Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2022

"Dziedzictwo" Katarzyna Kwiatkowska - recenzja

Po pięciu długich latach przerwy na rynku wydawniczym pojawił się szósty tom cyklu przygód detektywa amatora Jana Morawskiego, dołączając tym samym do grona stylowych i klimatycznych kryminałów retro.

Jan Morawski wraz z nieodłącznym kamerdynerem Mateuszem przyjeżdża do majątku Jankowice, aby znaleźć odpowiedź na dręczącą go od dawna zagadkę związaną z fałszerstwami banknotów. Mamy rok tysiąc dziewięćset pierwszy, a Jankowice znajdują się pod zaborem pruskim i znajdziemy w tekście całe mnóstwo odnośników do tej sytuacji. Ledwie Morawski pojawia się w Jankowicach, odnajduje zwłoki jednego z gości. Nikt z mieszkańców nie przypuszcza, że wielkopolski pałac wkrótce stanie się areną kolejnych zbrodni. Czy są one związane z osobą detektywa? Jaki motyw mógł mieć morderca i czy jest to ta sama osoba w przypadku wszystkich ofiar? I wreszcie, czy to faktycznie są morderstwa? Niemieccy policjanci zdecydowanie skłaniają się ku śmierciom samobójczym. Co na to Jan Morawski? 

Atmosfera w pałacu zagęszcza się, szczególnie w chwili, kiedy mieszkańcy orientują się, że morderca może przebywać wśród nich. Zamknięty krąg podejrzanych wywołuje napięcie i wzajemne podejrzenia. Detektyw ma do wyboru sporo osób i każdą ewentualność musi dogłębnie przeanalizować. 

Właścicielką majątku jest pani Róża Jankowska, oprócz niej mieszka tu jej syn Hipolit z żoną Lonią oraz jej brat, a wśród gości znaleźli się Erik Bergson z żoną Riną, Karl Gustafson wraz z ukochaną, panią Amelią, małżeństwo Stróżyńskich, Stefan Zarzecki i panna Hanka, a także Jan i Mateusz. Szybko okazuje się jednak, że nic nie jest takie, na jakie wygląda. Podejrzanych jest całkiem sporo, a zatem Morawskiego czeka wytężona praca.       

Spośród wszystkich bohaterów serii moim faworytem niezmiennie pozostaje Mateusz. Jego prezencja, styl, światopogląd, troska o innych, sposób wypowiedzi to po prostu majstersztyk "kamerdynerowania". Nie bez znaczenia pozostaje również relacja lokaja z Janem, odrobinę swobodniejsza niż być powinna, acz pełna wzajemnego szacunku i sympatii. Z ogromną przyjemnością czytałam wszystkie sceny, w których występowali obaj panowie.   

Autorka, jak w każdej swojej powieści z tego cyklu, świetnie przedstawiła realia epoki. Widać ogrom włożonej pracy. Rzeczywiste tło społeczne, mające pokrycie w historii naszego kraju, świetnie współgra z wydarzeniami rozgrywającymi się w Jankowicach i ze śledztwem, w końcu przecież fikcyjnym, prowadzonym przez Jana.

Podczas lektury napotykamy sporo przypisów, które znalazły swoje wyjaśnienie na końcu książki. W przypadku czytania powieści w formie elektronicznej, było to dla mnie zbyt kłopotliwe, by sprawdzać na czytniku kolejne definicje lub tłumaczenia. Poprzestałam na domyślaniu się ich, a po lekturze całej powieści sprawdziłam, czy miałam rację ;-)
Pewnym problemem było dla mnie również przypominanie sobie wydarzeń z poprzedniego tomu, do których w tej części było sporo nawiązań. Najlepiej czytać od razu, jeden tom po drugim. Wtedy kolejne fakty nie umykają z pamięci.

Po przeczytaniu wszystkich tomów tego cyklu myślę, że ostatni jest najlepszy. Ta misterna pajęczyna wskazówek jest imponująca. Przyznaję się bez bicia, że na większość zwróciłam uwagę dopiero, kiedy Jan o nich wspomniał. Kiedyś detektywi czy policjanci mieli o wiele trudniejsze zadanie, by znaleźć winnego zbrodni. Bez wszystkich zdobyczy techniki, z których śledczy korzystają obecnie, musieli polegać właściwie głównie na własnym intelekcie, dobrej pamięci i umiejętności łączenia faktów. Czapki z głów!

Tytuł: "Dziedzictwo"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 444
Wydawnictwo: Oficynka
Cykl: Jan Morawski, tom 6

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję UpolujEbooka


wtorek, 20 lipca 2021

"Zgubna trucizna" Katarzyna Kwiatkowska - recenzja

Moja przygoda z serią o Janie Morawskim i jego fantastycznym kamerdynerze Mateuszu dobiegła końca. Chyba że Autorka napisze kolejny tom, ponieważ "Zgubna trucizna", o której zamierzam tutaj napisać parę zdań, to piąty, a zarazem ostatni tom serii.

Tym razem akcja powieści rozgrywa się w Poznaniu. Mamy zimę tysiąc dziewięćset pierwszego, a Jan zajmuje się tropieniem szajki fałszerzy pieniędzy. Sprawy komplikują się, kiedy współpracownik Morawskiego zostaje zabity, a podejrzany o ten czyn jest właśnie Jan. Nie będzie to niestety jedyny trup w tej historii, a wszystkie ofiary w jakiś sposób są powiązane z naszym detektywem. Nie ułatwia mu to prowadzenia śledztwa, szczególnie w sytuacji, kiedy uwziął się na niego jeden z niemieckich policjantów. Kto jest zamieszany w fałszowanie pieniędzy? Jak i gdzie złoczyńcy podrabiają banknoty? Dlaczego musiały zginąć tak różne osoby i jaki miały związek z całą tą sprawą? Tego musi dowiedzieć się Jan, a pomoże mu niezawodny Mateusz, a także jego niesforny młodszy brat, Marek.

Chociaż cenię bardzo dobry research w przypadku każdej z powieści tego cyklu, tym razem muszę przyznać, że niektóre opisy dotyczące sposobu fałszowania pieniędzy czy ogólnej sytuacji historyczno-ekonomicznej Polaków, nękanych przez Niemców, były trochę przydługie i zbyt szczegółowe, a przez to nużące. Zagadka kryminalna chwilami gubiła się w natłoku informacji, nazwisk, balowych rewelacji i innych wątków pobocznych. 

Działaniem na plus było wprowadzenie postaci związanej z Mateuszem, czyli jego młodszego brata. Niesforny, niechętny do podjęcia uczciwej pracy i bardzo bezpośredni mężczyzna uczestniczył w większości humorystycznych scen, w których do tej pory stoicki kamerdyner stawał się nad wyraz poirytowany.

Klimat dawnej epoki tworzą zachowania poszczególnych postaci, świetne opisy dotyczące Pani Etykiety, czyli zestawu zasad, których musiał sztywno trzymać się każdy szanujący się człowiek, a także sytuacji politycznej. Do tego dziewiętnastowieczny Poznań w tle i mamy naprawdę dobry kryminał retro. Polecam :-) 

Tytuł: "Zgubna trucizna"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: ZNAK
Cykl: Jan Morawski, tom 5

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl

środa, 7 lipca 2021

"Zbrodnia w szkarłacie" Katarzyna Kwiatkowska - recenzja

"Zbrodnia w szkarłacie" to czwarty tom przygód Jana Morawskiego i jego kamerdynera, Mateusza. Po trzecim tomie serii, w którym zabrakło tych kluczowych postaci, trochę obawiałam się lektury, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Katarzyna Kwiatkowska powróciła w pięknym stylu po niezbyt udanym eksperymencie, którym było oddanie sterów Konstancji ;-)

Jesteśmy w roku tysiąc dziewięćsetnym. Jan wraz z nieodłącznym Mateuszem przybywają na ślub kuzynki Morawskiego, Heleny. Przy okazji samozwańczy detektyw zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu skarbu, który nestor rodu ukrył gdzieś na terenie rodowego majątku Jeziora pod Poznaniem. Jan pamięta z dzieciństwa dziadka, który tworzył dla wnuczka szarady i zagadki. Mężczyźnie udało się już rozwiązać wszystkie rebusy pozostawione przez starszego pana, poza jednym, tym najważniejszym, wskazującym miejsce ukrycia skarbu. Czy wspomniany skarb, będący posagiem Heleny, faktycznie istnieje? Czy ślub dojdzie do skutku, skoro posag Heleny wisi na włosku?

Poza wątkiem poszukiwania skarbu mamy, rzecz jasna, zbrodnię. Kilka dni przed ślubem (który właściwie zostaje odwołany, lecz za sprawą gospodyni Jezior, Jerzowej, przygotowania trwają) w majątku zostaje zastrzelony tajemniczy mężczyzna. Jan rozpoczyna śledztwo, odkładając chwilowo poszukiwanie skarbu. Podejrzanych jest wielu, gorzej z motywem. Przesłuchania kolejnych osób ujawniają coraz więcej nieścisłości. Możliwe jest, że jedni chronią drugich, ale kto kogo i dlaczego? Tego Jan początkowo nie jest w stanie ustalić. Z czasem jednak układanka powoli zaczyna się odsłaniać. Kolejne elementy wskakują na swoje miejsce, a Jan na podstawie różnych skojarzeń zmierza po nitce do kłębka.      

Humor dialogów i sytuacji jest obecny również w tym tomie, a tło historyczno-społeczne jest dopracowane i świetnie uzupełnia poczynania naszych bohaterów. Miałam wrażenie, że czytam połączenie "Nad Niemnem" i jakiejś powieści z wątkiem kryminalnym. Bardzo przyjemne zestawienie, zapewniające kilka godzin świetnej zabawy. Nie domyśliłam się, kto jest mordercą (a trupy będą dwa!), ale nie było to moim celem. Po prostu zatopiłam się w świetnie skonstruowanej intrydze i pozwoliłam się ponieść fabule. Mam nadzieję, że kolejny tom serii będzie również ciekawy.

Tytuł: "Zbrodnia w szkarłacie"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: ZNAK
Cykl: Jan Morawski, tom 4

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl  

  

sobota, 12 czerwca 2021

"Zobaczyć Sorrento i umrzeć" Katarzyna Kwiatkowska - recenzja

- "Mon Dieu - jęknęła Eleanor. - Co za plątanina".

To chyba idealny opis trzeciego tomu serii o Janie Morawskim, który tym razem nie pojawia się osobiście w powieści, co uważam za bardzo, bardzo zły pomysł. W "Zobaczyć Sorrento i umrzeć" główne skrzypce gra Konstancja. Kiedy w jej otoczeniu zostaje popełniona zbrodnia, kobieta postanawia udowodnić Janowi, że potrafiłaby być detektywem i rozwiązywać zagadki kryminalne. 

Fabuła jest tak naszpikowana dodatkowymi opisami włoskich krajobrazów i różnych działań bohaterów, przemyśleniami Konstancji, posiłkami, strojami, wystrojem wnętrz i innymi elementami, że sama intryga jest mało widoczna. Mamy zabójstwo jednej z kobiet z towarzystwa, później pojawia się wątek skradzionych obrazów, którego meandrów nie udało mi się ogarnąć wyobraźnią, a z czasem pojawia się jeszcze jedna ofiara. Konstancja miota się między poszczególnymi bohaterami, analizując kto mógł się czego dopuścić, a swoje spostrzeżenia zdradza Amerykaninowi, który również pracuje nad rozwiązaniem tej zagadki i pewnych innych tajemniczych spraw. Ich rozmowy są długie i podsumowują to, co udało im się odkryć, jednak niewiele pomogły mi te dialogi w uporządkowaniu informacji. 

Intryga zostaje wyjaśniona na kilkudziesięciu ostatnich stronach powieści. Wyjaśnienie zaś jest tak samo rozwleczone, jak cała ta historia. Mnogość bohaterów i mnóstwo przypisanych im określeń potęguje chaos i przeszkadza w samodzielnych próbach dojścia do rozwiązania zagadki. Zaginął gdzieś także cudowny humor z dwóch pierwszych tomów. Żadna z postaci nie była humorystycznym akcentem w powieści, a momentami naprawdę wiało nudą. Ciotka Konstancji miała potencjał, ale nie został on wykorzystany, a szkoda. Nawet mówiący o sobie w pierwszej osobie liczby mnogiej księciunio mnie nie rozbawił.  

Jeśli ktoś lubi Włochy, opisy miejsc z pewnością będą dla niego atrakcyjne. Są pełne detali, co jest dowodem na to, jak dokładny research przeprowadziła autorka i jak bardzo dba o szczegóły. Mnie jednak przez większość czasu te opisy przeszkadzały cieszyć się intrygą. Z pewnością przeczytam kolejne tomy serii, ponieważ dwa pierwsze były rewelacyjne, no i wiem, że w kolejnym wróci Jan Morawski. Nie mam nic do Konstancji, ale jednak wersja z polskim Holmesem i Watsonem zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu.

Tytuł: "Zobaczyć Sorrento i umrzeć"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: Rozpisani.pl
Cykl: Jan Morawski, tom 3

Moja ocena: 3/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl          

niedziela, 6 czerwca 2021

"Abel i Kain" Katarzyna Kwiatkowska - recenzja


"Abel i Kain" to drugi tom serii przygód Jana Morawskiego, polskiego Sherlocka Holmesa, oraz jego kamerdynera, Mateusza. 

Akcja powieści rozgrywa się w lipcu 1900 roku. Jan i Mateusz wybierają się na chrzciny synka przyjaciół, Julii i Tadeusza, których poznajemy w poprzednim tomie. Po drodze jednak zostają poproszeni o pomoc w wyśledzeniu mordercy pewnego młodego człowieka, najstarszego syna Adama Ponińskiego, będącego znajomym Tadeusza. Jan, rzecz jasna, nie odmawia i obaj panowie udają się od razu na miejsce zbrodni, aby przeprowadzić śledztwo. Zdradzę, że nie jest to jedyny trup w tej historii... W majątku Ponińskiego wszyscy mieszkańcy chronią seniora rodu, nie zdradzając mu grzeszków ukochanego, najstarszego syna, Adama juniora. Kiedy młody człowiek zostaje znaleziony martwy, a głównym podejrzanym staje się brat ofiary, Edward, senior prosi Jana o znalezienie dowodów na niewinność drugiego syna. Edward tymczasem milczy. Czy kogoś chroni? Kto popełnił tę zbrodnię?

Początkowo miałam wrażenie, że autorka postawiła na... opisy posiłków z braku pomysłu na tło powieści. Bohaterowie bowiem spędzają czas w majątku pana Ponińskiego głównie przy stole, nad pełnymi talerzami. Później jednak zmieniłam zdanie. Po lekturze myślę, że był to świetny zabieg, mający na celu ukazanie szlacheckiej atmosfery kraju, a przy okazji uwypuklenie postaci pana Tercjusza, który jawi się czytelnikowi jako imć pan Zagłoba. Jego umiłowanie jedzenia i jowialny charakter sprawiają, że można go szybko polubić. Byłam też pełna podziwu dla jego zdolności pochłaniania nieprzebranych ilości tych wszystkich potraw. I nie radzę czytać na głodniaka :D      

Tym razem autorka stworzyła bohaterów, którzy wprowadzili do powieści sporo humoru. Prym w rozśmieszaniu wiodły dwie postacie, rezydent mieszkający u pana Ponińskiego, Tercjusz, oraz sąsiadka z pobliskiego majątku, Eufemia vel torpedowiec. Dialogi i wydarzenia z udziałem tej dwójki zdecydowanie poprawiły notowania powieści po wszechobecnym obżarstwie. Bardzo podobało mi się również uzupełnianie fabuły nowinkami z ówczesnego świata, ponieważ nasi bohaterowie ekscytowali się między innymi Nagrodą Nobla, igrzyskami olimpijskimi czy problemem heroinizmu. 

Zdecydowanie polecam ten tom serii i zabieram się za kolejny.

Tytuł: "Abel i Kain"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 402
Wydawnictwo: Novae Res
Cykl: Jan Morawski, tom 2

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl

niedziela, 23 maja 2021

"Zbrodnia w błękicie" Katarzyna Kwiatkowska - recenzja

"Zbrodnia w błękicie" to pierwszy tom serii kryminalnej o podróżniku i detektywie amatorze, Janie Morawskim. Od pierwszych stron atmosfera przypominała mi luźne połączenie "Pana Tadeusza" i "Nad Niemnem". Miejscem akcji jest dworek w Tarnowicach, znajdujący się na ziemiach zaboru pruskiego. Wydarzenia, które obserwujemy, rozgrywają się w ciągu kilku zimowych dni pod koniec XIX wieku. 

Do Tarnowic przyjeżdża Jan Morawski, przyjaciel gospodarza, Tadeusza Tarnowskiego, i detektyw amator. Wraz z nim przybywa jego kamerdyner, Mateusz. Na miejscu oprócz stałych mieszkańców przebywają w gościnie dwa rodzeństwa, Rusieccy i Bonikowscy. Karol i Zofia Rusieccy to dzieci przyjaciół Tadeusza, którymi postanowił zaopiekować się po śmierci rodziców, natomiast Paulina i Wacław Bonikowscy to rodzeństwo, które ma w planach wżenienie się w rodzinę Tarnowskich. Oprócz nich do dworku zjeżdża również hrabina Kareńska. 

Zadymka i typowa polska zima ze śniegiem do pasa więzi mieszkańców w dworku. Również do nich nikt nie może się dostać. Wszystkie drogi są zasypane. Na szczęście ochmistrzyni, pani Maria, czuwa nad wszystkim. Zapasy są, więc nikt nie odczuwa dyskomfortu z powodu tego niespodziewanego uwięzienia. Jan i Mateusz już na początku pobytu są świadkami niezbyt miłych rozmów prowadzonych przez niektórych mieszkańców. Wychodzi na to, że nie wszyscy w tym gronie się lubią, chociaż na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się być w porządku. Kiedy rano służba znajduje martwą Zosię, wydarzenia nabierają tempa. Tadeusz prosi Jana o przeprowadzenie śledztwa, zanim dotrą do nich policjanci. Ciśnienie mieszkańcom dworku podnosi fakt, iż z uwagi na pogodę nikt nie mógł się wydostać z dworku, zatem mordercą musi być ktoś z nich. Kto nim jest? Jaki miał motyw, skoro Zosia była lubiana? Jan i Mateusz, niczym Sherlock Holmes i Doktor Watson, odkrywają kolejne elementy układanki.     

Spośród wszystkich bohaterów najbardziej urzekła mnie hrabina. Jest wyrazistą postacią, dzięki której powieść bardzo zyskała na kolorach. Jeśli zdecydujecie się na lekturę, z pewnością przyznacie mi rację :D Z irytujących bohaterów mogę wymienić podrywającą wszystkich mężczyzn Paulinę i jej brata Wacława, Pana Wszystkowiedzącego i największego żarłoka w tym towarzystwie. To głównie te postacie prowadzą humorystyczne dialogi, a także są bohaterami zabawnych sytuacji.   

Język powieści oraz prowadzenie intrygi jest zbliżone do książek Agaty Christie. Jest to taki typ literatury detektywistycznej, który określany jest jako "cozy mystery". W skrócie chodzi o to, że te książki, chociaż ich fabuła dotyczy zbrodni, nie zawierają realistycznych opisów zbrodni, nie jest krwiście i soczyście, nie ma też psychopatów ani seryjnych morderców. Jest za to zagadka, a śledztwo często prowadzi jakiś genialny detektyw amator.    

Podczas czytania co jakiś czas uzmysławiałam sobie wciąż na nowo, że autorka to Polka, a nie krajanka Agaty Christie, a Jan Morawski to nie Hercules Poirot ;-) Z pewnością sięgnę po kolejne tomy tej serii. Jestem bardzo ciekawa, jakie jeszcze zagadki będzie musiał rozwiązać przystojny detektyw amator. 

Tytuł: "Zbrodnia w błękicie"
Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Gatunek: kryminał retro
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Jan Morawski, tom 1

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka