kłodzka, który jest wynikiem pewnych naprawdę zaskakujących działań policjanta. Muszę przyznać, że ten pomysł na intrygę był rewelacyjny. Zachowanie Koschelli było co najmniej zastanawiające, a podejmowane przez niego decyzje dawały mi coraz bardziej do myślenia. W pewnym momencie naprawdę nie wiedziałam, czy Klein przybył, aby pomóc, czy może raczej przeszkodzić Koschelli - Mścicielowi. Zastanawiałam się, jak autor wyjaśni szaleńcze zachowanie policjanta, ale nie zawiodłam się. Jest moc.

Oprócz postaci policyjnych mamy tutaj też bohaterów cywilnych, ich problemy i dylematy. Najbardziej w pamięć zapadła mi Magda Ross, która musiała dokonywać trudnych wyborów każdego dnia, aby utrzymać siebie i swojego synka Haima.

Myślę, że autor przepracował mnóstwo materiałów historycznych, aby oddać w pełni atmosferę dawnego Kłodzka. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej doceniałam szczegóły i szczególiki dopełniające tę historię. Przy okazji śledzenia działań bohaterów mogłam dowiedzieć się, jaki asortyment proponowały ówczesne sklepy, a nawet jakie jedzono wtedy w Kłodzku słodycze. Tło społeczne zostało dopieszczone na maksa.

Jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu, więc z pewnością po niego sięgnę.


środa, 28 grudnia 2022

"Glatz" Tomasz Duszyński - recenzja


Nie jest to mój pierwszy kryminał retro, nie jest to też pierwsza przeczytana przeze mnie powieść Tomasza Duszyńskiego, więc nie sięgnęłam po otwierający serię Glatz tom całkowicie w ciemno. Czy było warto?

Akcja powieści rozgrywa się w tysiąc dziewięćset dwudziestym roku na terenie Kłodzka, które po I wojnie światowej znalazło się na terytorium Niemiec. Profesor lokalnego liceum, Gustaw Taube, pewnego dnia natknął się na zwłoki. Kilka dni wcześniej w mieście został zastrzelony wysokiej rangi oficer, major Friedrich Peschke. Do Kłodzka zostaje wezwany z Berlina bardzo tajemniczy kapitan Wilhelm Klein, który ma poprowadzić śledztwo wraz z lokalnymi policjantami. Zanim jednak ekipa dochodzeniowa na dobre się rozkręciła, pojawiły się kolejne zwłoki. Klein szybko dostrzegł w zabójstwach kolejne elementy układanki, jednak w trakcie śledztwa pytań pojawia się coraz więcej, a czas umyka.

Muszę przyznać, że choć nie przeszkadza mi duża ilość postaci w powieściach, to tutaj trochę się pogubiłam. Możliwe, że sprawiły to niemieckie nazwiska. Najwięcej chyba było policjantów, przy czym każdy miał inną rangę, zupełnie odmienną od współczesnego nazewnictwa, więc pomieszali mi się w końcu. Pomocne było to, że kilku z nich otrzymało od autora jakieś szczególne akcenty typu rodzina, która wystąpiła w kilku scenach. Wtedy trochę wyróżniali się na tle reszty bohaterów.

Kapitan Wilhelm Klein został tutaj wykreowany na superbohatera typu "zabili go i uciekł". Chociaż był uzależniony od narkotyków, które to uzależnienie powodowało u niego nieoczekiwane chwile słabości, a także borykał się ze skutkami powojennych ran, prowadził śledztwo jak brzytwa. Nawet kiedy dostał niezły wycisk, bez problemu się pozbierał i kontynuował działania śledcze. Nie da się również ukryć, że część odpowiedzi na zagadki w śledztwie pojawiało się w głowie kapitana jakby znikąd. Trochę to było naciągane. Zaraz przyszedł mi do głowy serialowy Bednarski ;-) Trochę przekombinowany wydaje mi się również pomysł na intrygę kryminalną, ale mimo to z ciekawością poznawałam jej kolejne elementy odkryte przez policjantów.

Tło społeczne powieści jest rewelacyjne. Czytając, miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie do lat dwudziestych dwudziestego wieku i wraz z policjantami usiłuję złapać zabójców. I bardzo żałowałam, że kompletnie nie znam Kłodzka, bo opisy miejsc, budynków i ulic, którymi przemieszczali się bohaterowie, były tak szczegółowe, że mogłabym sobie je wyobrazić, jak podczas patrzenia na mapę.

Myślę, że pomimo kilku minusów, o których wspomniałam, warto było poznać tę historię. Z ciekawością sięgnę po drugi tom cyklu, a później się zobaczy :-)

Tytuł: "Glatz"
Autor: Tomasz Duszyński
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron:
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cykl: Glatz, tom 1

Moja ocena: 4/6


poniedziałek, 1 sierpnia 2022

"Fenomen z Warszawy" Tomasz Duszyński - recenzja

Na kryminał retro autorstwa Tomasza Duszyńskiego trafiłam właściwie przypadkiem, kiedy dałam się namówić pani na stoisku książkowym Sine Qua Non podczas Warszawskich Targów Książki na jego zakup. To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i na pewno nie ostatnie.

W Warszawie znalezione zostają zwłoki młodych kobiet. Ciała nie mają głów, a kiedy już zostają one znalezione, okazuje się, że usta ofiar są zaszyte. Komisarz Antoni Wróbel rozpoczyna śledztwo. Nie jest zadowolony, kiedy do pomocy zostaje mu przydzielony znany warszawski jasnowidz, inżynier Stefan Ossowiecki. Wróbel jest racjonalistą i nie wierzy w żadne nadprzyrodzone moce, więc nie traktuje Ossowieckiego i jego teorii poważnie. Z czasem policja musi skorzystać również z pomocy słynnego warszawskiego gangstera o ksywce Tata Tasiemka. Czy te zabiegi pomogą policji wpaść na trop mordercy? Czy komisarz Wróbel przekona się do parapsychologicznych pomysłów inżyniera? I czy znane warszawskie medium jest tym, za kogo się podaje i jego działania mają rację bytu?

Akcja powieści rozgrywa się w powojennej Warszawie (powojennej w sensie czasu po I wojnie światowej), w latach, kiedy Polska stawia pierwsze kroki po odzyskaniu niepodległości. Warszawa tętni życiem, czego wiele dowodów mamy w tekście, pełnym znanych nazwisk i miejsc. Autor świetnie odwzorował klimat epoki przy pomocy języka dialogów i wplecionych w fabułę wydarzeń, których bohaterami byli między innymi znani do dzisiaj twórcy, gangsterzy i aktorzy. W książce pojawił się nawet legendarny Szpicbródka, na którym wzorowana była moja ulubiona postać fikcyjna z filmów Machulskiego "Vabank" i "Vabank II, czyli riposta", Henryk Kwinto.

"Fenomen z Warszawy" to takie połączenie kryminału z epoki i powieści parapsychologicznej. Czytelnik napotka tutaj wywoływanie duchów, przesuwanie przedmiotów, bilokację czy odczytywanie tekstów w zamkniętych kopertach. Z tego, co pamiętam, te tematy były w latach trzydziestych XX wieku bardzo popularne. Jeśli ktoś nie przepada za tego typu motywami, to finał go chyba nie usatysfakcjonuje. Mnie czytało się dobrze, chociaż przy czterech korektorach można by się spodziewać mniejszej liczby literówek :-)

Pomysł na fabułę bardzo udany, nie wydaje mi się, żeby był powielony, akcja wartka, z ciekawymi zwrotami. Postacie realistyczne i z charakterkiem. W posłowiu mamy obietnicę trylogii, więc czekam na pozostałe dwa tomy, a w międzyczasie poznam cykl Glatz tego samego autora.

Tytuł: "Fenomen z Warszawy"
Autor: Tomasz Duszyński
Gatunek: kryminał retro z elementami paranormalnymi
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Moja ocena: 6/6

piątek, 9 lipca 2021

"Denat wieczorową porą" Aneta Jadowska - recenzja

Trzeci tom przygód Garstek zdecydowanie przypadł mi do gustu. Dzięki temu, że akcja powieści rozgrywa się zimą, miałam trochę ochłody od wszechobecnego upału. Przyjemnie było poczytać o zamieci i śniegu po pas, siedząc w trzydziestostopniowym upale :D

Ostatni tom trylogii to historia Marii Garstki, babci Magdy i Moniki oraz matki policjanta Marka. Maria prowadzi w Ustce pensjonat Wielka Niedźwiedzica, gdzie pomaga kobietom, które uciekły od swoich domowych "katów". Od niedawna mieszka z nią wnuczka, Magda, która po latach wróciła na "stare śmieci". Najstarsza Garstka ma od pewnego czasu trudny orzech do zgryzienia. Otrzymuje anonimy z pogróżkami, o których oczywiście nikomu nie mówi. Nie chce martwić rodziny, poza tym właściwie nie wie, kto jest ich nadawcą. Kiedy pewnego dnia wśród listów i rachunków znajduje zaproszenie na Bal Tajemnic, jej przyjaciółka Aniela - która również takowe otrzymała - nie chce nawet słyszeć, że nie pojadą. Miejsce spotkania jest może trochę upiorne i oddalone od siedlisk ludzkich, ale to w końcu bal z tajemnicami, więc klimat musi zostać zachowany. Zimowa aura sprawia, że dość nietypowo dobrani goście balu zostają uwięzieni w położonym w lesie ośrodku Uroczysko. Kiedy do ekipy dołączają Magda i Monika, wydarzenia w ośrodku ruszają z kopyta. Co czeka zaproszonych na bal Marię, Anielę, Zofię Szyszkę, Marka i jego kolegę po fachu, lekarkę i... księdza? Co ich łączy? Kto przygotował tę trochę straszną imprezę? I skąd wziął się w ośrodku denat? 

Wśród lekkich wątków kryminalno-obyczajowych w powieści pojawia się również bardzo ważny temat, dotyczący przemocy w rodzinie. To właśnie Maria przez lata walczyła o przetrwanie swoje i synów. Trudne relacje z mężem wpłynęły negatywnie na całe jej życie nawet teraz, kiedy mąż już nie żyje i nie może jej wyrządzić więcej krzywd. W końcu upomniały się o nią upiory z przeszłości i kobieta musi stawić im czoła, aby normalnie żyć. Jak sobie z tym poradzi?   

Chociaż fabuła jest momentami przewidywalna, powieść czyta się przyjemnie i szybko. W pierwszych rozdziałach akcja nie jest szczególnie dynamiczna. Potraktowałam je jako wstęp, pewnego rodzaju wprowadzenie i przypomnienie poprzednich dwóch tomów. Przydało się, bo czytałam je dość dawno temu, więc kiedy już akcja przyspieszyła, odczuwałam większy komfort podczas lektury. Spodziewajcie się wielostopniowego finału. 

Polecam całą trylogię, ale najlepiej czytać od razu kolejno, kiedy wszystkie fakty są jeszcze w pamięci :-) Szkoda, że to już koniec tej serii.

Tytuł: "Denat wieczorową porą"
Autor: Aneta Jadowska
Gatunek: komedia kryminalna z wątkami obyczajowymi
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cykl: Garstka z Ustki, tom 3
Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non


piątek, 22 czerwca 2018

"Marzyciel. Strange the Dreamer", Laini Taylor - recenzja


Sięgnęłam po Marzyciela, ponieważ zafascynowała mnie jego okładka. Jasne, że nie należy oceniać książki po okładce, ale czasami tak na mnie działają te, które są w mojej ulubionej kolorystyce. Opis również mi się spodobał. Kiedy bohaterem jest bibliotekarz, a sama nim jestem, ciekawi mnie, jak autor go stworzył i czy jego profesja lub miejsce pracy będą odgrywały dużą rolę w fabule. Czy jestem zadowolona z wyboru? I tak, i nie, ale po kolei... 

"To marzenie wybiera marzyciela, a nie odwrotnie."

Lazlo Strange, czyli tytułowy Marzyciel, jest sierotą. Znaleziono go w czasie wojny i umieszczono u mnichów, gdzie wprawdzie żył bezpiecznie, ale nie było to życie, jakiego pragnął. Pewnego dnia został wysłany do Wielkiej Biblioteki, gdzie po prostu przepadł. Zakochał się w tym miejscu i księgach, które tam zobaczył. Pozwolono mu tam zostać i pracować w bibliotece. Lazlo to chłopak, który pomagał innym nie po to, by coś otrzymać, ale z dobrego serca, marzący o tym, by świat był piękny i bezpieczny dla wszystkich. Sam nie ma łatwego życia, nie ma rodziny, z przyjaciółmi też krucho. Zostają mu marzenia, z których tworzy niesamowite historie, które potrafi barwnie opowiadać. Mówią na niego bajarz. 

Kiedy na horyzoncie jego życia pojawia się szansa na zmianę i spełnienie marzenia związanego z miastem Szloch, nękanym tajemniczym kłopotem, Lazlo podejmuje próbę zdobycia miejsca w wielkiej wyprawie. To nie takie proste, gdyż potrzebni są raczej uczeni z różnych dziedzin, a nie jakiś osierocony podczas wojny bibliotekarz. Jednak jego pragnienie jest tak silne, że udaje mu się przekonać szefa wyprawy, iż przyda się w drodze i na miejscu, czyli w mieście, które fascynuje go od dawna i o którym wie wszystko. 

"Czy Niewidoczne Miasto nadal tam stało? Czy tamtejsi mieszkańcy jeszcze żyli? Co wydarzyło się dwieście lat temu? Co wydarzyło się piętnaście lat temu? Jakaż moc potrafi wymazać nazwę miasta z ludzkiej świadomości?
Lazlo chciał tam pójść i się przekonać. Takie miał marzenie, śmiałe i cudowne: pójść tam, przez pół świata, i samemu rozwiązać tajemnicę."

Podróż ta zmieniła Lazla, a to, co zastał u celu, przeszło jego najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia.

Oprócz skromnego bibliotekarza mamy tutaj cały wachlarz innych postaci. Drużyna, która wyruszyła do Szlochu, składała się z wojowników i uczonych, w których przywódca eskapady, Zabójca Bogów Eril-Fane, pokładał ogromne nadzieje na ratunek dla miasta. Na miejscu zaś poznajemy kolejnych bohaterów, których skóra jest... niebieska. Nie mieszkają w samym mieście, lecz nad nim. I nie są mile widziani przez mieszkańców. Więcej nic o nich nie zdradzę.  

Nie zabrakło również wątku miłosnego, opisanego w bardzo delikatny i przyjemny sposób. Żadnych wulgarnych nachalności i niepotrzebnych dosłownych opisów. Naprawdę, uważam, że w tym temacie autorka zasługuje na ogromną pochwałę. Sami się przekonacie, kiedy sięgniecie po "Marzyciela". 

Teraz sprawa moich dwóch urwanych punktów. Magia w powieści to nie wszystko, przynajmniej nie dla mnie. W wersji elektronicznej, w której czytałam, pierwszy naprawdę trafiony dialog pojawił się chyba na 175 stronie, a akcja nabrała tempa, kiedy dotarłam do strony 300... Biorąc pod uwagę, że mój czytnik pokazywał tych stron 496, to trochę słabo, jeśli ktoś lubi, żeby się działo. 

Drugi tom cyklu (a musicie wiedzieć, że pierwszy skończył się STRASZNIE*) ma mieć premierę w październiku tego roku (informacja pochodzi z LC). Jeszcze pomyślę, czy go przeczytam. 


* STRASZNIE = w taki sposób, że chciałoby się od razu sięgnąć po kolejny tom, żeby dowiedzieć się, co było dalej!


Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi Czytampierwszy.pl


poniedziałek, 29 stycznia 2018

"Trup na plaży i inne sekrety" Aneta Jadowska - recenzja


Do tej pory siedziało mi w głowie, że Aneta Jadowska to tylko fantastyka, ale całe szczęście, że mimo tego przekonania, zdecydowałam się zapolować na najnowsza książkę autorki, będącą pierwszym tomem serii Garstka z Ustki. Który fantastyką wcale nie jest, żeby była jasność.

Byliście kiedyś w takiej sytuacji, kiedy skończywszy studia I stopnia nagle nie wiedzieliście, co ze sobą zrobić? Jak dalej pokierować życiem? Czy coś zmienić czy zostawić tak, jak jest? W takiej właśnie sytuacji znalazła się główna bohaterka powieści, Magdalena Garstka, świeżo upieczona licencjatka pedagogiki. Dziewczyna znad morza, po kilku latach spędzonych w Łodzi, tęskniła już trochę za morską bryzą, pianą burzącą się na grzbietach fal i piaskiem na plaży. W dniu rozdania dyplomów, które absolwenci otrzymali podczas uroczystej gali, Magda ze zdziwieniem dostrzegła na sali swoją babcię, która przyjechała na tę uroczystość, zaproszona przez uczelnię, z Ustki. Podczas rozmowy kobieta zaprosiła Magdę do siebie, do pensjonatu Wielka Niedźwiedzica, który prowadziła. Dlaczego jednak była wyraźnie zdenerwowana sytuacją? Czemu tak jej zależało na tym, by Magda spędziła z nią choć trochę czasu? Od lat coś tajemniczego wisiało nad ich głowami, ale nikt nie próbował dziewczynie wyjaśnić, skąd dziwne zachowanie cioci Tamary, która nie pozwalała, by Magda spędziła z babcią w Ustce więcej niż kilka dni. Podejrzane to wszystko... Tym razem dziewczyna podjęła szybką decyzję i ruszyła z babcią nad morze. Miało być spokojnie, pracowicie i przyjemnie. Tymczasem, podczas jednego z porannych spacerów plażą, Magda dojrzała wśród fal dryfujące ciało. Natychmiast zadzwoniła do wujka Marka, policjanta pracującego w Ustce, i karuzela wydarzeń ruszyła z kopyta... 

Owszem, myślała o jakichś zmianach, zastanawiała się nad przyszłością, ale w najśmielszych nawet planach czy pomysłach na życie nie pojawił się żaden... denat. W dodatku zwróciła uwagę na nagłe zniknięcie jednego z pensjonariuszy Wielkiej Niedźwiedzicy. I co teraz???


Co Was czeka, jeśli sięgniecie po tę powieść? Dużo humoru (uśmiałam się jak norka z pewnego słonia z cekinów... Nie pytajcie, to trzeba przeczytać), trochę wzruszeń, pewna skrzętnie ukrywana tajemnica i, oczywiście, efekty śledztwa prowadzonego po cichu przez Magdę. Naprawdę warto sięgnąć po pierwszy tom tej serii, która - mam nadzieję - szybko powiększy się o kolejne części.

Kryminał z warstwą obyczajową, to coś, co lubię i polecam tym, którzy również wolą, by bohaterowie czytanej książki zyskali odrobinę trójwymiarowego człowieczeństwa w tej pogoni za zbrodniarzem, którą przecież można mieć wszędzie, w każdym innym kryminale. A tu nie dość, że trup, to jeszcze przy okazji wiele emocji związanych z rodzinnymi tajemnicami. Polecam :-)

Moja ocena:


Książkę mogłam przeczytać dzięki czytampierwszy.pl


czwartek, 28 grudnia 2017

"To nie jest dieta" Anna Gruszczyńska - recenzja

Tytuł: "To nie jest dieta"
Autor: Anna Gruszczyńska
Gatunek: poradnik
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Moje pierwsze skojarzenie, kiedy otworzyłam tę książkę, powędrowało w stronę bardzo modnych jakiś czas temu pozycji typu "Zniszcz ten dziennik" czy "To nie jest książka". Zasada tutaj jest bardzo podobna, choć dodatkowo mamy element równie modnej grywalizacji. Za wykonanie proponowanych zadań możemy sobie bowiem przyznawać punkty. Informacja na okładce określa dokładnie, czym jest ta pozycja - WYZWANIEM dla osób, które chcą zmienić swój wygląd. Autorka zachęca nas do podjęcia próby (z założenia zwycięskiej, oczywiście) pokonania swojego "potwora". Już we wstępie określa również, o jakiego potwora chodzi i pomaga nam ustalić, z kim dokładnie mamy do czynienia. Który potwór jest Ci najbliższy: Obżartus, Podjadkus, Wymówkus czy Lenius? Jakie są Twoje słabe strony? Jakie błędy popełniasz? Jakie zmiany możesz wprowadzić do swojego życia? Jak osiągnąć wymarzoną sylwetkę? Jak uchronić się przed efektem jo-jo i deprechą? 


Autorka pisze, że sama przeszła przez koszmar zmagań z nadwagą, lenistwem i wygodnictwem, więc chce się podzielić z innymi tym, co wypracowała w pocie czoła. Program, który proponuje, ma trwać 30 dni i stać się fundamentem nowego spojrzenia na siebie i życie.   


Poradnik ten, oprócz przydatnych informacji dotyczących zdrowego trybu życia, jest również swego rodzaju dziennikiem, który może prowadzić właściciel/właścicielka. To jakby papierowa wersja trenera, który uzmysławia nam błędy, jakie popełniamy, wyciąga z nas odpowiedzi na trudne pytania czy zmusza do przemyślenia np. wszystkiego, co jemy i jak jemy. Notatki mają pomóc we wprowadzeniu zmian. Zabawnie sformułowane zadania oraz pasujące do nich ilustracje, a także wyszczególnione krótkie "złote myśli" ożywiają kolejne strony.  

Adresatami poradnika, potrzebującymi pomocy w temacie odchudzania, mogą być nastolatki, ale równie dobrze poradnik może posłużyć osobie starszej, która planuje zmienić swoje nawyki żywieniowe czy zacząć ćwiczyć. 

Przykładowe strony:




Książkę mogłam przeczytać dzięki czytampierwszy.pl


środa, 13 grudnia 2017

"Margo" Tarryn Fisher - recenzja

Tytuł: "Margo"
Autor: Tarryn Fisher
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Skojarzynki:

dzielnica * slumsy * chłopak * uczucia * zbrodnie * decyzje

Margo to nastolatka z zupełnie innego świata. Mieszka w domu, który określa mianem "pożeracza". Jej matka od dawna nie wychodzi na dwór, więc to Margo załatwia wszystkie sprawunki. Nie rozmawiają. Matka zostawia córce kartki z informacją o tym, czego akurat potrzebuje. Dom rządzi się swoimi zasadami, podporządkowanymi nocnej działalności jego właścicielki. Margo chodzi do szkoły, a po powrocie spędza czas w swoim pokoju. Jej życie zmienia się, kiedy dostrzega mieszkającego po sąsiedzku chłopaka, Judaha. Jest bardzo przystojny i kompletnie nie pasuje do tej dzielnicy ze swoją dobrocią i pozytywnym podejściem do życia. Wokół tylko szarość, bieda i negatywne emocje. Judaha jest według Margo idealny, choć jeździ na wózku. 



Znika mała dziewczynka, Nevaeh Anthony. Margo znała ją i nawet rozmawiała z nią, gdy mała jechała do babci. Niebezpieczna okolica dała o sobie znać. Dziewczynka zaginęła, wszyscy ruszyli na poszukiwania. 

Kobieta została napadnięta i brutalnie zgwałcona. Margo rozszyfrowała zwyrodnialca, który jej to zrobił. Podobnie, jak w przypadku małej Nevaeh. Również odkryła winnego. Jak wykorzystała tę wiedzę?   

To druga powieść autorki, która trafiła w moje ręce. Podobny, niepokojący styl intryguje i nie pozwala oderwać się od opisywanej historii. Margo jest specyficzna ze swoim podejściem do życia i czynionymi obserwacjami otoczenia. Serwuje czytelnikowi sporo zaskakujących przemyśleń. Początkowo jest dziewczyną wpatrzoną w czubki własnych butów, która nie wyobraża sobie wyjazdu z małej mieściny, w której mieszka. Z czasem jej podejście się zmienia, co skutkuje zmianą miejsca zamieszkania i odmianą osobowościową. Jakie doświadczenia wpłynęły na zmianę, która w niej zaszła? Kim jest dla dziewczyny Judaha? Jak potoczy się jej życie i jakie wybory postawi przed nią życie i jej własna osobowość?

Okładka idealnie odzwierciedla sedno problemu opisanego w książce. Chaos w głowie Margo chyba nie ma sobie równych...



Kilka smaczków:

"Samobójstwo nie jest naturalne. To przeciwieństwo natury. Naturalna jest chęć życia. Nienaturalnie jest cierpieć tak bardzo, że chce się umrzeć."






Książkę mogłam przeczytać dzięki czytampierwszy.pl


wtorek, 28 listopada 2017

"Ślady" Jakub Małecki - recenzja

Tytuł: "Ślady"
Autor: Jakub Małecki
Gatunek: literatura współczesna
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Sine Qua Non

"Świat kończy się, a potem pędzi dalej."

"Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne... Ono nie układa się w jedną całość."

"Koniec świata zawsze wygląda inaczej."

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Jakie wrażenia? Chyba dobre, tak sądzę. To książka z wolną akcją, idealną do przemyślenia tego, o czym się czyta. Moją uwagę przyciągnęła okładka, którą teraz, po lekturze, rozumiem. Jesteśmy tym, co przeżyliśmy, co pamiętamy i co wspominamy.

Mamy przed sobą portrety, poszarpane obrazy, krótkie historie o długim życiu. O ludziach, z ich radościami i smutkami, lękami i stratami. Postrzępione fragmenty, czasem zazębiające się miejscem akcji lub bohaterami. To bardziej opowiadania niż powieść. Każdy bohater, choć to zwykły szary człowiek, ma coś, co go wyróżnia na tle otoczenia. U jednego będzie to problem z alkoholem, u innego wypadek, który wywołał paraliż lub inny, w którym zginęła rodzina.



Jak dla mnie książka jest dość smutna i dołująca. Na pewno nie na deszczową i burą jesień czy jakiś trudniejszy okres w życiu. Co mi się w niej podobało, to możliwość powiązania bohaterów poszczególnych opowiadań ze sobą, za pomocą akcentów rodzinnych czy sąsiedzkich. Z każdym kolejnym opowiadaniem, powstawała w mojej głowie sieć ludzkich żywotów, z całym bagażem, które ze sobą niosą.  

Kiedy odchodzimy, pozostają po nas ślady, a świat kręci się dalej...

Książkę przeczytałam dzięki czytampierwszy.pl





sobota, 9 września 2017

"Bad mommy. Zła mama" Tarryn Fisher - recenzja

Tytuł: "Bad mommy. Zła mama"
Autor: Tarryn Fisher
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Skojarzynki:
stalking * sąsiadka * obsesja * urojenia * terapia * manipulacja



"Nie robię nic złego.
To ona robi coś złego."


Zastanawialiście się kiedyś, jak by to było, gdyby ktoś uporczywie robił to co Wy, kupował te same meble, wybierał te same ubrania i kosmetyki, przeglądał Waszą pocztę, aż okazałoby się, że niepostrzeżenie wszedł do Waszego życia i nie chce go opuścić? Trochę przerażające, prawda?

Troje dorosłych i jedno dziecko - to główni bohaterowie tej historii. Oprócz Fig, Jolene, Dariusa i Mercy Moon są również postaci poboczne, które uzupełniają fabułę - George (mąż Fig), Ryan (kolega Jolene) i przyjaciele rodziny Avery'ch.

Książka składa się z trzech części. W każdej z nich narrację przejmuje kto inny. W pierwszej obserwujemy sytuację oczami Fig, która za radą medium, po śmierci wyczekiwanego dziecka, wmówiła sobie, że właśnie odnalazła jego duszę w pewnej ślicznej dziewczynce. Obserwowała przez wiele godzin małą oraz jej matkę, złą matkę, według opinii Fig. O swoich działaniach opowiadała terapeutce, jednak były to trudne rozmowy. Nie miała pojęcia, dlaczego terapeutka uważała ją za paranoiczkę... 

"- Właściwie to nie mam obsesji na ich punkcie.
- Nie?
- Nie. - Dlaczego mój głos brzmiał w ten sposób? Dotknęłam gardła i chrząknęłam. - Interesują mnie, to prawda. Ale nie jestem... szalona."

W dniu postawienia diagnozy przez dr Matthews (osobowość paranoiczna) Fig zrezygnowała z terapii. Skupiła się na nowym celu - odzyskaniu swojej utraconej dwa lata, dwa miesiące i siedem dni wcześniej córeczki. Obserwacja zaowocowała decyzją o przeprowadzce. Fig kupiła dom sąsiadujący z działką Avery'ch. Jako nowa sąsiadka mogła bez przeszkód interesować się mieszkańcami okolicznych domów. Skupiła się na tym jednym. Krok po kroku zbliżała się do nowych znajomych, a wkrótce przyjaciół. Pragnęła zajmować się malutką Mercy, z którą miała świetny kontakt (w końcu mieszkała w niej dusza jej dziecka, prawda?), poznać wszystkie sekrety Jolene i jej męża (Jo kompletnie nie rozumie Dariusa i jest dla niego taka niedobra...)... zaraz, zaraz, czy ktoś tu przypadkiem nie chce przejąć czyjegoś życia?
W krótkim czasie Fig świetnie czuła się w domu sąsiadów i przebywała tam dłużej niż w swoim własnym. Spostrzeżenia na temat dziwnych zachowań Fig, czynione przez przyjaciółki Jolene lub Dariusa, jakoś nie przemawiały do Jo. Ona po prostu kochała ludzi i chciała im pomagać, wspierać ich. A Fig była taka bezbronna, miała myśli samobójcze i nie poszczęściło jej się w małżeństwie... Jak tu jej nie pomóc? Związek Jolene i Dariusa był idealny, kochali się nad życie, wspierali i uzupełniali. Jednak czy na pewno? Fig była przekonana, że wręcz przeciwnie... 

W drugiej części patrzymy oczami Dariusa, który pracuje jako psycholog i codziennie musi borykać się z problemami innych ludzi, w szczególności zagubionych i depresyjnych kobiet. Właściwie TYLKO kobiet... Część trzecia natomiast należy do jego żony, Jolene, która zarabia na życie jako pisarka. Nie da się ukryć, że w pewnym momencie Jo znalazła się między młotem a kowadłem. Jej ufne i, co tu kryć, naiwne spojrzenie na ludzi zaczęło wreszcie zanikać. Czy jednak wyjdzie jej na dobre zderzenie z brutalną rzeczywistością? Kim jest Ryan, kolega ze szkoły Jolene? Co Darius ukrywa w swoim telefonie i dlaczego śledzi żonę przeglądając po kryjomu jej smsy? Kto kogo obserwuje? Kto tu zwariował, a kto został przy zdrowych zmysłach? Musicie przekonać się sami, bo ja Wam nie zdradzę. 

Wykorzystanie narracji kolejno z punktu widzenia wszystkich głównych bohaterów było świetnym pomysłem. Możliwość patrzenia oczami trzech postaci pogłębiła fabułę, której układające się powoli elementy naprawdę dały mi do myślenia. 
Powieść bardzo mnie wciągnęła, przeczytałam ją w kilka godzin. Jedyne, co mnie irytowało, to powtarzające się zbyt często słowa "psychopata" i "socjopata" oraz używanie formy "mi" tam, gdzie powinna wystąpić forma "mnie". Ale to nie odebrało mi przyjemności śledzenia akcji. Polecam gorąco!